I Liga | 2010-09-03 14:12:56 | Nadesłał: Hubert Piętoń | Źrodlo: inf.własna
Nie udał się piłkarzom Termalici Bruk-Betu Nieciecza start w pierwszoligowych rozgrywkach. Po zadowalającym remisie na inaugurację w Poznaniu Niecieczanie dostali w kolejnych meczach solidną lekcję futbolu, która pokazała im że pierwsza liga to jednak nie zmagania na drugim froncie.
Bieniaminek z Niecieczy przystępował do I ligi niesiony falą euforii, która nastąpiła po awansie w świetnym stylu. Klub z małopolskiej wioski miał ambitne plany zawojowania pierwszego frontu, na którym w pokonanym polu miały zostawać wielkie w skali polskiej firmy, jak Pogoń Szczecin, czy ŁKS. Niecieczanie szybko się jednak przekonali, że gra w pierwszej lidze to ciężki kawałek chleba.
Nadzieję w serca piłkarzy i kibiców z Niecieczy wlało pierwsze spotkanie w lidze. Na inaugurację podopieczni Marcina Jałochy zagrali w Poznaniu z Wartą, na stadionie przy ulicy Bułgarskiej. Gra na poznańskim "molochu" była dla gości odskocznią od występów na kameralnym obiekcie w Niecieczy. Spotkanie wyszło bieniaminkowi na tyle dobrze, że wywożąc z Poznania bezbramkowy remis zdobyli pierwszy punkt w swojej przygodzie z I ligą. Małopolanie byli blisko powtórzenia tego rezultatu w Łęcznej, gdzie ostatecznie jednak minimalnie ulegli. Wielu ekspertów uważało, że beniaminek zapłacił w tym spotkaniu "frycowe". Jak się później okazało Niecieczanie płacą je aż do dziś.
Pierwszy mecz w Niecieczy to wielka pompa. Komplet kibiców na kameralnych trybunach i fala optymizmu rozbudzała nadzieje na zwycięstwo z Podbeskidziem. Na nadziejach znowu się jednak skończyło, bowiem gospodarze zostali przez doświadczonych ligowców z Bielska-Białej boleśnie sprowadzeni na ziemię. Nic nie zdziałał szalejący jeszcze niedawno na boiskach Ekstraklasy Daniel Mąka, od obrońców gości odbijał się z kolei Łukasz Szczoczarz.
Kończące się po mału okienko transferowe dało sporo do myślenia włodarzom klubu z Niecieczy, którzy postanowili szukać wzmocnień. Nazwiska są imponujące: na pomoc wezwani zostali dwaj eks-Cracoviacy, dla których zabrakło w nowym sezonie miejsca w drużynie Rafała Ulatowskieo: Arkadiusz Baran i Łukasz Tupalski. Jak na pierszą ligę nazwiska robiące wrażenie, jednak w Kluczborku drużyna musiała radzić sobie jeszcze bez nich i przegrała "wygrany" mecz. Nie pomogły nawet efektowne, pomarańczowe stroje przez które drużynę porównywano nawet do reprezentacji "Oranje". Porównywano jednak nieco ironicznie, bowiem poza kolorem strojów obie drużyny dzielą lata świetlne.
Do poziomu pecha, prześladującego cały zespół dostosował się również w swym debiucie Arkadiusz Baran. Nowy nabytek zespołu zdążył rozegrać zaledwie 25 minut, gdy z powodu kontuzji musiał opuścić plac gry. Gdy na boisku zabrakło słynnego z zaciętości zawodnika drużyna nie potrafiła sobie poradzić z przyjezdnymi z Gorzowa i przegrała kolejne spotkanie, zbierając nad swymi głowami kolejną porcję czarnych chmur.
Właściciel klubu może z niezadowoleniem kręcić głową, bowiem mimo sporych nakładów na zespół i nienajgorszej personalnie drużyny ta nie potrafi się odnaleźć w pierwszej lidze. Kolejne spotkanie podopieczni Marcina Jałochy rozegrają w Radzionkowie i ponownie o punkty będzie ciężko. W zespole powinien już zagrać kolejny obok Barana nowy "ratownik", Łukasz Tupalski. Czy załata dość dziurawą do tej pory defensywę przekonamy się już w weekend. Pewne jest natomiast to, że ekipa z Niecieczy musi zacząć zdobywać punkty, bo wkrótce może zrobić się gorąco. Ten sezon jest wszak dla klubu z małej wsi kluczowy- od niego zależy czy sen o wielkiej piłce pod Tarnowem będzie nadal trwał i się rozwijał, czy też klub podzieli los Kmity Zabierzów, bądź Heko Czermno i podobnie jak one będzie góra dwuletnim kaprysem właścicieli.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.