Najnowsze newsy

Piłka Nożna » Transfery

Transfery | 2009-06-29 18:08:52 | Nadesłał: mickjagger | Źrodlo: KGHM Zagłębie Lubin

Caiado nowym nabytkiem Zagłębia

Fot.: Zagłębie Lubin SA

- Fizycznie czuję się naprawdę dobrze, mam również ogromną motywację do tego, aby odnieść sukces w Polsce grając dla Zagłębia Lubin. Chciałbym sprostać oczekiwaniom kibiców i mogę zapewnić, że będę robił wszystko, aby tak było - mówi nam David Caiado Dias.

Jego przyjazd do Polski może być wielkim zaskoczeniem. Wszak jest to zawodnik, który niedawno był wymieniany jako jeden z największych talentów portugalskiej i, nawet, europejskiej piłki! 22-latek uważa, że kontynuowanie kariery w polskiej lidze ma sens.

Dlaczego zdecydowałeś się na przyjazd do Polski?
- Ponieważ uznałem, że na ten moment mojej kariery gra w Polsce byłaby najlepszym rozwiązaniem. Oczywiście, kiedyś chciałbym wrócić do Portugalii i znów grać w tym kraju, ale obecnie jestem zdania, że swoją karierę powinienem kontynuować w Zagłębiu Lubin. Dlaczego tutaj? Bardzo wiele o Zagłębiu opowiadał mi Mario Branco, a po przyjeździe tutaj przekonałem się, że nie rzucał słów na wiatr.

Trzy lata temu byłeś bodaj największą gwiazdą młodzieżowej drużyny Sportingu Lizbona. Co się stało, że dziś nie jesteś wiodącą postacią tej drużyny?

- Cóż, prawdą jest, że trzy lata temu w Sportingu byłem na fali wznoszącej. Grywałem w drugiej drużynie, dostąpiłem nawet zaszczytu debiutu w meczu ligowym pierwszej drużyny prowadzonej przez Paulo Bento. Później wraz z reprezentacją Portugalii do lat 19 pojechałem na Mistrzostwa Europy do lat 19. W tym czasie podpisałem ze Sportingiem zawodowy kontrakt na rok czasu. Niestety, przytrafiła mi się kontuzja kostki. Bardzo poważna, bowiem miałem operację, wypadłem na sześć miesięcy z gry. Po upływie tego czasu nie potrafiłem się już przebić do pierwszej drużyny, dlatego jako zawodnik Sportingu zostałem wypożyczony do Estoril.

Nie było szansy, żeby wrócić do Sportingu? Nie było lepszych ofert dla zawodnika uznawanego za gwiazdę Akademii Młodzieżowej?
- Niestety, do Sportingu już nie wróciłem. Jak wspomniałem, jeszcze jako piłkarz klubu z Lizbony zostałem wypożyczony do Estoril. To była taka sama sytuacja jaka miała miejsce z Rui Miguelem wypożyczonym z Zagłębia do Pacos. Po upływie rocznego kontraktu Sporting nie zaproponował mi nowej umowy. Z Estoril trafiłem do Trofense, grającego w portugalskiej Ekstraklasie.

W tym klubie w poprzednim sezonie zanotowałeś dziewiętnaście występów, ale tylko pięć w wyjściowym składzie. Dlaczego?
- W lutym wyjechałem do Rosji. Miałem grać w klubie Terek Grozny. Właściwie wszystko było już dogadane. Do transferu ostatecznie jednak nie doszło, a gdy wróciłem do Trofense, okazało się, że szkoleniowiec zmienił ustawienie drużyny na 1-4-4-2, obsadzając boczne sektory boiska zawodnikami, którzy w jego odczuciu bardziej pasowali do obranej przez trenera nowej koncepcji. Ja mogłem jedynie walczyć o miejsce w składzie. Myślę, że w Polsce będę miał większą szansę na zaprezentowanie swoich atutów, choć wiem, że jest to liga, w której przywiązuje się większą wagę do siły fizycznej, wybiegania.

Jesteś filigranowej postury. Czy nie boisz się, że starcia z rosłymi obrońcami z Polski szybko pozbawią Cię chęci gry?
- Właśnie w tym upatruje szansy dla siebie. W moim odczuciu będę miał okazję zaprezentować pełnie swoich umiejętności w starciu z takimi rywalami. Ich sile fizycznej będę mógł przeciwstawić szybkość, technikę, umiejętność dryblingu oraz spryt. Myślę, że taka gra na pewno spodobałaby się lubińskiej publiczności.

Kibice wiążą z Twoją osobą spore nadzieje. Jesteś w stanie grać tak jak choćby w 2006 roku?

- Wydaje mi się, że nie ma żadnych przeciwwskazań. Na pewno przez te trzy lata dojrzałem piłkarsko, bowiem w 2006 roku nie miałem zbyt wielkiej styczności z piłką w seniorskim wydaniu. Fizycznie czuję się naprawdę dobrze, mam również ogromną motywację do tego, aby odnieść sukces w Polsce, grając dla Zagłębia Lubin. Chciałbym sprostać oczekiwaniom kibiców i mogę zapewnić, że będę robił wszystko, aby tak było.

Co wiedziałeś wcześniej o Polsce, o Zagłębiu Lubin?

- Jak wspomniałem, miałem okazję być już w Polsce na Mistrzostwach Europy, które odbywały się w Poznaniu i okolicach. Dużo na temat Polski opowiadał mi Mario Branco, a także Cleber, który grał w Wiśle Kraków i z którym poznałem się w Tereku.

Jak ocenisz te kilka dni pobytu w Polsce. Coś Cię zaskoczyło?
- Nie zaskoczyło mnie nic. Jeśli chodzi o miasto, to jest ono średniej wielkości. Oczywiście, nie jest to Lizbona, czy Porto, ale miałem okazję już pospacerować po Lubinie i pierwsze wrażenia są jak najbardziej pozytywne. Uważam, że jeżeli ktoś przyjechał tutaj po to, żeby grać w piłkę, to ma w mieście, a także w klubie dosłownie wszystko co trzeba, by prezentować się jak najlepiej. Co zaś się tyczy nowych kolegów, to ze zrozumiałych względów trzymam się tutaj najbliżej z Fernando Dinisem. Problemem w rozmowach z zawodnikami może być bariera językowa, aczkolwiek piłkarze Zagłębia sami do mnie podchodzą, wypytują o karierę, o moją pozycję na boisku. Jak się porozumiewamy? W pewnym stopniu opanowałem język angielski, a także niemiecki.

A jak ocenisz kolegów w treningu?
- Jeszcze jest za wcześnie, abym mógł się pokusić o jakąkolwiek ocenę. Tak naprawdę to pytanie można mi zadać dopiero za kilkanaście dni. Lecz dobre wrażenie zrobił na mnie Szymek, z którym miałem okazję wymienić kilka podań na treningu. Poza tym widać, że nie ma tutaj zawodników przypadkowych. Każdy, kto jest w Zagłębiu, coś potrafi.

Jesteś typowym skrzydłowym. Na której stronie boiska czujesz się najlepiej?

- W zasadzie jest mi to obojętnie, mogę grać i na lewej, i na prawej stronie, a także w środku pola, jako zawodnik rozgrywający piłkę. Dobrze współpracuje mi się z zawodnikami grającymi na szpicy, choć z uwagi na moje warunki fizyczne nie mógłbym wystąpić w roli wysuniętego napastnika (śmiech).

Jeśli zostaniesz w Polsce, sprowadzisz tutaj rodzinę?
- Jak najbardziej. Uważam, że jeśli zostanę w Lubinie na dłużej, już pod koniec lipca sprowadzę tutaj moją narzeczoną i córeczkę. Obie bardzo entuzjastycznie podchodzą do pomysłu życia w Polsce. Zarówno narzeczona, jak i córeczka chciałyby zobaczyć ten kraj, chciałyby przekonać jak tutaj się żyje i, podobnie jak ja, nauczyć się języka. Ja z kolei miałbym ten komfort, że rodzina jest przy mnie. Miałoby to olbrzymi wpływ na moją aklimatyzację i, co za tym idzie, grę.

Czy chciałbyś zostać w Zagłębiu na dłużej?
- Tak. Powiedziałem wprawdzie, że chciałbym kiedyś wrócić do Portugalii, ale jest to na razie scenariusz na dalszą przyszłość. Chciałbym się sprawdzić w Zagłębiu, pomóc tej drużynie w odnoszeniu zwycięstw w lidze, chciałbym swoją grą przekonać do siebie wszystkich kibiców, a także szefostwo Zagłębia, żeby mieli poczucie, że jeśli zainwestują we mnie pieniądze, to na pewno nie będzie można powiedzieć, że jest to kasa wyrzucona w błoto. Wręcz przeciwnie.

Chciałbyś grać w Zagłębiu rok, czy dłużej?
- Chciałbym zostać na dłużej.

Tak na koniec, grałeś w reprezentacji Portugalii do lat 19 i 20. Czy Twój talent predestynuje Cię do tego, żeby kiedyś zagrać w seniorskiej kadrze. Czy jest to możliwe?
- Wszystko jest możliwe. Oczywiście, mam świadomość tego jaka konkurencja panuje na mojej pozycji: Cristiano Ronaldo, Nani, Simao, w tej chwili to zawodnicy poza moim zasięgiem. Lecz ja przyjechałem tutaj po to, aby odnieść sukces, po to, aby osiągnąć bardzo wysoką formę i tym samym przypomnieć się trenerom kadry. Jestem zdania, że prezentując wysoki poziom w polskiej lidze zostanę zauważony.

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Najnowsze galerie

Polecane