I Liga | 2009-05-02 13:34:50 | Nadesłał: Joanna Kaliszewska | Źrodlo: Zagłębie Lubin
„Przestrzegam przed Wisłą Płock” – tak w przedmeczowej rozmowie na temat dzisiejszych rywali w pierwszoligowych rozgrywkach powiedział Bogdan Pisz, który swoje największe piłkarskie triumfy święcił w drużynie Miedziowych.
Wie Pan, że Zagłębie ma mały kompleks dotyczący Wisły Płock?
- Nie sądzę, żeby to był kompleks. Po prostu teraz są inne czasy. Inni zawodnicy są w Zagłębiu, inni zawodnicy grają w Wiśle Płock. Za moich czasów w Wiśle Płock został tylko Irek Kowalski. Wiele się w tym klubie zmieniło. Moim zdaniem na gorzej, ponieważ personalnie drużyna jest o wiele słabsza niż wcześniej. Obecnie jest to zespól, który w tym momencie nie ma określonego celu o co gra, bowiem nie ma już najmniejszych szans na włączenie się w walkę o awans, spadek Wiśle także nie zagraża. Aczkolwiek należy pamiętać o jednym. Drużyna Wisły Płock, która aktualnie występuje w I lidze, i którą oglądałem w niedzielę w meczu z Koroną Kielce pokazała, że jest w stanie sprawić niespodziankę w starciu z każdym z zespołem. I to nieważne czy ten zespół znajduje się na samym dole tabeli, czy walczy o najwyższe cele. Wisła pokazała, że jest zdolna przegrać z bardzo słabymi przeciwnikami, a za chwile wygrywa z bardzo mocnymi. Naprawdę trzeba się mocno skoncentrować przed sobotnim meczem, żeby nie popełnić głupich błędów, które w konsekwencji mogą odebrać korzystny wynik dla Zagłębia. Wiadomo o co walczy Zagłębie, i dlatego nie sądzę, żeby piłkarze podeszli do tego meczu w sposób luźniejszy. Natomiast przestrzegam przed Wisłą Płock, bo jest to zespół nieobliczalny.
Tylko potwierdził Pan pogląd, że Wisła jest takim zespołem, który potrafi przegrać mecze z Motorem Lublin, czy ze Stalą Stalowa Wola, ale urwać punkty Zagłębiu, Koronie Kielce? Z czego to wynika, że Nafciarze są takim zespołem?
-Zdecydowanie Wisła jest takim zespołem, ale to, że tak się dzieje nie do końca wyłącznie zależy od samej drużyny z Płocka. Weźmy choćby pod uwagę ostatni jej mecz z Koroną Kielce. To goście stwarzali sobie bardzo wiele sytuacji, i to naprawdę wyśmienitych, do zdobycia bramki, ale cóż z tego, skoro nie potrafili ich wykorzystać? Natomiast Wisła Płock szybko objęła prowadzenie, bo już w drugiej minucie, co tak naprawdę ustawiło mecz. Korona musiała atakować, lecz została zmuszona do ataku pozycyjnego. Z kolei Wisła czyhała w środkowej strefie boiska na przechwyt piłki, na okazję do szybkiej kontry. Przez cały czas ta Korona musiała się liczyć z tym, żeby nie stracić drugiej bramki. Nie udało się, straciła gola i już kompletnie pogubiła się po jego utracie. W doliczonym czasie gry Wisła miała jeszcze dwie świetne okazje na podwyższenie wyniku. Aczkolwiek ja uważam, że w meczu z Koroną Kielce to raczej bardziej postawa Korony spowodowała to, że faworyt nie wywiózł z Płocka nawet punktu.
Co jest najgroźniejszą bronią Wisły Płock?
- Najgroźniejszą bronią Wisły jest niewątpliwie jeden zawodnik. Mam tu na myśli Irka Kowalskiego. Jest to zawodnik, który jest dobrze wyszkolony technicznie i taktycznie, który potrafi rzucić dokładną, długą piłkę do szybkich bocznych pomocników. Jak się zostawi jemu trochę swobody, to swoje atuty będzie potrafił wykorzystać. Poza tym wiślacy maja jeszcze innego dobrego zawodnika w osobie Karola Gregorka, który umie się znaleźć w „szesnastce” i wykorzystać sytuację. Dlatego powtarzam jeszcze raz: pełna koncentracja. Przy możliwościach piłkarskich drużyny Zagłębia uważam, że spotkanie powinno zakończyć się pozytywnym dla lubinian wynikiem.
Dlaczego Wisła w tym sezonie jest takim chimerycznym zespołem? Zespołem, jak Pan już powiedział, który nie walczy o nic. A przecież ma w składzie Krzyżanowskiego, Jarczyka, Gregorka, Kowalskiego, mają kilku piłkarzy młodych, choćby Wiśniewskiego, Szabata, Grudnia. Mimo to grają przeciętnie. Z czego to wynika?
- Wiadomo, że po spadku z Ekstraklasy kilku zawodników z Wisły odeszło. Natomiast piłkarze, którzy przyszli do klubu w ich miejsce, widocznie nie za bardzo wkomponowali się w ten zespół. Początek rundy jesiennej pokazał, że Wisła straciła parę punktów z zespołami teoretycznie słabszymi od siebie. To spowodowało, że drużyna ugrzęzła na stałe w środku tabeli. Przy okazji parę zespołów odskoczyło od niej na taki dystans punktowy, że nie ma możliwości ich dogonić. Trzeba zauważyć również to, że z roku na rok ten zespół personalnie jest coraz słabszy. Zawodnicy którzy przychodzą do Wisły, prezentują coraz mniejsze umiejętności. To powoduje, że ten zespół nie może się podnieść.
Ile pojedynków z udziałem Wisły Płock oglądał Pan ostatnio?
- Ostatnio nie oglądałem tej drużyny w akcji aż tak często. Akurat tak się składa, że jeździłem oglądać kolejnych przeciwników zagłębia, z którymi zawsze kolejkę wcześniej gra Korona. I tak się złożyło, że w niedzielę to Wisła grała z Kielcami. Można powiedzieć, że jestem bardzo dobrze zorientowany, jeśli chodzi o Koronę (śmiech). Natomiast Wisłę Płock tak naprawdę zobaczyłem pierwszy raz od bodajże roku. I powiem szczerze, że rozczarowała mnie.
Widział Pan jesienny mecz pomiędzy Zagłębiem, a drużyną Wisły, przegrany przez nasz zespół 0:1?
- Widziałem i mogę o nim powiedzieć, że w niedzielę oglądałem małą powtórkę z historii. Bo między Koroną a Wisłą też było widać różnicę klasy. W tamtym jesiennym meczu na boisku dominowało Zagłębie. Ładnie grało piłką, stwarzało sytuacje bramkowe. Natomiast Wisła grała taka skromna piłkę. Czyhała na błąd Zagłębia i w końcu się doczekała. Niestety, ten błąd przytrafił w końcówce meczu, co kosztowało Zagłębie utratę trzech punktów. To tylko pokazuje, jak ważne są słowa, które powiedziałem już wcześniej. W meczu z Wisłą, jaka ona by nie była, trzeba być maksymalnie skoncentrowanym do ostatniej minuty, bo w każdej chwili można stracić bramkę, i zaprzepaścić cały dorobek punktowy.
Jak Pana zdaniem Wisła zagra w Lubinie? Czy jako zespół jako nie walczący prawie o nic będzie grała na kompletnym luzie? A może będzie murować bramkę? Czy jednak od początku zaatakuje?
Nie sądzę, żeby rzuciła się na Zagłębie, aczkolwiek myślę że gra przeciwko lubińskiej drużynie wyzwoli w tych zawodnikach dodatkowe emocje. Niektórzy pierwszy raz zobaczą ten przepiękny stadion, na którym znajduje się bardzo dobra murawa. Biorąc to wszystko pod uwagę wydaje mi się, że będzie to bardzo dobre widowisko piłkarskie. Aczkolwiek atuty piłkarskie stawiają Zagłębie w roli faworyta. Dlatego jestem pewien, że choć przeciwnik jest groźny, powinniśmy ten mecz spokojnie wygrać.
Jak Pana zdaniem trzeba zagrać z Wisłą, żeby wygrać?
- Na pewno trzeba zagrać odważnie, bo jeśli Zagłębie będzie czekało na błąd Wisły, to może się nie doczekać. Natomiast trzeba zmusić Wisłę do robienia błędów, a pojawiające się sytuacje bramkowe, które będą na pewno, trzeba będzie bezwarunkowo wykorzystać. Nie można dopuścić do sytuacji, która miała miejsce w starciu Wisły z Koroną, podczas którego goście nie wykorzystywali niesamowitych sytuacji podbramkowych i w efekcie przegrali. Myślę, że strzelenie szybko przez Zagłębie bramki nie tylko otworzy wynik, ale i ustawi mecz. Wtedy Wisła nie będzie miała już nic do stracenia, otworzy się bardziej na grę, a mając taki potencjał w postaci Szymka Pawłowskiego czy Roberta Kolendowicza i napastnika w osobie Iliana Micanskiego, trzeba będzie stworzyć sobie sytuacje bramkowe i je zamienić na gole. Jeśli nam się to uda, wygramy.
Czy formację obronną Wisły postrzega się jako najsłabszy punkt zespołu?
- Jeżeli zespół traci bramki i w dodatku przegrywa, to zawsze pojawiają się pretensje do zawodników z obrony. W przypadku Wisły rzuca się w oczy duża rotacja w defensywie. Praktycznie w każdym meczu wskakuje ktoś nowy do obrony, a to nie sprzyja ustaleniu jakiegoś pewnego poziomu, który by ta defensywa by prezentowała. Zawodnicy musza ze sobą grać, żeby się znać, żeby przewidywać swoje interwencje. Natomiast, jeśli w każdym meczu występuje tam inny zawodnik, to z tym jest problem.
[b[Wiemy już kto wypadnie ze składu Wisły na mecz z Zagłębiem?[/b]
- W meczu z Koroną Kielce nie grał Żytko, nie grał również Wyczałkowski, nie grał ponadto Gregorek. Natomiast w drugiej połowie z powodu kontuzji zszedł Jarczyk.
Czyli trzech obrońców Wiślacy już nie mają?
- Być może, ale tak naprawdę po przyjeździe Wisły do Lubina dowiemy się, czy któryś z tych zawodników dołączy do zespołu.
A Ireneusz Kowalski? Będzie gotów?
- Nie wiem, czy długo trwała jego przerwa w grze, ale wiem że Kowalski nic nie zmienił w sposobie swojego grania.
Dlatego trzeba go pilnować krótko?
- Nie można jemu zostawić dużo miejsca, bo on potrafi dobrze zagrać do napastnika, czy skrajnego pomocnika, a to zawsze stwarza zagrożenie pod naszą bramką.
Mówi Pan, że oglądał Pan ostatnio mecze Korony Kielce. Czy kielczanie nie maja już szans na awans do Ekstraklasy ta formą, która prezentują obecnie?
- Teraz już nie wszystko zależy wyłącznie od Korony Kielce. Ta drużyna straciła już trochę punktów i teraz wiele zależy wszystko od tego jak będą grały zespoły, które są przed Koroną. Jeżeli te zespoły będą punktować, to Korona będzie miała ciężko, żeby dołączyć do góry tabeli. Aczkolwiek piłkarsko ten zespół wygląda nie najgorzej. Natomiast ich bolączką jest to, że nie wykorzystują sytuacji bramkowych.
Jak Pan z perspektywy zawodnika i trenera wspomina Pan pojedynki Zagłębia Lubin z Wisłą Płock?
- Dla mnie były to pojedynki szczególne. Bo jako zawodnik nie zdarzyło mi się grać przeciwko Wiśle Płock, a jako trener miałem tę okazję kilkukrotnie. Jedne pojedynki były udane inne mniej… Natomiast tak jak powiedziałem wcześniej, porównując obecne Zagłębie i obecna Wisłę te drużyny dzieli przepaść. Widać, że Wisła po odejściu kluczowych zawodników, takich którzy występowali jeszcze w Ekstraklasie, nie może złapać swojego rytmu. Ona nie ma właściwie żadnego rytmu, bo te wyniki, które teraz osiąga, są różne. Zespół jest chimeryczny, raz wygrywa, raz przerywa. Ciężko przewidzieć co ta Wisła będzie grać. Natomiast co do Zagłębia, to wszystko wiadomo. Cel konkretny, jasny, jedyny i wszystko musi być podporządkowane temu, żeby go osiągnąć.
Czy Pana zdaniem to koniec takiej wielkiej piłki w Płocku?
- Po rozmowie z ludźmi z Płocka jestem w stanie powiedzieć, że tak. Oni ze smutkiem stwierdzili, że to jest koniec piłki w Płocku. Po prostu nie ma sponsora, który zainwestowałby pieniądze w klub, w zespół. Orlen całkowicie się odcina od piłki nożnej, a miasto nie jest w stanie podołać temu wyzwaniu. Myślę, że Wisła na dłużej ugrzęźnie w tej pierwszej lidze, jeżeli nie niżej.
Czyli hasło „jeżeli chcesz zapomnieć jak gra się piłkę, przyjedź do Płocka” jakby nabiera znowu na aktualności?
- Niekoniecznie. Bo w piłkę można się nauczyć wszędzie grać, nawet w drużynie, która gra w drugiej lidze czy trzeciej. Natomiast w Płocku nie ma klimatu do futboli. Nie ma klimatu wokół Wisły Płock, wokół piłki nożnej. Dlatego obecna Wisła wygląda jak wygląda.
Rozmawiali: WW, ZYGA / Zagłębie Lubin SA
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.