Ekstraklasa Mężczyzn | 2010-03-07 16:00:32 | Nadesłał: Alicja Chrabańska | Źrodlo: handballzabrze.pl
W arcyważnym dla obu stron meczu 21. kolejki Ekstraklasy NMC Powen Zabrze zremisował z MKS-em Piotrkowianin Piotrków Trybunalski 26:26. -„Wiedzieliśmy, że spotkanie z NMC Powen będzie pojedynkiem za ‘4 punkty’. Każdy wie jaki jest teraz układ w tabeli.” - powiedział bezpośrednio po spotkaniu reprezentant Piotrkowianina Tomasz Mróz, nie ukrywając zadowolenia ze zdobycia jednego oczka na zabrzańskim parkiecie.
Satysfakcja piotrkowian nie pokrywała się jednak z zadowoleniem gospodarzy, którzy nie tylko liczyli, ale także mieli ogromną szansę na zgarnięcie w sobotę całej puli punktów. -„Przygotowywaliśmy się do tego spotkania przez cały tydzień. Trener Nowakowski dążył do tego, żebyśmy wygrali z Piotrkowianinem. W pierwszych minutach pokazaliśmy, że stać nas na dobrą grę tak ofensywną jak i defensywną.” - opowiada rozgrywający NMC Powen, Łukasz Szlinger -„W dalszej części pojedynku zabrakło nam chyba kondycji. Nie bez znaczenia jest też fakt, że wielu naszych zawodników jest kontuzjowanych. Nasze organizmy nie wytrzymały i straciliśmy dobry dla nas wynik.” - wyjaśnia dalej przyczyny porażki.
Nieco inaczej to samo spotkanie wygląda z perspektywy gości z Piotrkowa Trybunalskiego, którzy nawet w samej końcówce ocierali się o porażkę. -„Wiedzieliśmy, że spotkanie z NMC Powen będzie pojedynkiem za ‘4 punkty’. Każdy wie jaki jest teraz układ w tabeli. Udało nam się wywieźć z Zabrza tylko jedno oczko, które i tak nas bardzo cieszy. Za tydzień gramy u siebie mecz o wszystko, a naszym rywalem będzie Śląsk Wrocław.” - informuje Tomasz Mróz -„Mieliśmy świadomość tego, że zabrzanie postawią nam twarde warunki i przede wszystkim, że mają niewygodny dla nas system obrony. Jak widać po wyniku zawody, a zwłaszcza ich druga połowa, były niezłe w naszym wykonaniu.” - uzupełnia.
Wspomniany przez zabrzańskiego rozgrywającego początek pojedynku należał bezwzględnie do, grających wręcz koncertowo zabrzan. Lokalny zespół prowadził już nawet 7:0. Pomimo tego w pierwszej połowie górą byli przyjezdni, którzy w zawrotnym tempie odrabiali każdą stratę. -„Wiedzieliśmy jaką piłkę ręczną gra NMC Powen. A jednak początek meczu przespaliśmy. Przez pierwsze 15-20 minut nic nam nie wychodziło. Mieliśmy słabą skuteczność rzutową, ale też warto wspomnieć, że dobrze w zabrzańskiej bramce prezentował się Sebastian Kicki.” - wskazuje przyczyny wysokiego prowadzenia zabrzan Mróz -„Przebudziliśmy się jednak i znalazło to odzwierciedlenie w wyniku.” - dodaje.
Który zatem element w grze gości był tym kluczowym, który sprawił że siedmiobramkowa przewaga NMC Powen stopniała jak lód? - „Ten ‘szczególny element’ nie występował w szeregach przeciwnika, a raczej w naszych. A była to nieskuteczność i w drugiej połowie ‘podłamanie’ naszych zawodników. Pod koniec podbudowaliśmy się, ale zabrakło nam już czasu i sił na przechylenie szali zwycięstwa na swoją korzyść.” - analizuje Szlinger.
Natomiast zdaniem piotrkowskiego skrzydłowego na wyniku zaważyło…: -„Na wyniku zaważyły akcje rozgrywane w końcówce. I my i nasi przeciwnicy mieliśmy po kilka okazji do rozstrzygnięcia losów spotkania. Myślę, że były to jednak dobre zawody w naszym wykonaniu.”
Abstrahując od wyniku i tego czym był on spowodowany mecz z MKS-em Piotrkowianin był kolejnym, który Łukasz Szlinger może zaliczyć do udanych, a co najmniej przyzwoitych. Młody rozgrywający nie znalazł przed sezonem miejsca w składzie i na zasadzie wypożyczenia zasilił szeregi pierwszoligowego MMTS-u Chrzanów. Do Zabrza powrócił w grudniu na spotkanie z Azotami Puławy. A jego come back spokojnie można nazwać ‘wielkim’. - „To wypożyczenie sporo mi dało. Miałem okazję pograć, przemyśleć kilka spraw, poduczyć się. Powrót tutaj jest swego rodzaju sukcesem dla mnie. To miłe, że trener Nowakowski chciał, żebym zasilił szeregi NMC Powen i wspomógł drużynę. Chciałbym to robić jak najlepiej potrafię i wkładać w to całą swoją siłę.” - wyjawia ‘Wela’ - „W sobotę nie wszystko wychodziło mi tak jak powinno, bo miałem kilka stuprocentowych sytuacji, których nie wykorzystałem. Zabrakło mi też nieco siły w rękach w obronie, a kontuzjowany bark nie pomagał mi w grze.” - kończy z żalem.
Przed oboma ekipami ostatnia kolejka zmagań w rudzie zasadniczej. NMC Powen już w piątek uda się do Olsztyna, gdzie w sobotę rozegra zawody z tamtejszym Travelandem-Społem. Z kolei MKS Piotrkowianin podejmować będzie na własnym parkiecie Śląsk Wrocław.
*z zawodnikami rozmawiała Alicja Chrabańska
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.