Najnowsze newsy

Publicystyka

Publicystyka | 2009-03-30 22:58:59 | Nadesłał: Magdalena Pawlik-Paciorek | Źrodlo: MiedzyKuflami.blox.pl

Ukrzyżowali Boruca

Fot.: Wojciech Szymański

Porównywanie Boruca do pewnego cieśli, który żył ponad dwa tysiące lat temu jest grubą przesadą. Ale wydarzenia które miały miejsce w ciągu kilku ostatnich dni wywołują u mnie właśnie takie skojarzenie. Artur Boruc objawił nam się jako zbawca podczas zeszłorocznych mistrzostw Europy, na których nasza reprezentacja wypadła fatalnie, a od całkowitej klęski wybawił nas „Borubar”.

Już wtedy polscy kibice byli gotowi nosić naszego bramkarza na rękach. Podobnie zachowywali się kibice Celticu Glasgow, których Boruc urzekł nie tylko fenomenalną postawą w bramce, ale i robionym przed każdym meczem znakiem krzyża, który doprowadzał protestancką część Szkocji do furii.

Wystarczyło kilka miesięcy, kilka słabszych występów oraz seria problemów poza boiskowych, by strącić Boruca z piedestału. Nasz bramkarz częściej trafiał do tabloidów, niż na sportowe strony poważnych dzienników, zarówno w Polsce jak i na Wyspach. Wydawać się mogło, iż wpadka, która przydarzyła mu się na Słowacji, będzie tą największą w jego karierze, że nic gorszego już go nie spotka. Niestety, przyszła pora na kolejny mecz z serii „musimy zdobyć trzy punkty” i tym razem Arturowi przytrafiły się dwa koszmarne błędy. Po porażce drużyna stanęła murem za Burcem. Michał Żewłakow, strzelec feralnej trzeciej bramki wziął winę na siebie. Sytuacja wyglądała tak, że Boruca oplują dziennikarze, swoje żale wyleją kibice i wszystko rozejdzie się po kościach.

Niestety, zdarzyło się coś co wprawiło mnie w niemałe zaskoczenie. Trener Beenhakker, który zawsze stał murem za swoimi piłkarzami zachował się jak Judasz i wyjawił dziennikarzom, iż Boruc zagrał tylko z powodu dolegliwości jelitowych Łukasza Fabiańskiego i braku doświadczenia Łukasza Załuski. Jakby tego było mało, to Leo nie dał szansy Borucowi na sportowe zmartwychwstanie i zamiast dać mu się zrehabilitować przed własną publicznością w meczu ze słabiutkim San Marino, to odsunął go od składu i publicznie biczując wysłał do Glasgow. W rolę Rzymian wcielili się dziennikarze i kibice, którzy zapomnieli już ile nasza reprezentacja zawdzięcza Borucowi. Ich pamięci umknęły też wszystkie wtorkowe i środowe wieczory z Ligą Mistrzów, w której to Boruc dokonywał cudów między słupkami Celticu.

Nie ma wątpliwości – Boruc jest w gigantycznym dole, zarówno sportowym jak i psychicznym. Szkoda, że my zamiast wybudować drabinę dzięki której ów dół opuści, stawiamy krzyż na którym zawiśnie. Mam nadzieję, że prezes Lato nie wcieli się w rolę Mela Gibsona i do tej i tak już przykrej historii nie doda jakichś makabrycznych scen.

Wojciech Fiuk

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Najnowsze galerie

Polecane