Ekstraklasa Mężczyzn | 2009-12-19 23:10:32 | Nadesłał: Alicja Chrabańska | Źrodlo: KS Handball Zabrze
W spotkaniu 16. kolejki Ekstraklasy NMC Powen Zabrze pokonało na własnym parkiecie wyżej notowane Azoty Puławy 27:25 (15:9). Tym samym, zdobywając dwa punkty, odbiło się minimalnie od dna ligowej tabeli.
W ostatniej kolejce zaplanowanej na bieżący rok emocji nie brakowało. Tym razem obyło się bez dramatycznej końcówki, a zbudowana wcześniej przez zabrzan przewaga pozwoliła im na doprowadzenie do szczęśliwego dla siebie zakończenia. Zanim to jednak nastąpiło kibice zgromadzeni na hali mogli oglądać 60 minut walki na parkiecie, a co najważniejsze niezłej gry gospodarzy.
Sam początek był dla graczy NMC Powen wyjątkowo dobry. Już w 7. minucie, po bramce Aleksandra Kryszenia, prowadzili bowiem 5:2. Konsekwentna gra zabrzan nie pozwalała gościom na rozwinięcie skrzydeł w ataku. Pierwsze chwile spotkania do udanych może zaliczyć także bramkarz NMC Powen, Sebastian Kicki, który w 10. minucie obronił rzut lidera klasyfikacji strzelców, Wojciecha Zydronia. Najskuteczniejszy gracz Azotów zabrzańskiemu golkiperowi „odwdzięczył się” po kolejnych dziesięciu minutach. Wówczas to Zydroń pokazał swoją niebywałą klasę i wykonał perfekcyjny rzut karny, podczas gdy zabrzanin między słupkami zastygł w bezruchu. Tym samym zawodnik ustalił wynik na 10:7 na korzyść gospodarzy. Niedługo później rozpoczęła się dobra passa zabrzan. Po bramkach kolejno Michała Chodary, Mariusza Kempysa oraz Michała Szolca ich przewaga wzrosła do sześciu oczek. Szczypiornistom z Puław nie udało się już odrobić strat. Pierwszą połowę zakończył rzut karny w wykonaniu Tomasza Rybarczyka (15:9).
Tak wysokie prowadzenie gospodarzy dla wielu było sporym zaskoczeniem. Pierwszy kwadrans drugiej odsłony meczu również toczył się pod dyktando NMC Powen. Dwie celne próby niezastąpionego Michała Szolca sprawiły, że wynik był dla zabrzan coraz bardziej korzystny (17:10). W 35. minucie „przebudzili” się goście. Sebastiana Kickiego pokonali kolejno Wojciech Zydroń, Sebastian Płaczkowski i Mateusz Kus, zmniejszając stratę do rywali do czterech oczek (17:13). Kolejny „zryw” Azotów rozpoczął się w 46. minucie. Za sprawą Artura Witkowskiego, ponownie Sebastiana Płaczkowskiego oraz Grzegorza Gowina skrócili dystans do oponentów do dwóch tylko punktów (20:28). Gospodarze przez moment wyglądali na nieco zagubionych, a ich grę ustabilizował dopiero powrót na boisko lidera, Szolca. Jego dwa trafienia i jedno „dorzucone” przez Dariusza Mogielnickiego oczko odbudowały przewagę podopiecznych Roberta Nowakowskiego (23:18). Mozolnie wypracowany przez zabrzan rezultat znów uległ załamaniu i na pięć minut przed końcem zabrzanie, prowadząc „jedynie” dwoma bramkami nie mogli być pewni zwycięstwa. Na parkiecie po stronie NMC Powen pojawił się, powracający z wypożyczenia, Łukasz Szlinger. W swoim debiucie w Ekstraklasie zawodnik zapisał na koncie pierwszą bramkę (27:23). Chwilę później po otrzymaniu czerwonej kartki zmuszony był opuścić boisko. W ostatnich sekundach puławianom udało się zmieścić piłkę w zabrzańskiej bramce jeszcze dwukrotnie. Ale cały pojedynek zakończył się zwycięstwem NMC Powen 27:25.
NMC Powen Zabrze – Azoty Puławy 27:25 (15:9)
Składy:
NMC Powen Zabrze: Kicki – Mogielnicki 1, Kąpa, Szolc 9, Chodara 3, Rybarczyk 4, Kryszeń 5, Kandora, Bushkov 2, Kempys 1, Chrapusta, Tatz 1, Szlinger 1.
Azoty Puławy: Wyszomirski, Stęczniewski – Gowin 1, Sieczkowski, Kurowski, Płaczkowski 5, Lasoń 2, Zinchuk 3, Kus 5, Witkowski 2, Szyba 2, Sieczka, Zydroń 5.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.