Piłka Ręczna | 2009-08-13 12:12:35 | Nadesłał: Dominika Kosmala | Źrodlo: SPR Lublin
- Awans VFL do Bundesligi zaskoczył trochę działaczy, którzy zakładali, że zespół awansuje w ciągu dwóch sezonów, mimo tego, że są absolutnym beniaminkiem w tej klasie rozgrywkowej organizacja klubu i drużyny stoi na bardzo wysokim poziomie- przekazuje swoje pierwsze wrażenia Magdalena Chemicz, która przez wiele lat grała w drużynie mistrza Polski- SPR Lublin, od sezonu 2009/2010 reprezentować będzie barwy niemieckiego VFL Sindelfingen.
Magda, opisz lubelskim kibicom swoje pierwsze dni w VFL Sindelfingen.
Wyjechaliśmy z Polski na początku lipca, praktycznie od razu po przyjeździe do Niemiec wzięłam udział z nowymi koleżankami w turnieju. Były to rozgrywki, w których brały udział regionalne zespoły. Nasz zespół dotarł do finału, w którym miał miejsce konkurs rzutów karnych, podczas którego udało mi się parę razy wygrać pojedynek z zawodniczką rzucającą. Ostatecznie Sundelfingen wygrał ten turniej.
Jak zostałaś przyjęta przez zespół?
Nowe koleżanki przyjęły mnie bardzo ciepło, również sztab szkoleniowy i działacze odnoszą się do mnie bardzo dobrze. W Sindelfingen jestem jedną z najbardziej doświadczonych zawodniczek w drużynie i dopiero drugim obcokrajowcem. Razem ze mną gra Białorusinka, rozgrywająca Hanna Halynskaya, mająca na swoim koncie występy w kadrze Białorusi. Oprócz naszej dwójki jest jeszcze doświadczona kołowa. Resztę zespołu stanowią młodsze zawodniczki. Atmosfera w drużynie jest bardzo przyjacielska i partnerska.
Jak wyglądają treningi w ekipie z Sindelfingen?
Treningi odbywają się raz dziennie w godzinach wieczornych, trwają około dwóch godzin. Późna pora treningów podyktowana jest tym, że większość zawodniczek do południa albo pracuje albo ma zajęcia na uczelni.
Czy możesz porównać swój nowy zespół z innymi zespołami z naszej ligi?
VFL Sindelfingen gra szybką, dynamiczną, twardą piłkę ręczną, wszystkie zawodniczki grają bardzo ambitnie. Wydaje mi się, że ten zespół spokojnie poradziłby sobie w naszej lidze. Może nie włączyłby się do walki o medale, ale zapewniłby sobie bezpieczne utrzymanie plasując się raczej w górnej części tabeli. Również organizacyjnie nie można nic zarzucić i wiele naszych rodzimych zespołów mogłoby się sporo nauczyć. Awans VFL do Bundesligi zaskoczył trochę działaczy, którzy zakładali, że zespół awansuje w ciągu dwóch sezonów, mimo tego, że są absolutnym beniaminkiem w tej klasie rozgrywkowej organizacja klubu i drużyny stoi na bardzo wysokim poziomie.
Trudno było znieść przeprowadzkę za granicę?
Wiadomo, że ciężko było wyjechać i po raz pierwszy w życiu grać poza granicami Polski. Była to bardzo ciężka decyzja, na szczęście jest ze mną cały czas Krzysiek - mój narzeczony, który również będzie grał w męskiej sekcji VFL Sindelfingen. Przebywa również ze mną mój syn Maciek. Utrzymujemy kontakt z innymi Polakami mieszkającymi tutaj. Ok. 60km od nas gra i mieszka Urszula Łączyńska (znana kibicom w Lublinie i w Polsce pod panieńskim nazwiskiem Lipska, zawodniczka w przeszłości reprezentowała barwy SPR'u przyp. red.) Jestem również w stałym kontakcie z inną eks-lublinianką
Również pięknie dziękuje i serdecznie pozdrawiam wszystkich kibiców szczypiorniaka zarówno w Lublinie jak i w Polsce, za zawsze gorący doping i ciepłe słowa, nawet po tych słabszych meczach. Mam nadzieję, że będziecie dobrze wspominać moje występy w Lublinie. Ja na pewno o Was nie zapomnę!
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.