Piłka Ręczna | 2009-01-17 11:17:38 | Nadesłał: Agnieszka Mrozewska | Źrodlo: inf. prasowa
- Kilka zmian jest. Przede wszystkim nie ma z nami Grzegorza Tkaczyka, który był kapitanem i prawdziwym przywódcą grupy - ocenia tuż przed rozpoczęciem MŚ piłkarzy ręcznych Mariusz Jurasik, jeden z najlepszych zawodników drużyny polskich wicemistrzów świata.
Zdaniem skrzydłowego reprezentacji piłkarzy ręcznych Mariusza Jurasika polski zespół jest obecnie inną drużyną niż ta, która dwa lata temu w Niemczech sięgnęła po srebrny medal. "My dojrzeliśmy, a rywale nabrali do nas szacunku" - przyznał.
W sobotę meczem z Algierią polscy szczypiorniści rozpoczną udział w mistrzostwach świata w Chorwacji. W pierwszej fazie zagrają później kolejno z Rosją, Macedonią, Tunezją i Niemcami, którzy dwa lata temu stanęli im na drodze do złota.
"Jesteśmy inną drużyną niż dwa lata temu. Zebraliśmy sporo cennych doświadczeń, jesteśmy silniejsi psychicznie, dojrzeliśmy, a z drugiej strony rywale nabrali do nas szacunku. Wcześniej sądzili, że są u nas indywidualności, a nie ma zespołu, a teraz wiedzą, że jesteśmy groźni dla każdego" - powiedział PAP skrzydłowy reprezentacji Mariusz Jurasik, który zgadza się ze stwierdzeniem, że w przypadku polskiej drużyny historia zatoczyła koło.
"Przez dwa lata sporo się działo, ale znowu jesteśmy w tym samym miejscu, co przed mistrzostwami w Niemczech. Po tamtym sukcesie przyszło rozczarowanie w mistrzostwach Europy i Pekin. Do dziś nie mogę sobie darować porażki z Islandią w ćwierćfinale. Na dziesięć meczów z tym zespołem dziewięć wygramy. Pech chciał, że przegraliśmy ten najważniejszy. To był cios. Chciałem wstać następnego dnia i zacząć przygotowania do półfinału, bo nie docierało do mnie, że nie zagramy o medale. Może, gdybym był młodszy, nie bolałoby to tak bardzo. Teraz znowu rozpoczynamy drogę na szczyt, choć osiągnąć go będzie niezwykle trudno" - dodał.
Polski zespół wystąpi w Chorwacji w podobnym składzie do tego, który w 2007 roku wywalczył srebrny medal.
"Kilka zmian jednak jest. Przede wszystkim nie ma z nami Grzegorza Tkaczyka, który był kapitanem i prawdziwym przywódcą grupy. Wiele wnosił do drużyny nie tylko na boisku, ale i poza nim. Drużynie dawał serce i wiarę, był strasznym walczakiem. Ciągnął zespół. Żal, że go z nami nie ma, ale wierzę, że jeszcze kiedyś zagra w reprezentacji. A inni? Na pewno trener nie zamyka się w kręgu tych samych graczy. Przez dwa lata przewinęło się przez kadrę sporo zawodników, ale nieliczni wygrali rywalizację o miejsce w składzie. Jednym zabrakło umiejętności, inni muszą dorosnąć do reprezentacji" - ocenił Jurasik.
Jego zdaniem, Tkaczyka może z powodzeniem zastąpić Bartłomiej Jaszka. "Ostatnio zanotował kolosalny postęp, a w Bundeslidze zbiera bezcenne doświadczenie. Na pewno już w Chorwacji będziemy mieć z niego sporo pożytku" - dodał.
"Biało-czerwoni" przygotowywali się do MŚ od 2 stycznia. Przed tygodniem wystąpili w turnieju w Czechach, gdzie pokonali drużynę Słowacji, a przegrali z Węgrami i ekipą gospodarzy.
"Choć wyniki nie były najlepsze, to sprawdzian był pożyteczny. Z meczu na mecz graliśmy lepiej, bo na początku jeszcze czuliśmy trudy ciężkich treningów. Choć na zakończenie ulegliśmy Czechom, to jako zespół zaprezentowaliśmy się najlepiej. Zaczęliśmy wreszcie +czuć siebie+, organizowaliśmy ciekawe akcje..." - podkreślił.
"Najważniejsze jednak, że wszyscy są zdrowi. Jak nie ma kontuzji, to nastroje od razu się poprawiają. Tak było dwa lata temu, tak jest i teraz. I odpukać, niech tak zostanie jak najdłużej, nawet do samego finału" - dodał.
Jurasik ma nadzieję, że kibice w Chorwacji wypełnią hale tak szczelnie, jak to miało miejsce w Niemczech. "Tamten turniej był perfekcyjnie zorganizowany, a duże, pełne sale sprawiały, że człowiek aż rwał się do gry. W Chorwacji też na trybunach pewnie będzie gorąco, ale to nam nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie, lubimy grać przy żywiołowym dopingu" - zaznaczył zawodnik Rhein- Neckar Loewen, który po sezonie wróci do Polski i będzie występował w Vive Kielce.
"Mogłem zostać w Niemczech, trafić do Hiszpanii czy Francji, ale oferta z Kielc była konkretna i dobra. Żal było nie skorzystać, tym bardziej, że dalsza tułaczka niekoniecznie mi się uśmiechała. Na stare lata człowiek myśli o stabilizacji" - zakończył z uśmiechem 32-letni Mariusz Jurasik.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.