Najnowsze newsy

Publicystyka

Publicystyka | 2010-09-24 21:53:41 | Nadesłał: Krzysztof Zarychta | Źrodlo: inf.własna

Gorzkie procenty

Fot.: Mateusz Czarnecki

O dziwo ten artykuł nie będzie ani o najnowszych zmianach w matematyce, ani też o bankach, które podniosły swoje oprocentowania. A o czym dokładnie?

Oczywiście o naszej reprezentacji, a właściwie o ludziach ją tworzących. "Peszko o czwartej nad ranem z trudem wyszedł z pokoju Iwańskiego i natknął się na kierownika reprezentacji Konrada Paśniewskiego i trenera Jacka Zielińskiego. Peszko miał obrazić Zielińskiego podważając jego kompetencje". Zdanie to chyba każdy kibic reprezentacji zna już na pamięć. Osobiście, gdy usłyszałem ten tekst pierwszy raz, myślałem, że jakiś redaktor znów rozdmuchał jakąś półprawdę. Dopiero po kilku godzinach przekonałem się, że to jednak nie był czyjś wymysł.

Przypadek Lechity i Legionisty nie jest jedynakiem w historii polskiej reprezentacji. Każdy chyba ma w pamięci jeszcze akcję na Ukrainie, gdzie Artur Boruc, Radosław Majewski i Dariusz Dudka nie wylewali za kołnierz lub jak kto woli, grali w butelkę. Wtedy jednak szybko całej trójce wybaczono. Czy tak samo będzie z Peszką i Iwańskim? Jednak najsłynniejsza alkoholowa akcja miała miejsce w 1980 roku na lotnisku „Okęcie” w Warszawie. Wtedy to, przed wylotem na zgrupowanie we Włoszech i meczem eliminacyjnym z Maltą, w stanie wyraźnie nietrzeźwym stawił się ówczesny bramkarz biało-czerwonych Józef Młynarczyk. Trener Ryszard Kulesza zdecydował o pozostawieniu piłkarza w kraju. W obronie Młynarczyka wystąpiło kilku innych reprezentantów: Zbigniew Boniek, Stanisław Terlecki oraz Władysław Żmuda. Trener ugiął się pod żądaniami podopiecznych i zabrał delikwenta na pokład. By ukarać i bohatera zamieszania i jego obrońców, PZPN nakazał wrócić im ze zgrupowania do kraju. Mecz z Maltańczykami odbył się bez nich. Najbardziej za tą akcję dostało się Kuleszy, który po przyjeździe do kraju, został zwolniony ze swojej funkcji. Z wszystkich tych piłkarzy, z orłem na piersi więcej nie zagrał tylko Terlecki. Pozostały tercet wrócił wkrótce do kadry narodowej a dwa lata później to w głównej mierze dzięki nim, Polacy drugi raz wywalczyli brąz. Jaki z tej historii morał? Piłkarze ci, dostali od swoich trenerów drugą szansę i kilkanaście miesięcy później udowodnili wszystkim, że bez nich ta reprezentacja nie osiągnęłaby tyle. I trener i PZPN i sami piłkarze, powinni wyciągnąć z tej historii wnioski (co ciekawe do EURO również pozostały 2 lata) i pozwolić odpokutować piłkarzom swoje błędy. Jak twierdzi historia takich przypadków, zapewne ów incydent zostanie samym piłkarzom przez kibiców szybko wybaczony, natomiast brak tych graczy na EURO, połączony z hipotetyczną wpadką Polaków, może już tak szybko nie być zapomniany, z tym, że tym
razem kozłem ofiarnym zostałby Franciszek Smuda.

Dociekliwi ludzie mogliby zapytać, co tamtej pamiętnej nocy, robił o 4 rano Jacek Zieliński w towarzystwie Konrada Paśniewskiego? Racji w tym trochę jest, bo jakoś nikt o to wcześniej nie zapytał. Choć żeby była jasność, broń Boże nie stawiam tu żadnych hipotez. Paradoksem całej tej sytuacji jest to, że kibole Legii i Lecha najlepiej powyrzynaliby się nawzajem. Tymczasem piłkarze obu klubów spokojnie pili nieznane bliżej trunki (acz z pewnością procentowe) przy jednym stoliku. Nie mówię tu oczywiście o tym by piłkarze, których fani wzajemnie się nie lubią, mieli walczyć na noże ale chyba każdy wie o co mi chodzi…

W mojej opinii obaj gracze powinni zostać odwieszeni i to jeszcze w tym roku. Stratę Iwańskiego może jakoś jeszcze bym przebolał ale Sławomir Peszko to chyba jedyny piłkarz w naszej reprezentacji, który nie boi się żółtej kartki i bez zastanowienia wchodzi w nogi rywala a takich piłkarzy właśnie nam brakuje. Trochę to dziwne, że w Polsce zawiesza się sportowców oto, że wypili „nie z tej butelki co powinni”, kiedy to w reprezentacji naszej gra siatkarka, która jeszcze nie tak dawno, rozebrała się dla jednego z polskich magazynów dla mężczyzn, będąc przecież kapitanem zespołu. I jakoś nikt jej nawet nie dał za ten ruch przysłowiowej żółtej kartki. Kapitan reprezentacji powinien być przecież wzorem nie tylko dla koleżanek z drużyny czy dla fanów (przede wszystkim tych młodszych których jest się idolem) ale również i dla całego narodu. I tu pojawia się pytanie: co bardziej zasługuje na większą naganę czy nawet zawieszenie w reprezentacji? Lub co jest bardziej demoralizującego dla młodzieży? Dwóch facetów, którzy wypili o jednego za dużo czy też może wspomniana sportsmenka ze swoimi nieprzyzwoitymi zdjęciami, które z pewnością oglądali również ci internauci, którzy nie osiągnęli jeszcze pewnego magicznego wieku? Pytanie zostawiam do odpowiedzi wam!

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Najnowsze galerie

Polecane