Najnowsze newsy

Piłka Nożna » Reprezentacja

Reprezentacja | 2009-02-12 09:08:54 | Nadesłał: mickjagger | Źrodlo: inf. własna

Prasa o meczu: cudowny gol Rogera ratownika

Fot.: Dawid Ćmielewski

Po wczorajszym meczu reprezentacji Polski z Walią polska prasa nie szczędzi pochwał dla polskiego Brazylijczyka Rogera Guerreiro i gola, którego zdobył w 80. min. Jest to jednak jedyny pozytywny aspekt tego meczu, bowiem ogólnie biało-czerwoni rozczarowali swoją postawą, nie mogąc poradzić sobie z odmłodzoną drużyną Walii.

Cudowny gol Rogera:

Wales - Poland 0:1 80' Roger! - Click here for more home videos



Przegląd Sportowy: 80 minut męczarni i cudowny gol Rogera
Piękna bramka Rogera Guerreiro zapewniła reprezentacji Polski zwycięstwo 1:0 nad 65. drużyną rankingu FIFA - Walią. Polacy mogą mówić o dużym szczęściu, bo już w I połowie mogli stracić co najmniej trzy bramki.

Dziesięć minut przed końcem gry Roger Guerreiro otrzymał dobre podanie z głębi pola, dostrzegł, że Boaz Myhill za bardzo wyszedł z bramki i zdecydował się na lob sprzed linii pola karnego. Piłka długo leciała w powietrzu, ale bramkarz angielskiego Hull City nie zdołał jej sięgnąć, a garstce kibiców i dziennikarzom ręce same złożyły się do oklasków, nagradzających spryt i kunszt strzelca.

Metro: Ratownik Roger
Przebłysk geniuszu Rogera Guerreiro dał Polsce wygraną z Walią 1:0. Niestety, wiele więcej dobrego o grze drużyny Leo Beenhakkera powiedzieć się nie da.

Polski Brazylijczyk to przede wszystkim wyśmienity technik. W 80 minucie zamiast przyjmować świetne długie podanie Marcina Wasilewskiego i czekać z rozegraniem akcji, pięknie podbił piłkę i przelobował rozpaczliwie interweniującego Boaza Myhilla.

Roger uratował reprezentację, ale przed meczami z Irlandią Płn. i San Marino ciężko być optymistą. A tak chętnie broniący Beenhakkera piłkarze, powinni pamiętać o ultimatum prezesa Laty. Albo w tych meczach zdobędą sześć punktów, albo Holender może bez stresu zająć się współpracą z Feyenoordem. Z reprezentacji zostanie bowiem zwolniony.

Sport.pl: Magiczne dotknięcie Rogera
Cudowny strzał Rogera Guerreiro dał Polsce wygraną z Walią. 28 marca kluczowy mecz eliminacji MŚ - z Irlandią Północną w Belfaście. Tam też trzeba wygrać, jak wczoraj i w listopadzie w Dublinie

Dziesięć minut przed końcem bezbarwnego meczu w Vila Real St. Antonio Marcin Wasilewski zagrał do Rogera. Brazylijczyk z polskim paszportem spojrzał w kierunku bramki i zrobił coś, na co nie poważyłby się żaden chyba Europejczyk. Z brazylijską fantazją kopnął piłkę zewnętrzną częścią buta i przelobował kompletnie zaskoczonego walijskiego bramkarza. Po chwili rzucił się w objęcia Leo Beenhakkera.

Brazylijski pomocnik Legii pokazał, że potrafi dać tej drużynie coś specjalnego. Czego nie umie chyba nikt urodzony nad Wisłą. Jego gra przeciwko Walii była wykładnią postawy całej drużyny.

Rzeczpospolita: Powody do obaw

Dwie rzeczy zapamiętam z tego meczu – piękną bramkę Rogera i młodą drużynę Walii, która grała ładniej od starszej i bardziej doświadczonej polskiej.

Jeśli pierwsza reprezentacja Polski nie bardzo daje sobie radę z Walijczykami, urodzonymi w większości w latach 1986 – 1990, to są powody do obaw.

Życie Warszawy: słaba gra Polaków
Piękna bramka Rogera Guerreiro zapewniła piłkarskiej reprezentacji Polski zwycięstwo 1:0 nad 65. drużyną rankingu FIFA - Walią. Mecz był ostatnim sprawdzianem "biało-czerwonych" przed wiosennymi spotkaniami eliminacji mistrzostw świata z Irlandią Północną i San Marino.

Mimo wygranej i pięknego gola sprawdzian przed meczami o punkty nie wypadł zbyt okazale. Polacy rzadko przedzierali się przez szyki obronne zespołu Walii. Z kolei pod własną bramką dopisywało im szczęście - rywale trafili m.in. w poprzeczkę i słupek, stwarzając zagrożenie szczególnie po stałych fragmentach gry.

Super Express: Roger Obudził Polaków
80 minut bezładnej, sennej kopaniny i na koniec przepiękna bramka Rogera Guerreiro. Biało-czerwoni pokonali 1:0 Walię, ale Leo Beenhakker i jego piłkarze mają czym się martwić. - Brakowało agresji, graliśmy jak panienki - narzekał selekcjoner.

- To nie przypominało meczu. Mieliśmy zagrać spotkanie towarzyskie, ale w pierwszej połowie było ono za bardzo towarzyskie - narzekał Beenhakker. - Nie popieram brutalnej gry, ale bez jakiejkolwiek "zdrowej" agresji nie można grać w piłkę. Patrząc na to, czułem się jak na jakichś dziwnych wakacjach, graliśmy jak panienki.

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Najnowsze galerie

Polecane