Najnowsze newsy

Piłka Nożna » Ligi polskie » I Liga

I Liga | 2009-05-02 14:46:11 | Nadesłał: Joanna Kaliszewska | Źrodlo: Zagłebie Lubin/zaglebie.org/ własne

Taki Jończyk straszny, jak go malują ?

Fot. Wojciech Szymański

W rozmowie dla portalu Zagłębia Lubin, były obrońca Zagłębia Lubin – jeden z najbardziej lubianych piłkarzy w Lubinie Mate Lacic, opowiedział o kulisach jego odejścia z klubu. Potwierdził spekulacje o konflikcie na linii Jończyk – piłkarze.

Szacunek i charakter są najważniejsze, podobnie jak dotrzymanie słowa. To jest jak amen w kościele. Tak zostałem nauczony i tego się trzymam. Szkoda, że ktoś, kto tak ładnie mówił o tych wartościach, później o nich zapomniał …
- Gdybym rzeczywiście chciał odejść z Zagłębia Lubin, zrobiłbym to bez wahania już po sezonie, po którym klub został karnie zdegradowany do I ligi. Tymczasem Pan Jończyk cały czas mówi, że ja za wszelką cenę chciałem odejść z Lubina, że szukałem sobie klubu na Ukrainie, że zostawiłem zespół. To wszystko są kłamstwa. Prawda jest jedyna i wygląda tak jak powiedziałem na wstępie. Dlaczego Lacic nie szukał sobie klubu na początku sezonu, kiedy Zagłębie zostało zdegradowane? Dlaczego? Bo Lacic chciał zostać. Chciał. To była prawda. Razem zostaliśmy zdegradowani, razem awansujemy. Nie zostawiłem zespołu, tylko pan Jończyk mnie sprowokował, żebym sam sobie szukał klubu.

Czy rzeczywiście bałeś się podjąć rywalizację o miejsce w składzie?
- Kiedy przyszedł do klubu, to od razu mnie skasował. Ściągnął dwóch środkowych obrońców Łukasza Ganowicza i Szymona Kapiasa. Nie mam nic przeciwko tym piłkarzom, bo ja szanuję każdego i każdy ma prawo walczyć o miejsce w składzie. Pamiętajmy jednak, że Lacic był podstawowym zawodnikiem wszędzie, gdzie grał. I w Groclinie, i w Zagłębiu, i kiedy trenerem był Dariusz Fornalak w rundzie jesiennej, i kiedy trenerem był Rafał Ulatowski. Gdy przyszedł Jończyk, to mnie skasował, ale ja jestem zbyt doświadczonym zawodnikiem, żeby nie wiedzieć, co się dzieje. Zmieniłem tyle klubów, tylu trenerów, że już znam zachowanie takich szkoleniowców i wiem, jakie zamiary mają. Jako piłkarz odnosiłem w Polsce sukcesy. A jakie sukcesy ma ten Pan?

Czy miałeś z trenerem Jończykiem rozmowę na temat swojej pozycji w zespole? Czy trener widział dla Ciebie miejsce, czy jednoznacznie powiedział, że chciałby, abyś poszukał sobie innego klubu?
- Na obozach w Turcji pan Jończyk ustawiał mnie na kilku pozycjach w obronie. Grałem stopera, lewego obrońcę, prawego. Na treningach jak graliśmy jeden zespół na drugi, to nie grałem ani w jednym, ani w drugim. Stałem po prostu przy linii i byłem sędzią liniowym, które pokazuje ofsajd podnosząc kamizelkę! Jak mogłem to wytrzymać? Nie mogłem. Odbyłem rozmowę z prezesem Pawłem Jeżem i dyrektorem sportowym Jakubem Jaroszem. Zapytałem tylko, jaka jest moja przyszłość w Zagłębiu? Odpowiedź była taka, że pan Jończyk ma nową koncepcję i nie widzi mnie w składzie. Kilka miesięcy wcześniej dostałem sygnał od prezesa, żeby przedłużyć kontrakt. Kiedy przyszedł Jończyk to się wszystko zmieniło. Z tym panem zamieniłem tylko dwa słowa. Trener powiedział mi w Turcji, że w jego koncepcji będę jakimś uniwersalnym zawodnikiem. Będzie mnie próbował na lewej, a to na prawej obronie. Później w ogóle z trenerem nie rozmawiałem. Więc co miałem zrobić? Siedzieć na ławce w Zagłębiu Lubin w I lidze? Nie. Nie ma szans. Odbyłem rozmowę z prezesem i dyrektorem. Zapytałem czy w związku z tym, że trener mnie nie widzi w zespole, mogę szukać sobie nowego klubu. Odpowiedź była taka, że tak - nie będą mi robić problemów. Co miałem zrobić? Oczywiście miałem prawo zmienić klub, bo który zawodnik zgodzi się na to, żeby siedzieć na ławce w I lidze?

Czyli masz żal do trenera Jończyka?
- Tak, bo to, że odszedłem z Zagłębia Lubin jest wyłącznie jego winą. W stu procentach. Trener Jończyk mówił w wywiadzie, że nie byłem profesjonalistą. To nie jest prawda. Mate Lacic zawsze był profesjonalistą, oto może pan zapytać każdego trenera czy piłkarza. A czy pan Jończyk przyzna, kto miał najlepsze badania wydolnościowe, które robiliśmy? Lacic miał po Łukaszu Hanzlu najlepsze wyniki. Gdzie tutaj jest logika, że nie mam prawa grać i walczyć w Zagłębiu? Chciałem grać w Lubinie. Jak wspominałem, prezes powiedział mi przed moim wyjazdem na urlop do Chorwacji - po zakończeniu rundy - że chce przedłużyć ze mną kontrakt. Dostałem ofertę z Grecji, ale ją odrzuciłem tylko po to, żeby zostać w Lubinie i awansować z Zagłębiem do Ekstraklasy.

W Lubinie czułeś się bardzo dobrze?
- Tak, bardzo dobrze. Miałem szacunek u wszystkich: sprzątaczek, kibiców, działaczy, zawodników, którzy już po pół roku mojej obecności w zespole mianowali mnie trzecim kapitanem. Czy jest to decyzja trenerów czy zawodników, to już nie moja sprawa. Ale taka była prawda. I co się nagle stało? Czy to moja była wina, że odszedłem z Zagłębia? Tylko i wyłącznie Jończyka.

Czy prawdą jest, że dostałeś ofertę z Bełchatowa i natychmiast pragnąłeś opuścić Zagłębie Lubin?
- To jest totalna bzdura. Jak już mówiłem, trener kazał mi na treningu podnosić chorągiewkę pokazując, że jest spalony. Moim zdaniem to była prowokacja, żebym sam odszedł. Zawodnik, który widzi, iż nie będzie grał, to ma prawo szukać sobie nowego klubu. Rozmawiałem z Dyrektorem Jaroszem na ten temat. On odpowiedział, że nie będzie robił mi problemów. W tym czasie zadzwonił do mnie trener Ulatowski z konkretną propozycją gry w Bełchatowie. Lecz ja poszedłem jeszcze raz do Dyrektora i powiedziałem: "Kuba, ale ja chcę zostać w Zagłębiu i walczyć o swoje miejsce w składzie." Odpowiedział: "Mate ja Cię rozumiem, ale trener nie będzie Cię brał na mecze." Zdecydowałem się odejść.

Czy żałujesz odejścia z Zagłębia?
- Jak najbardziej żałuję. Nie zapomnę jak w dniu moich dwudziestych ósmych urodzin pięknie mi podziękowali. Mam do nich ogromy szacunek, a starałem się odwdzięczyć swoją determinacją i zaangażowaniem na boisku. Cóż, stało się jak się stało. Jestem w Bełchatowie, gdzie gram regularnie, wszyscy na mnie liczą, a ja mogę liczyć na ich szacunek.

Czy masz kontakt z zawodnikami Zagłębia? Śledzisz wyniki drużyny?
- Jak najbardziej. Przez cały czas jestem w kontakcie z „Goliną”, „Ptaszkiem”, „Kolendą”, „Stasiem”, Ilijanem. Z Lubina i z Zagłębia mam naprawdę świetne wspomnienia. Wydaje mi się, że jeszcze kiedyś tutaj wrócę.

Czy, Twoim zdaniem, Zagłębie Lubin awansuje do Ekstraklasy?
- Sam wiesz, co ja zawsze powtarzałem – Zagłębie Lubin na 200 procent wróci tam, gdzie jest miejsce tego klubu. Do Ekstraklasy. Po przyjściu nowego, dobrego trenera już widać różnicę w grze zespołu. Zawodnicy grają coraz lepiej, są zwycięstwa. Trzymam mocno kciuki za Zagłębie!


Słowa byłego lubińskiego zawodnika rozświetliły nieco sytuację, która panowała w szatni podczas gdy trenerem był Robert Jończyk. Jednak były trener Miedziowych ma swoją wizję i swoje spojrzenie na sytuację:

„ Wprowadzenie rywalizacji do drużyny nie wszystkim piłkarzom spodobało się (…)Szczególnie tym starszym. Przykładem klasycznym jest tutaj Mate Lacic, który po prostu nie wytrzymał czystej rywalizacji - tak ja uważam. Ja nie powiedziałem mu, że go nie chcę, albo że przegra rywalizację o miejsce w składzie. Takiej rozmowy nie było. Ale najwyraźniej było to dla niego upokarzające, iż musi rywalizować z takimi młodymi piłkarzami jak Kocot czy Fryzowicz. W tym momencie, co ja mogłem zrobić? (…)Nie kazałem mu się wynosić do Bełchatowa. Mógł zostać i rywalizować. Ale niestety zostawił drużynę. Po prostu zostawił…”



Trudno wyważyć prawdę, bo jak zwykliśmy mówić : prawdę każdy ma swoją, jednak śmiało trzeba przyznać że Jończyk w Zagłębiu po prostu się nie sprawdził. Piłkarze pod wpływem jego roszad i metod przestali grać piłkę do jakiej przywykli kibice. Ci sami kibice którzy walnie przyczynili się do dymisji Jończyka, oglądają teraz z meczu na mecz lepsze spotkania w wykonaniu swoich ulubieńców pod okiem nowego trenera Oresta Lenczyka.

Z kibicowskiego punktu widzenia bardzo smutny jest fakt, że piłkarze (choć temu zaprzeczają) nie akceptują trenera do tego stopnia, że ryzykują pozostanie w pierwszej lidze grając przeciwko szkoleniowcowi. Wydaje się teraz że uda się drużynie Zagłębia nadrobić straty i awans do Ekstraklasy Miedziowi widzą już na horyzoncie, jednak ostatnie wydarzenia na boisku długo pozostaną w pamięci kibiców. Będą to wspomnienia spotkań, które w niczym nie przypominały czystej sportowej rywalizacji, a takie najtrudniej wymazać z pamięci…
Odpowiedź na pytanie : czy tej całej sytuacji winny jest faktycznie Jończyk, nie ma w tej chwili większego znaczenia. Sympatycy Zagłębia Lubin drżą jednak na myśl że w metodach szkoleniowych nowego trenera, piłkarze też znajdą jakąś „dziurę”. Oby nie, bo przecież wszyscy chcemy oglądać piękne piłkarskie widowiska…

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Piłka nożna

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane