Najnowsze newsy

Piłka Ręczna » Ekstraklasa Mężczyzn

Ekstraklasa Mężczyzn | 2010-11-22 20:37:55 | Nadesłał: Katarzyna Krajewska | Źrodlo: vivetargi.pl

„Heniek” bez tajemnic

Rozmowa z Henrikiem Knudsenem, rozgrywającym Vive Targi Kielce. Popularny „Heniek” mówi o swoim życiu w Kielcach, przygodzie z kick-boxingiem i… krótkiej karierze trenerskiej w Danii.

Henrik, jesteś w Kielcach już prawie dwa lata. Czy przeprowadzka do Kielc była dobrym posunięciem?

Henrik Knudsen:- Tak, to była najlepsza decyzja jaką mogłem podjąć. Mogę tutaj grać z kilkoma świetnymi zawodnikami, mam szansę pograć w elitarnej Lidze Mistrzów i reprezentuje bardzo profesjonalny klub. W poprzednim sezonie mogłem spróbować sił w narodowej reprezentacji. Myślę, że gra tutaj w Kielcach jest dla mnie krokiem do przodu, krokiem w dobrym kierunku.

Wiele osób zdążyło zauważyć, że bardzo ważna jest dla Ciebie rodzina. Czy Twoja żona i dzieci czują się w Kielcach dobrze?

- Wszyscy czujemy się tutaj dobrze. Najważniejsze jest to, że możemy być razem. Mój starszy syn chodzi już do przedszkola, zaczyna mówić po polsku. Strasznie przypadło mu do gustu polskie przedszkole i szybko uczy się języka. Z dnia na dzień żyje nam się w Kielcach coraz łatwiej. Poznajemy wszystkie okolice, sklepy, ludzi i powoli czujemy się jak u siebie w domu. Dla mnie bardzo ważne jest żeby moja rodzina była przy mnie spokojna i bezpieczna.

Na dzień dzisiejszy chciałbyś dłużej zostać tutaj w Kielcach, związać z Vive Targi Kielce swoją przyszłość?

- Oczywiście, chciałbym tutaj zostać. W Kielcach moja kariera się rozwija i czuję się tutaj dobrze. Najpierw czekają mnie oczywiście rozmowy z Bogdanem i z Bertem. Jeśli oni mnie będą potrzebować to z chęcią będę walczył dla tego klubu. Kto wie, może to tutaj właśnie będę grał do końca kariery, ponieważ czuję się tutaj dobrze. Na pewno, po zakończeniu kariery chcę wrócić do Skandynawii. Chcę żeby dzieci dorastały już w ojczyźnie.

Czy dla Ciebie jako obcokrajowca rola playmakera jest trudna?

- To jest trochę trudne, ale nie chodzi tu o problemy z komunikacją. Spokojnie dogadujemy się na parkiecie, wszyscy doskonale znamy zagrywki. Chodzi bardziej o styl grania. Mamy w zespole, szczególnie w drugiej linii wiele znakomitych indywidualności, które potrafią zadecydować o wyniku meczu. Radzimy sobie dobrze w wielu ustawieniach w ataku, pokazują to wyniki w naszej polskiej lidze, ciężej jest na pewno w Champions League, ale to jest bardzo wysoki poziom. Kiedy dziś spoglądam na swoją karierę, na ostatnie dwa lata to jestem bardzo zadowolony ze wszystkiego. Staram się grać najlepiej jak potrafię.

Masz swój ulubiony klub piłki ręcznej?

- Nie mam żadnego klubu, którego byłbym wielkim fanem. Myślę, że THW Kiel to najlepszy w tej chwili zespół na świecie. Można na to patrzeć w różnych kategoriach, który klub jest najlepszy, który jest najlepiej zorganizowany albo, który ma najlepszych zawodników. Istnieje wiele czynników, które stanowią o wartości klubów. Ja osobiście nie skupiam się na innych, chcę jak najlepiej potrafię grać i reprezentować swój klub w całej Europie.

Kiedyś trenowałeś również kick-boxing, co zadecydowało o tym, że zacząłeś uprawiać piłkę ręczną?

- Kick-boxing to bardzo ciężka dyscyplina sportu, dodatkowo jeśli chcesz z niej wyżyć to nie ma na to wielkich szans. To sport, w którym tracisz dużo zdrowia, jesteś poobijany, ale nie zarabiasz dużych pieniędzy. To trudna dyscyplina. W pewnym momencie dostałem szansę gry w handball, szybko trafiłem do młodzieżowej reprezentacji Danii i zakochałem się w piłce ręcznej.

Kiedy zacząłeś grać w piłkę ręczną?

- Zacząłem trenować handball w wieku 14 lat, w mojej rodzinnej miejscowości Vajle i tak zostało do dziś. Mój ojciec był tam trenerem.

To Twój tata zaszczepił w Tobie miłość do piłki ręcznej?

- Można tak powiedzieć. Mama i tata grali w piłkę ręczną, ale to przede wszystkim tata mocno namawiał mnie do uprawiania handballa. Dla niego piłka ręczna jest pasja, dlatego mocno dopingował mnie do tego, żebym zaczął grać w szczypiorniaka.

Powiedział: „Nie trenuj kick-boxingu, zacznij grać w handball…”

- Nie do końca, trenowałem obie dyscypliny sportu dopóki nie trafiłem do Niemiec. Służyło mi to, że mogłem tak podwójnie trenować. Wyćwiczyłem niezłą szybkość i dużą wytrzymałość. Tutaj w Kielcach czasem, bardzo amatorsko też trenuję kick- boxing.

Czy wcześniejsze treningi kick-boxingu pomagały Ci w rozwoju jako piłkarzowi ręcznemu?

- Tak, jestem niewysoki. Brak wzrostu muszę nadrabiać siłą, walecznością i ambicją. To wszystko wyrobił u mnie kick-boxing.


*Więcej na vivetargi.pl

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Najnowsze galerie

Polecane