Puchar Polski | 2011-03-02 09:53:41 | Nadesłał: Grzegorz Góra | Źrodlo: info. własna
W pierwszym meczu 1/4 finału Pucharu Polski Wisła Kraków niespodziewanie uległa na swoim stadionie wiceliderowi I ligi Podbeskidziu Bielsko-Biała 0:1!
Przed meczem w Krakowie faworyt był tylko jeden - naszpikowana zagranicznymi piłkarzami Biała Gwiazda. O tym, że Wisła nie lekceważy jednak rywala świadczył fakt, iż trener Maaskant posłał na boisko prawie najsilniejszy skład. Na boisku pojawili się m.in. Małecki, Siwakow i Jaliens, jednak o dziwo od początku spotkania inicjatywę przejęli goście. Po piłkarzach trenera Kasperczyka nie widać było obaw przed rywalem, a siłę i zdeterminowanie by na tle utytułowanego rywala wypaść nie gorzej niż w rozgrywkach I ligi. Założenie zrealizowano, bo od pierwszych minut to bielszczanie częściej byli przy piłce sprawiając raz po raz zamieszanie pod bramką Pareiki. Dość powiedzieć, że pierwszą groźną akcję na bramkę Podbeskidzia Wisła przeprowadziła dopiero w 32. minucie spotkania! Po raz drugi groźnie pod bramką Zajaca zrobiło się w 38. minucie, kiedy dobrego podania Siwakowa nie przęjęli najpierw Żurawski a potem Sobolewski. Po pierwszej połowie było 0:0.
Wydawało się, że trener Maaskant nie oszczędzi swoich piłkarzy w szatni i w drugiej połowie Wiślacy rzucą się na Podbeskidzie. Tymczasem już w 46. minucie świetną okazję do zdobycia gola miał Adam Cieśliński, ale przegrał pojedynek z Pareiką. Później do głosu doszli gospodarze, którzy raz po raz posyłali piłkę w pole karne Richarada Zajaca. W 50. minucie idealną sytuację zmarnował Maciej Żurwski, który z 6 metrów ne trafił do bramki Podbeskidzia. Około 70. minuty tempo spotkania nieco spadło, jednak była to tylko zapowiedź emocji w końcówce. Trener Kasperczyk chcąc wzmocnić drugą linię wpuścił na boisko Piora Malinowskiego i sprowadzonego zimą Frantiska Metalkę, a Maaskant sięgnął po Meliksona, Riosa i Łobodzińskiego. Ten ostatni zaliczyłby piękną asystę, gdyby w 84. minucie Siwakow sięgnął piłki. W 88. minucie kibice w Krakowie wreszcie doczekali się bramki. Przecierali jednak oczy ze zdziwienia bo gola zdobyło Podbeskidzie! Dariusz Kołodziej zagrał długą piłkę do Malinowskiego, a popularny "Malina" minął estońskiego bramkarza Wisły i dał gościom upragnione prowadzenie. Trener Kasperczyk wbiegł aż na murawę by wyściskać szczęśliwego strzelca bramki.
Pod koniec spotkania w statystykach, niestety na minus zapisał się rozgrywający znakomite spotkanie Sebastian Ziajka, który otrzymał drugą żółtą, a w efekcie czerwoną kartkę i zmuszony został do opuszczenia placu gry. Wynik do końca spotkania nie uległ jednak zmianie i Podbeskidzie sensacyjnie pokonał Wisłę na jej obiekcie.
Wisła Kraków 0-1 Podbeskidzie Bielsko-Biała
Piotr Malinowski 88
Wisła: 25. Sergei Pareiko - 2. Kew Jaliens, 4. Osman Chávez, 6. Gordan Bunoza, 13. Dragan Paljić - 19. Patryk Małecki, 7. Radosław Sobolewski, 8. Michaił Siwakow (86, 21. Andrés Ríos), 10. Łukasz Garguła (64, 5. Maor Melikson), 17. Andraž Kirm (78, 11. Wojciech Łobodziński) - 79. Maciej Żurawski.
Podbeskidzie: 1. Richard Zajac - 18. Sławomir Cienciała, 7. Juraj Dančík, 26. Bartłomiej Konieczny, 17. Michał Osiński - 24. Marek Sokołowski (80, 9. Dariusz Kołodziej), 21. Piotr Koman, 10. Maciej Rogalski (67, 19. František Metelka), 11. Sebastian Ziajka - 23. Róbert Demjan (65, 8. Piotr Malinowski), 16. Adam Cieśliński.
żółte kartki: Osiński, Ziajka.
czerwona kartka: Sebastian Ziajka (90. minuta, Podbeskidzie, za drugą żółtą).
Rewanż 16 marca na Stadionie Miejskim w Bielsku-Białej.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.