Liga Angielska | 2010-11-14 20:41:18 | Nadesłał: Krzysztof Zarychta | Źrodlo: inf.własna
Mecz pomiędzy londyńską Chelsea i Sunderlandem zakończył ten weekend z angielską Premiership. W Anglii zapewne będą chcieli jak najszybciej zapomnieć o tej kolejce. Aż 3 remisy 0:0 w przeciągu 2 dni, to dla kibiców na wyspach o 4 za dużo...
Gdyby w Premiership grały same kluby pokroju Manchesteru United czy City, Chelsea, Arsenalu czy Liverpoolu zapewne mistrzem Anglii zostałby… Sunderland. Tak, tak to nie pomyłka. Klub ten słynie z urywania punktów zespołom z czuba tabeli, ale chyba nikt nie spodziewał się, że zaaplikuje obrońcy tytułu 3 bramki. Pierwszą połowę za wyjątkiem groźnego strzału Zirkova przeważały Koty. W 45 minucie w stylu Ronaldinho czy też Messiego pół boiska z piłką przebiegł defensor Onuoha, „kiwając” przy tym 4 piłkarzy Chelsea, następnie płaskim strzałem pokonując Cecha. Krótko po przerwie, goście poszli za ciosem. Gyan w sytuacji „1vs1” pokonał czeskiego golkipera. 0:2! Chwilę później doskonałego podania nie wykorzystał Drogba, który z okolicy 7 metrów strzelił nad bramką. Zbitą defensywę gospodarzy dobił Welbeck, który po błędzie Ashley Cole'a, zmusił po raz 3 w tym meczu, do kapitulacji bramkarza The Blues. Chelsea mogła wykorzystać potknięcie Manchesteru United ale przez ten mecz, pozwoliła tylko zbliżyć się czołówce.
Najlepiej ten weekend wspominać będzie Arsenal, który jako jedyny z czuba tabeli zagarnął 3 punkty. Pierwsza połowa mimo, że z lekką przewagą Evertonu zakończyła się prowadzeniem Kanonierów. W 36’ po zbombardowaniu bramki Tima Howarda, przez Fabregasa i Nasriego, strzał Sagny doszedł w końcu do celu. Druga połowa to już bezsporna przewaga Arsenalu. 3 minuty po wznowieniu gry 2 gola strzelił Fabregas, który po podaniu od Chamakha nie dał szans amerykańskiemu bramkarzowi. Honorowego gola dla The Toffess zdobył Cahill, który wykorzystał zamieszanie po rzucie rożnym i z bliskiej odległości pokonał Fabiańskiego, który zaliczył już kolejne udane zawody.
Coraz bardziej w tyle zaczynają zostawać Wolverhampton do spółki z West Hamem. Londyńczycy zdobyli wprawdzie punkt z Blackpool, ale i tak zamykają tabelę. Wolverhampton także mógł zdobyć chociażby punkt, gdyby nie gafa już w pierwszej minucie Stearman’a i jego samobójcze trafienie. Być może, gdyby mecz potrwał jeszcze 10 minut dłużej to wynik byłby inny…
Komplet wyników:
Sobota (13.11.2010)
Aston Villa-Manchester U. 2:2
(72’ karny A. Young, 76’M. Albrighton-81’F. Macheda, 85’ N. Vidic)
Manchester C.- Birmingham C. 0:0
Newcastle U.- Fulham 0:0
Tottenham H.- Blackburn R. 4:2
(16’, 74’ G. Bale, 42’ R. Pavlyuchenko, 68’P. Crouch-79’R. Nelsen, 89’ G. Givet)
West Ham U.- Blackpool 0:0
Wigan Athletic-West Bromwich A. 1:0
(70’V. Moses)
Wolverhampton W.- Bolton W.2:3
(69’K. Foley, 77’S. Fletcher-1’ R. Stearman samobójcza, 62’J. Elmander, 67’ S. Holden)
Stoke C.- Liverpool 2:0
(56’ R. Fuller, 90’K. Jones)
Niedziela (14.11.2010)
Everton-Arsenal1:2
(89’ T. Cahill- 36’B. Sagna, 48’C. Fabregas)
Chelsea-Sunderland 0:3
(45’ N. Onuoha, 52’A. Gyan, 87’D. Welbeck)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.