Ekstraklasa Mężczyzn | 2010-03-27 13:35:02 | Nadesłał: Aneta Szypnicka | Źrodlo: www.reczna.nielba.pl
Edward Koziński. Niezwykle doświadczony trener. Człowiek otwarty i przyjazny. Serce oddał rodzinie oraz piłce ręcznej. Urodził się w 1948 roku. Od ponad 30 lat związany był z Wisłą Płock. Największym sukcesem w jego karierze było zdobycie Mistrzostwa Polski w 2002 roku.
Piotr Werda: Kiedy rozpoczęła się Pana "przygoda" ze sportem?
Edward Koziński: Treningi piłki ręcznej rozpocząłem będąc w czwartej klasie szkoły podstawowej. Byłem chłopcem posiadającym bardzo dobre predyspozycje do uprawiania sportu. Miałem wtedy 178 cm wzrostu. W tak młodym wieku grałem w reprezentacji szkoły. Równocześnie uprawiałem piłkę nożną. Występowałem na pozycji obrońcy. W wieku 15 lat zadebiutowałem w Wiśle Płock, która walczyła wtedy w III lidze. Jako piłkarz nożny rozegrałem jeden mecz w barwach tego właśnie klubu. Podobno poszło mi całkiem nieźle! W pewnym momencie musiałem wybrać: ręczna albo nożna. Jako, że będąc szczypiornistą zdobywałem bramki, a w piłce nożnej stałem "tylko" na obronie, więc wybrałem ręczną.
Jak długo trwała Pana kariera zawodnicza?
W piłkę ręczną grałem krótko, bo do 23 roku życia. Jestem wychowankiem nieistniejącego już klubu, MKS Jutrzenka Płock. W seniorach, w ówczesnej lidze międzywojewódzkiej byłem podstawowym graczem Wisły Płock. Wtedy to zdobyłem króla strzelców. Występowałem na pozycji kołowego. Karierę zawodniczą zakończyłem w związku z wczesnym zajęciem się "trenerką".
Proszę opisać swoją karierę trenerską.
Będąc zawodnikiem Wisły prowadziłem zespół młodzików w Jutrzence Płock. Jak już powiedziałem, bardzo wcześnie zrezygnowałem jednak z kariery zawodniczej. Być może zbyt wcześnie... Zająłem się tylko i wyłącznie pracą z młodzieżą. Zdobyłem z młodzikami brązowy medal na Mistrzostwach Polski w Warszawie. W 1974 roku nastąpiła fuzja Jutrzenki z Wisłą. W tym czasie oprócz trenowania grupy młodzieżowej pomagałem pierwszemu trenerowi Wisły prowadzić zespół seniorów. Zająłem się tzw. bankiem informacji. Podpatrywałem rywala podczas meczów, zbierałem statystyki itp. Równocześnie odnosiłem cały czas sukcesy z młodzikami. Potem zostałem II, a wkrótce I trenerem Wisły Płock. Wprowadziłem drużynę do ekstraklasy. Po trzecim roku występów w najwyższej lidze, zdobyłem brązowy medal Mistrzostw Polski. Potem odszedłem od seniorów i powróciłem do szkolenia młodzieży. Przez 14 lat trenowałem płocki zespół juniorów. Wywalczyliśmy w tym czasie pięć srebrnych medali oraz dwa brązowe na Mistrzostwach Polski Juniorów. Kolejny powrót do seniora zakończyłem zdobywając w 2002 roku Mistrzostwo Polski! Z Wisłą Płock występowałem też w Lidze Mistrzów. Niestety w związku z chorobą musiałem wycofać się na jakiś czas ze sportu. Po okresie trzech lat powróciłem. W 2006 roku objąłem zespół Azotów Puławy, który znajdował się w bardzo trudnej sytuacji. Po 14 meczach mieli tylko 8 punktów. Udało mi się jednak utrzymać ich w ekstraklasie. Potem związałem się z Nielbą Wągrowiec.
W jaki sposób zachęciłby Pan młodzież do uprawiania piłki ręcznej?
Namawiając młodych ludzi do uprawiania piłki ręcznej słowa nigdy nie powiem o pieniądzach. Najpierw trzeba to polubić, robić dla siebie. Potem można traktować jako zawód. Jeżeli przykładowo w jednym roczniku zaczyna trenować sto dzieci, to z tej grupy trzech, może czterech będzie potem grać zawodowo. Dla reszty piłka ręczna pozostanie frajdą, zabawą. Zachęcam wszystkich do uprawiania jakiegokolwiek sportu - dla siebie. W naszych czasach młody człowiek siedzi w szkole po 6-8 godzin. Potem w domu po kilka godzin przed komputerem, telewizorem. Na domiar złego rodzice zawożą i odwożą go ze szkoły. Jeżeli taka osoba nie będzie uprawiała jakiejś aktywności ruchowej, to po prostu zapomni chodzić! Stanie się jakimś cyborgiem!
Proszę opowiedzieć o swojej rodzinie.
Swoją małżonkę poznałem w Płocku, w czasie jednej z zabaw szkolnych. Maria z wykształcenia jest ekonomistką, a pracowała w szkole jako księgowa. Mój młodszy brat grał, tak jak ja w piłkę ręczną w Wiśle i to również na kole. Także nie za długo - poszedł do wyższej szkoły wojskowej. Mam dwóch synów. Jeden jest nauczycielem wychowania fizycznego w Płocku. Drugi pracuje jako mechanik samochodowy. Obydwaj grali w piłkę ręczną. Mam pięcioro wnuków. Muszę się pochwalić, że jeden z nich jest w klasie sportowej. Gra w piłkę ręczną i w swoim roczniku po prostu „błyszczy"! Cieszy mnie to ogromnie. W okresie ferii, gdy jego rodzice wybrali się na narty, on przyjechał do dziadka, do Wągrowcu. Brał udział w części wprowadzającej do treningu seniorów Nielby. Bardzo mu się to podobało.
*Więcej na stronie www.reczna.nielba.pl, z trenerem rozmawiał Piotr Werda.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.