Ekstraklasa Mężczyzn | 2009-11-12 12:17:29 | Nadesłał: Aneta Szypnicka | Źrodlo: inf.własna
Mecz na szczycie Ekstraklasy Mężczyzn zakończył się wysokim zwycięstwem zawodników Vive Targów Kielce. Jednak takiego przebiegu spotkania nie spodziewał się nikt. Nawet najstarsi kibice nie pamiętają kiedy ostatnio w „Świętej Wojnie” jeden z zespołów wygrał różnicą 15 bramek!
O tym, że to będzie nadzwyczaj emocjonujące spotkanie kibice wiedzieli już na długo przed rozpoczęciem sezonu. Niewątpliwie przyczyniły się do tego wakacyjnie transfery, których dokonały oba kluby. Do Vive, po sześciu sezonach spędzonych za granicą, a wcześniej dwóch w Wiśle Płock, przyszedł jeden z najbardziej utytułowanych polskich piłkarzy ręcznych -Mariusz Jurasik. Do tego zespół kielczan wzmocniono także Rastko Stojkovicem, Marcusem Cleverlym, Damianem Moszczyńskim oraz Witalijem Natem (który notabene przyszedł do Kielc z Płocka, gdzie spędził dwa ostatnie sezony). Zarząd Wisły nie pozostał obojętny na takie zakupy. Szeregi „Nafciarzy” zasilili: Vegard Samdahl, Dimitrij Kuzelev, Lars Moller Madsen, Arkadiusz Miszka, Joakim Backstrom i Aleksiej Peszkow. W Kielcach nowi zawodnicy odnaleźli się doskonale, o czym mogą świadczyć ich indywidualne statystyki czy to w polskiej Ekstraklasie czy Lidze Mistrzów. W Płocku sytuacja ma się odwrotnie. Z zakupionych szczypiornistów jedynie Backstrom i Miszka mogą grać na swoim normalnym poziomie, reszta leczy kontuzje.
Jednak nawet bez kilku zawodników Wisła to Wisła, klub z ogromnymi tradycjami, ambicjami i wielką wolą walki. Nikomu w Kielcach nawet przez myśl nie przeszło, że to będzie łatwy mecz. Zresztą „Święte Wojny” toczą się na swoich prawach. W tamtym sezonie, w półfinałowym spotkaniu Pucharu Polski, z powodu licznych kontuzji do Płocka kielczanie udali się w dziewięciu. I mimo to, toczyli wyrównaną walkę z ówczesnym Mistrzem Polski, w efekcie czego wynik rozstrzygnął się dopiero w ostatnich minutach. Świadczy to jednak o tym, że pojedynki między Vive a Wisłą zawsze były niezwykle wyrównane i zacięte.
Tak też miało być i tym razem. I było. Niestety tylko przez pierwsze piętnaście minut.
Mecz rozpoczął się od mocnego rzutu Mariusza Juarasika, oprócz niego w wyjściowym składzie Vive znaleźli się także powracający po kontuzjach Bartosz Konitz i Mateusz Jachlewski. Początek spotkania był bardzo wyrównany,a wynik ciągle oscylował wokół remisu. W dziewiątej minucie goście objęli dwubramkowe prowadzenie (4:6). Kielczanie jednak szybko wyrównali i do końca pierwszej połowy sukcesywnie powiększali swoją przewgę. Wiślacy nie mieli żadnego pomysłu na wykończenie kilku skutecznych akcji. Nie pomógł im nawet czas wzięty w 21 minucie przez trenera Olivera Jensena. Ostateczny wynik tej partii to 20:15.
Druga połowa tego spotkania nie rozpoczęła się dla Wiślaków szczęśliwie, ponieważ ich dwa pierwsze rzuty zostały obronione przez Marka Kubiszewskiego. Celnym rzutem za to popisał się Mariusz Jurasik, a dwie kolejne bramki na konto „siódemki” z Kielc rzucił Rastko Stojkovic. Chwilę później dwuminutową karą sędziowie ukarali Tomasza Rosińskiego, ale zawodnicy Vive nawet w osłabieniu zdobywali bramki. I to z kontrataku, co najlepiej świadczy o bezradności szczypiornistów z Płocka w obronie. Mimo to, kielczanie także mięli w tej połowie chwile zawahania. Grając w podwójnym osłabieniu stracili trzy gole z rzędu. Szybko jednak wrócili do swojego wcześniejszego rytmu i do końca meczu powiększali swoją przewagę, raz po raz pokonując Mortena Seiera, bramkarza Wisły. Ostatnią bramkę w tym spotkaniu zdobył Witalij Nat, lewoskrzydłowy, który jeszcze w tamtym sezonie bronił barw płockiej „siódemki”. Ostatecznie Vive rozbiło Wiślaków 42:27 i jest to jedna z najwyższych wygranych jakie w tym sezonie zanotował na swoim koncie zespół z Kielc.
Vive Targi Kielce - Wisła Płock 42:27 (20:15)
Vive: Kotliński, Kubiszewski - Grabarczyk, Podsiadło 3, Kuchczyński 7, Jurasik 8, Jachlewski 2, Stojković 11, Żółtak, Knudsen 5, Rosiński 3, Konitz 2, Nat 1, Krieger, Piwko, Gliński.
Wisła: Fiodor, Seier - Kwiatkowski 3, Backstrom 2, Peskov 4, Paluch 1, Wiśniewski 2, Kuptel, Wuszter 3, Mokrzki 3, Zołoteńko 6, Twardo 4, Syprzak, Rumniak 1.
Sędziowali:
Mirosław Baum (Warszawa)
Marek Góralczyk (Świętochłowice)
Widzów:
ok.4000
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.