Najnowsze newsy

Publicystyka

Publicystyka | 2009-11-16 17:03:06 | Nadesłał: Hubert Piętoń | Źrodlo: inf.własna

Działacze KM-u Ostrów chwytają się brzytwy

" Tonący brzytwy się chwyta " - mówi stare porzekadło. Częste przykłady z życia codziennego pokazują, iż jest ono wiarygodne. Na swoim przykładzie udowadniają nam to właśnie działacze zrujnowanego Klubu Motorowego Ostrów.

Zarejestruj się!

Decyzja zarządu tonącego w długach KM-u Ostrów o nałożeniu olbrzymich kar dla zawodników wywołała skandal w polskim światku żużlowym. Nic dziwnego, gdyż wysokość kar które samowolnie nałożyli włodarze z Ostrowa jest przeskandalicznie wysoka, w żadnym wypadku nie do zaakceptowania i ponadto znacznie kwestionuje uczciwość działaczy, która notabene już wcześniej została solidnie nadszarpnięta.

Sprawa odwołanego, lipcowego spotkania ze Startem Gniezno ciągnie się niczym latynoska telenowela, choć jej finał powinień mieć miejsce dawno temu. Pewnie tak też by się stało, gdyby nie pewne osoby wywlekające ją po raz kolejny na światło dzienne - w swym interesie. Osoby te to rzecz jasna ostrowscy działacze, a sprawa ta jest tylko dodatkiem, pretekstem wysuniętym przez nich na pierwszy plan, w celu ukrycia sedna sprawy i intencji zdesperowanych, byłych już członków zarządu KM. Jak powszechnie wiadomo, ogólne zadłużenie KM-u Ostrów wynosi około 2 milionów 500 tysięcy złotych, a zobowiązania wobec samych zawodników sięgają kwoty 900 tysięcy złotych. Jak na warunki polskiego, I-ligowego klubu są to sumy wręcz astronomiczne, jednak trzeba wykazać się również nie lada umiejętnościami a raczej ich brakiem by na takowe kwoty klub zadłużyć. Takiego wyczynu dokonali rządcy KM-u doprowadzając swój klub do upadku. Pieniądze trzeba jednak spłacić, ale kasa świeci pustkami więc zarząd KM-u zaiste tonął. Jak można było przewidzieć w takiej sytuacji chwycił się również brzytwy. Zrobił to, gdy wpadł na pomysł ukarania swoich zawodników za ich rzekomą niesfrasobliwośc przed lipcowym spotkaniem, by pozbyć się zadłużenia względem ich. I tak bez podstaw prawnych i uzasadnienia, w biały dzień ukarali swoich zawodników sankcjami jakie nikomu innemu przy zdrowych zmysłach nie przyszłyby do głowy. Wzięte rodem z księżyca kary odpowiednio rocznej i dwuletniej dyskwalifikacji nałożone na siedmiu zawodników nie były jednak niczym wobec absurdalnej kwoty ponad 800 tysięcy złotych, którą obciążyli wspomnianą siódemkę. Zarząd myślał, że w ten sposó złapie Pana Boga za nogi i pozwoli sobie jawnie uniknać odpowiedzialności za oszustwo wobec żużlowców, jakim jest niewypłacenie im należności za wykonaną pracę. Zalegał im 900 tysięcy i zamierzał " utopić " tą kwote w karze, którą na nich nałożył. Przyzwolenia na oszutswo jednak nikt nie dał i z miejsca pojawiły się pytania o podstawy prawne owej kary, na które nikt z " kreatywnych " działaczy nie potrafił odpowiedzieć. Ponadto dziwnym trafem na odbywającym się niedługo po ogłoszeniu kar Walnym Zebraniu Sprawozdawczo - Wyborczym KM-u zarząd, który decyzję ogłosił zakończył swoją działaność. Do klubu wejdzie kurator i przejmie w nim władze. To najlepiej ukazuje stan kompetencji ludzi rządzacych w ostatnich latach ostrowskim klubem.

Aby być obiektywnym, zawodnicy z Ostrowa w poprzednim sezonie spisywali się fatalnie i poniekąd przyczynili się do finansowo-organizacyjnego upadku klubu, a czarę goryczy przelała sportowa klęska jaką był spadek do II ligi. Jednak nawet to nie daje w żadnym wypadku włodarzom klubu prawa do niewywiązania się z umów z zawodnikami i nieuczciwego unikania wypłaty ich należności. Tym bardziej, że niezależnie od wyników ryzykują oni na torze swoje zdrowie i życie.

Dodaj do: Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Najnowsze galerie

Polecane