Ekstraklasa Mężczyzn | 2010-06-04 10:51:59 | Nadesłał: Aneta Szypnicka | Źrodlo: Ks Vive Targi Kielce
„To był świetny sezon, ale jeżeli w przyszłym sezonie będziemy pracowali równie mocno albo nawet mocniej, to myślę, że czeka nas jeszcze lepszy rok”. O trudnych początkach, pierwszym sezonie, rozczarowaniach i kibicach Marcus Cleverly opowiedział Danielowi Wesołowskiemu, VTK Media.
Dobiegł końca, twój pierwszy sezon w Kielcach. To był długi, trudny rok. Co możesz o nim więcej powiedzieć?
Był też to na pewno bardzo emocjonalny a za razem emocjonujący dla mnie sezon. Przyjazd do Polski był nowym doświadczeniem w moim życiu. Dla każdego przeprowadzka w nowe miejsce jest dużą sprawą. Ja wcześniej mieszkałem 5 lat w Niemczech, nie mogłem narzekać, ale nadarzyła się okazja do zamiany otoczenia i postanowiłem spróbować. Początki są dla każdego trudne, musisz udowodnić swoją wartość. Kiedy wchodzisz pierwszy raz do szatni, nikt cię nie zna, niewiele o Tobie wie. Zaczynasz z czystą kartą i tylko ty sam możesz udowodnić, że dasz radę i sprostasz pokładanym w Tobie nadziejom. Inną sprawą jest zamieszkanie w całkowicie innym i nieznanym Tobie kraju. Stykasz się, na co dzień z inną kulturą, nowymi ludźmi i jeszcze nie jesteś w stanie z nimi porozmawiać, bo nie rozumieją Ciebie (śmiech). Początki były trudne, ale mam już to za sobą. Jeżeli chodzi o moje „wejście” w drużynę, to poszło to w miarę sprawnie. Myślałem, że będzie trudniej, ale tak nie było. Zostałem bardzo szybko zaakceptowany przez chłopaków. W tej ekipie jest dobry „duch drużyny”. Dzięki temu było mi łatwiej. Po tym roku nie jestem w stanie powiedzieć choćby jednego złego słowa na któregokolwiek z chłopaków. To chyba o czymś świadczy. Jesteśmy zgraną drużyną i mam nadzieję, że tak samo będzie w kolejnych latach. Jest mi teraz dużo łatwiej grać i przebywać wśród ludzi, których na prawdę lubię i szanuję. Dzięki temu to był na prawdę dobry sezon. Może jedyną negatywną sprawą była moja kontuzja. To był ciężki okres, kiedy nie mogłem pomóc drużynie, tylko przyglądałem się temu z boku. Oby w przyszłym sezonie nie powtórzyła się podobna sytuacja.
Czy jest coś, co rozczarowało Cię w tym sezonie, oprócz oczywiście kontuzji, o której wspomniałeś?
Chyba nie. Ciężko jest być rozczarowanym, kiedy wygrywasz Puchar Polski, Mistrzostwo Polski i na dodatek jesteś niepokonany w swoim kraju. Do tego moim zdaniem byliśmy pozytywną niespodzianką tegorocznej Ligi Mistrzów. Może jest jedna rzecz, która mnie nie tyle rozczarowała, co byłem nią trochę zdziwiony. Chodzi o naszą grę przed świętami Bożego Narodzenia i po tym okresie. Długa przerwa na reprezentację i to, że nie mogliśmy przez bardzo długi czas trenować razem, wpłynęła trochę niekorzystnie na naszą dyspozycję w pierwszych spotkaniach. Szczególnie żałuję porażki, z Rhein-Neckar Lowen, bo tego dnia byli w naszym zasięgu, tylko czegoś zabrakło i do końca nie wiem, czego. Na koniec sezonu oczywiście wszyscy byliśmy zadowoleni z naszych osiągnięć, bo przecież nie było podstaw, żeby się smucić (śmiech).
Swoimi świetnymi występami, stałeś się ulubieńcem kieleckiej publiczności. W przyszłym sezonie dobrze by było, żebyś nadal był w wysokiej formie.
Tak myślisz (chwila ciszy)? Chyba masz rację nie mogę ich zawieść (śmiech)! Jednak ja nie nadaję się na idola. Oczywiście chciałem z tego miejsca bardzo podziękować kibicom, za cały sezon, bo to, co zobaczyłem w Kielcach przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Bogdan powiedział kiedyś, że nasi kibice już są w Final 4 Ligi Mistrzów i to teraz my musimy dorównać im naszą grą. Miał 100% racji! Jednak dla mnie najważniejsze jest dobro drużyny. Ja gram dla całego zespołu, nie dla siebie. Gdyby, nie dobra gra w obronie, nie było by moich interwencji. Moim zdaniem, mamy świetnie ułożoną grę w obronie, muszę tutaj wyróżnić „Grabara” i „Żółtego”, bo to, co robią w obronie to klasa światowa. Wszyscy zasługujemy na słowa uznania. Nie było by tych sukcesów, gdyby nie każdy z nas. Meczu nie wygra jeden zawodnik tylko cały zespół. My jesteśmy tego najlepszym przykładem, kiedy komuś nie idzie, wchodzi zawodnik z ławki i pomaga. Mamy 20 zawodników i wielu mogłoby być idolami, bo na to zasługują. Zresztą Rastko, Józek taż są uwielbiani w Kielcach, zasłużyli na to swoją grą, ale też nie grają dla siebie tylko dla drużyny, to jest nasz cel. Wiele razy w tym sezonie, ja zagrałem słabo, ale wchodził Kazik albo Marek i bronili bardzo trudne piłki. To jest gra zespołowa, każdy pracuje na zwycięstwo. To był świetny sezon, ale jeżeli w przyszłym sezonie będziemy pracowali równie mocno albo nawet mocniej, to myślę, że czeka nas jeszcze lepszy rok. I tego przed wakacjami sobie, chłopakom, trenerom i oczywiście kibicom życzę.
Źródło: vivetargi.pl / Rozmawiał Daniel Wesołowski
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.