Najnowsze newsy

Piłka Ręczna

Piłka Ręczna | 2009-04-19 21:26:19 | Nadesłał: Dominika Kosmala | Źrodlo: inf. własna

SPR o krok od finału

Już 2:0 prowadzą lublinianki w półfinałowej rywalizacji o tytuł Mistrza Polski. Po dwóch zaciętych meczach walka przenosi się do Gdyni, czy Łączpol zatrzyma pędzący od początku sezonu zespół mistrzyń Polski?

Mistrzynie Polski przyzwyczaiły nas już do swoich pewnych, ligowych wygranych. Ich półfinałowy przeciwnik nie jest jednak zespołem do bicia. Zawodniczki Łączpolu Gdynia we wczorajszym meczu udowodniły, że liczą się w walce o finał. Dzisiaj nie było inaczej.

Wynik spotkania otworzyła rzutem z dystansu Izabela Puchacz, która powraca po kontuzji. W pierwszych minutach świetnie funkcjonowała gdyńska obrona. Dzięki temu otwartą drogę do bramki przeciwniczek miała Katarzyna Koniuszaniec, która swoimi efektywnymi kontrami próbowała zmobilizować zespół do gry. Magdalena Chemicz będąc na fali wznoszącej obroniła pierwszego, ale nie ostatniego karnego w tym spotkaniu. W 10. minucie lublinianki prowadziły już 10:6. Łączpol zareagował zmianą gry w obronie na kombinowany system 5+1. Widocznie nie leżało to gospodyniom, które długą i dokładną akcję zakończyły stratą piłki. O czas poprosił szkoleniowiec Łączpolu, Jerzy Ciepliński. Kibice lubelskiego klubu wyśpiewali wtedy swoje życzenia w stronę trenera gości- „Ciepliński. Co? 3:0”. Gdynianki zdołały wykorzystać szansę, kiedy gospodynie grały w osłabieniu i zbliżyć się na odległość dwóch bramek. Końcówka pierwszej połowy przebiegała bardzo nerwowo, złą passę przerwała Ewa Damięcka, a Magdalena Chemicz obroniła kolejny, trzeci już rzut karny. Pierwsza część spotkania zakończyła się rezultatem 16:12.

Drugą połowę lublinianki rozpoczęły zmianami personalnymi. Na parkiecie pojawiła się Małgorzata Sadowska oraz Agnieszka Tyda. Łaczpol zaczął bardzo dobrze w obronie. Kończyło się to szybkimi, ale nieskutecznymi kontratakami. SPR dopiero po kilku minutach zdołał zagrać twardo i mocno w defensywie, doskonale w bramce spisywała się też Małgorzata Sadowska. Piętnaście minut przed końcem spotkania koleżanki z zespołu próbowała poderwać do gry Monika Andrzejewska. Przy stanie 26:20 o czas poprosił szkoleniowiec gości. Nie zmobilizowało to jednak jego zawodniczek, które przy kombinowanej obronie SPR zaczęły grać bardzo nerwowo i niepewnie. Po długim czasie bezbramkowej wymiany piłkę między słupkami umieściła Monika Aleksandrowicz. Koniec spotkania należał jednak do bramkarki mistrzyń, popularnej „Ryby”, która brylowała pomiędzy słupkami. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 28:25.

Łączpolowi po raz kolejny niewiele brakowało, aby wyjechać z Lublina ze zwycięstwem. W dzisiejszym meczu gdynianki świetnie spisywały się w obronie. Co więc zawiodło? Wystarczy doliczyć 5. niecelnych karnych do zdobyczy bramkowych. Jak wiadomo niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Teraz walka przenosi się do Trójmiasta. Łaczpol żeby pozostać w grze musi wygrać dwa mecze i ponownie wrócić do Lublina. Będzie to trudne zadanie dla podopiecznych Jerzego Cieplińskiego. Czy rywalizacja zakończy się po myśli kibiców SPR i będzie 3:0? Dowiemy się już w przyszłym tygodniu.

SPR Asseco BS Lublin- KS Łączpol Gdynia 28:25 (16:12)
Stan rywalizacji: 2:0 dla SPR

SPR: Chemicz, Sadowska- Włodek 6, , Repelewska 3, Damięcka 5, D. Malczewska 5, E. Malczewska 2, Puchacz 3, Rola, Skrzyniarz 1, Marzec, Rukaite 2, Wolska 1, Tyda
Kary: 8 minut
Karne: 3/3

Łączpol: Jurkowska, Shyverska- Andrzejewska 5, Sabała, Stachowska 4, Musiał 1, Całużyńska 4, Szott 2, Aleksandrowicz 2, Koniuszaniec 4, Kulwińska 3, Zagrodzka
Kary: 0 minut
Karne: 1/6

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Najnowsze galerie

Polecane