Publicystyka | 2009-03-15 20:45:42 | Nadesłał: Piotr Ciapała | Źrodlo: inf. własna
Sezon żużlowy w Polsce zbliża się wielkimi krokami. Już 5 kwietnia RKM ROW Rybnik wybiera się do pierwszej stolicy Polski na mecze ze START-em Gniezno. Tak, więc przyszedł czas na krótki opis rybnickich „Rekinów”. Opiszę tutaj mój punkt postrzegania naszego pierwszoligowca.
W poprzednim sezonie mieliśmy „paczkę” co najmniej na czołową czwórkę. W tym sezonie wygląda, moim skromnym zdaniem, wygląda to dość blado. W sezonie 2008 RKM Rybnik (bo pod taką nazwą startowała drużyna w poprzednim sezonie) miała w składzie Piotra Świderskiego, który prawie w każdym meczu zapewniał komplet punktów. Maciej Kuciapa oraz Antonio Lidnbaeck byli mocnymi ogniwami zespołu. Właśnie ze strony tejże trójki można było liczyć na spore zdobycze punktowe. Nie można zapominać również o wychowanku RKM-u – Patryku Pawlaszczyku. Popularny „Pacio” był bardzo ważnym elementem układanki trenera Mirosława Korbela. Na jakieś „oczka” można też było liczyć ze strony Michała Mitko oraz Denisa Gizatullina. Najsłabszym ogniwem całego zespołu na pewno był Roman Chromik, który w większości spotkań wyglądał jak „dziecko we mgle”.
Jednak w przerwie między sezonami doszło do gruntownej przebudowy w Rybniku. Zmienił się zarząd, została zmieniona nazwa klubu, wprowadzono nowe kevlary, w planach również jest zmiana herbu. Oczywiście doszło również do gruntownych zmian w składzie RKM-u ROW Rybnik. „Świder” odszedł do Tarnowa, Kuciapa wrócił do Rzeszowa, „Toninho” stał się zawodnikiem Polonii Bydgoszcz, z kolei „Pacio” zasilił szeregi Ostrowa Wielkopolskiego. Tak, więc przyszli nowi, jednak nie koniecznie lepsi żużlowcy.
Bardzo dużo mówiło się o pozyskaniu przez „Rekiny” Petera Ljunga. Szwed miał trafić do nas z Unii Tarnów. Z samy zawodnikiem było wszystko ustalone, był nawet chętny do jazdy z rekinem na plastronie. Jednak wszystko zostało pokrzyżowane przez Unię Tarnów. „Jaskółki” twierdziły, że zawodnik jest ich. Jednak w kontrakcie był zapis, iż Ljung może opuścić klub, jeśli spadnie on do niższej klasy rozgrywkowej. Tak się też stało, spadli do I ligi i wydawało się, że zawodnik będzie reprezentował górnośląski klub. Unia odwołała się do Głównej Komisji Sportu Żużowego i po podwójnej ekspertyzie GKSŻ orzekł, iż Szwed ma ważny kontrakt z Tarnowem. ROW chciał wypożyczyć tego zawodnika z Unii, lecz zarząd tego klubu żądał astronomicznej kwoty za wypożyczenie zawodnika. Wszyscy Rybniku żałują, że Peter Ljung nie pojawi się na rybnickim owalu, ponieważ na pewno byłby liderem „Rekinów”.
Teraz przyszedł czas na krótki opis naszych „Rekinów”, którzy w nadchodzącym sezonie będą reprezentować barwy rybnickiego RKM-u ROW Rybnik. Na pierwszy „ogień” pójdzie Mariusz Węgrzyk. Ten zawodnik bez wątpienia powinien być liderem naszego klubu żużlowego. „Węgorz” jest wychowankiem RKM-u, wrócił on po czteroletniej przerwie. Najpierw był żużlowcem Ostrowa, a następnie reprezentował Atlasu Wrocław. Niestety w Speedway Ekstralidze Węgrzyk dobre występy przeplatał słabymi. W Rybniku wszyscy mają nadzieję, że „Mario” będzie solidnym zawodnikiem. Jednak patrząc obiektywnym okiem nie jest to zawodnik wybitny. Do takiego Piotra Świderskiego mu bardzo daleko.
Jeżdżącym trenerem został Adam Pawliczek. Żużlowiec ten po pięciu latach spędzonych w Kolejarzu Opole wrócił do swojego macierzystego klubu. Popularny „Paweł” ma jednak już swoje lata na karku, ale pomimo tego zapowiada, że ma zamiar wrócić do wysokiej dyspozycji. Na pewno wszyscy kibice Pawliczka pamiętają jego szarże po zewnętrznej na rybnickim owalu. Jednak dzisiejsza geometria toru nie pozwala już na takie akcje, jednak wszyscy kibice „Rekinów” mają nadzieję, że zobaczą „starego dobrego” Adama. Jeśli obietnice „Pawła” spełnią się będzie on sporym wzmocnieniem, lecz są w Rybniku tacy, którzy w to nie wierzą. Moim zdaniem trener będzie wystawiał się pod numerem 8., czyli jako rezerwowy. Jednak nikt nie może być pewny, co siedzi w głowie naszego nowego trenera. Jednak patrząc na wyczyny Pawliczka w ostatnich latach może stać się typowym ligowym średniakiem.
Marcin Rempała przybył do nas z Unii Tarnów. Niegdyś uważany za perspektywicznego zawodnika. W latach juniorskich prezentował się świetnie i nic nie zapowiadało, że ten zawodnik będzie przeżywał taki kryzys formy. W ostatnich dwóch latach Marcinowi nie wiodło się najlepiej. Dlatego postanowił zmienić klub, w którym będzie regularnie startował i będzie miał możliwość odbudowania swojej formy. No właśnie. Zawodnik przychodzi do Rybnika po to, aby się odbudować, tak więc na początku sezonu nikt nie może być pewny jak zeprezentuje się nowy nabytek ROW-u. Z jednej strony ten zawodnik na pewno ma duży potencjał, ale patrząc na drugą stronę przysłowiowego medalu może to być wielka „klapa”. Jednak kibice mają nadzieje, że Rempała regularnie będzie zdobywał oczka dla „Rekinów”. Na pewno w głowach fanów siedzi postawa Piotra Świderskiego, czy Antonio Lidnbaecka, którzy właśnie w Rybniku wrócili do bardzo wysokiej formy.
Teraz czas na Denisa Gizatullina. I tutaj pojawia się problem. Zawodnik jest strasznie nierówny. Raz możemy spodziewać się po nim bardzo dobrej jazdy, aby w drugim spotkaniu zobaczyć zupełnie innego zawodnika, który nie radzi sobie na torze. Zeszły sezon na pewno sympatyczny Rosjanin spisał na starty. W nadchodzących rozgrywkach wszyscy chcieliby, aby „Gin” ustabilizował formę i przywoził jak najwięcej „oczek”. Jednak patrząc na te kilka lat spędzonych przez Gizatullina w Rybniku nie ma powodów do radości. Mam nadzieję, że w nadchodzącym sezonie, jako kibic, będę bardzo mile zaskoczony postawą Rosjanina.
Ronnie Jamroży, bo teraz o nim mowa, w ubiegłym sezonie był liderem słabego Kolejarza Rawicz, który zdobył tylko dwa punkty w ligowej tabeli, nawiasem mówiąc właśnie na RKM-ie. Wychowankowi Atlasu Wrocław nie można odmawiać waleczności na torze, jednak jego umiejętności nie są zbyt wysokie. Nie jest to zawodnik wyśmienity, lecz totalnym beztalenciem również nie jest. Oczywiście jest to zawodnik młody, który może jeszcze się rozwinąć i walczyć z najlepszymi. Czy nastąpi to w nadchodzącym sezonie? Szczerze wątpię.
Kolejnym zawodnikiem, który jeździł w poprzednim sezonie w kratkę jest Ricky Kling. Jest to wielka niewiadoma nadchodzącego sezonu. W najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce doskonałe występy przeplatał słabszymi startami. Z jednej strony bardzo słaba średnia biegowa z zeszłego sezonu, jednak w 2008 roku został złotym medalistą Mistrzostw Szwecji Juniorów. Raczej po tym zawodniku nie możemy spodziewać się jakiś fajerwerków.
Na pewno kibice liczą na Michała Mitko. W poprzednim sezonie, szczególnie w końcówce, junior RKM-u prezentował wyśmienitą formę. Został on nawet złotym medalistą DMŚJ i w Vojens stanowił trzon reprezentacji Polski. Na pewno wyniki z ubiegłego roku powodują, że wszyscy będą mieli nadzieję, że Mitko będzie jednym z głównych aktorów rybnickiej drużyny. Jednak nie można zapominać, że jest to jeszcze junior i mogą nastąpić u niego wahania formy. Jednak na pewno będzie podstawowym juniorem naszej ekipy i powinien stanowić parę wraz z Mariuszem Węgrzykiem i powinna to być najsilniejsza para rybnickiego ROW-u.
Do Rybnika po kilku latach przerwy wraca Zbigniew Czerwiński. Jako junior żużlowiec ten świetnie prezentował się na torze i wraz z Szombierskim, Romankiem, Chromikiem i Szmidtem zdobywali bardzo wiele medali swojej kategorii wiekowej. Jednak, gdy popularny wszedł on w wiek juniora forma gdzieś umknęła. Jednak na pewno nie można odmówić zawodnikowi woli walki. Czerwiński po feralnym upadku na Ukrainie o mało nie pożegnał się z życiem. Przez dość długo bardzo mało pamiętał, jednak z jego zdrowiem jest coraz lepiej i zdecydował się wrócić na żużlowy tor. Jednak po tych przejściach na pewno Zbyszek nie będzie przywoził dużej liczny punktów. W ogóle nie wiadomo, czy wystąpi on choć w jednym spotkaniu z „Rekinem” na plastronie.
Kyle Legault jest zawodnikiem rodem z Kanady. Można powiedzieć, że jak na speedway to dość egzotyczny kraj. Osobiście po tym żużlowcu nie spodziewałbym się zbyt dużo. W ostatnich sezonach w Polsce niczym nie zachwycał. Wystartował w turnieju o Puchar Prezydenta Ostrowa i zgromadził tam zaledwie trzy punkty. Więcej można spodziewać się po Sławomirze Pysznym, jednak w poprzednim sezonie mało było widać go na torze i nie można zbyt dużo o tym zawodniku, na pewno będzie walczył o miejsce w składzie.
W ekipie z Rybnika jest również wielu wychowanków, którzy na treningach będą starali się udowodnić trenerowi, że warto na nich postawić. Mowa o Bartoszu Szymurze, Rafale Flegeru, Kamilu Flegeru, Łukaszu Piecha oraz Mateuszu Chochlińskim. Oczywiście nie są to jeźdźcy, korzy jeśli pojawią się w składzie będą startowali w większości biegów. Za Adam Pawliczek pozwoli im objechać jeden lub dwa biegi. Bardziej prawdopodobne jest, iż zobaczymy ich w jakiś młodzieżowych zawodach.
Podsumowując na chwilę obecną skład RKM-u ROW Rybnik na tle innych drużyn wypada dość blado. Za pewne na koniec sezonu będziemy toczyć bój w drugiej czwórce o utrzymanie się w lidze. Niestety w ostatnich latach rybnicki żużel stacza się na dno. Jednak moim zdaniem jesteśmy świadkami rewolucji w tym klubie i być może za parę sezonów Rybnik z powrotem zagości w Ekstralidze i będzie walczyć o medale Drużynowego Mistrza Polski.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.