Ekstraklasa | 2013-01-16 15:36:45 | Nadesłał: Dawid Ćmielewski | Źrodlo: KKSLECH.com
Jeszcze kilkanaście miesięcy temu polskie kluby sporo inwestowały w kadry swoich zespołów i transfery gotówkowe zagranicznych piłkarzy miały nawet przełożenie na wyniki. W 2010 roku Lech Poznań awansował do 1/16 Ligi Europy, a rok później do tego samego etapu rozgrywek dotarła Legia Warszawa i Wisła Kraków.
To był jednak niezły początek smutnego końca, ponieważ od tamtej chwili polskie drużyny przez ogólnoświatowy kryzys staczają się w dół i w 2012 roku żaden klub z naszego kraju nie awansował do fazy grupowej Ligi Europy. Polskie zespoły rezygnują zresztą ostatnio z transferów, a skupiają się bardziej na szkoleniu młodzieży, która jednak od razu wyników nie zapewni.
W Polsce oszczędza niemal każdy, a z Ekstraklasy odeszło już paru piłkarzy, którzy do tej pory podnosili poziom tej ligi. Mowa tutaj przede wszystkim o Abdou Razacku Traore na którego w Polsce nikogo nie było już stać oraz o Arkadiuszu Miliku. Jemu zamarzyła się kariera w Bundeslidze i młody napastnik postanowił wyjechać do Niemiec już teraz.
Siła rażenia Górnika Zabrze i Lechii Gdańsk spadła więc o połowę i w tych zespołach nie zanosi się, aby szybko znaleziono następców Traore i Milika. To jednak nie koniec rozbioru Ekstraklasy. W Wiśle Kraków nie występuje już Maor Melikson, zatem „Biała Gwiazda” jest na tą chwilę jeszcze słabsza niż jesienią i nic nie wskazuje na to, by wiosną polepszyła swój poziom.
Ponadto na wylocie z polskiej ligi są tacy zawodnicy jak: Szymon Pawłowski, Arkadiusz Piech, Edgar Cani, Vladimir Dwaliszwili, Paweł Wszołek czy Prejuce Nakoulma. Wszyscy ci piłkarze to gracze ofensywni i ich wyjazd z Polski oznaczałby, że ofensywnie T-Mobile Ekstraklasa straci bardzo, ale to bardzo dużo ze swej siły.
Nawet jeśli część z tych piłkarzy zdecyduje się jeszcze na wiosnę pozostać w kraju, to prędzej czy później i tak stąd odejdą, więc nie ma to większego znaczenia czy opuszczą polską ligę zimą, a może latem. Na dodatek większość ofensywnych zawodników w tej lidze potrafiących robić różnicę nie kwapi się zbytnio do transferu do innego polskiego klubu.
Wyjątkiem jest tylko Łukasz Teodorczyk, który na szczęście postanowił zarabiać mniej, zostać w Polsce i już niebawem będzie miał szansę stać się największą gwiazdą Ekstraklasy. Jakby tego było mało, Bartosz Ślusarski jeszcze w tym sezonie ma spore szanse, aby zostać królem strzelców tej ligi. Z goniącej grupy już wypadł „Ślusarzowi” Milik, a przed nim w Polsce nie ma już Traore.
Ponadto wciąż nie wiadomo co z innymi ofensywnymi graczami, którzy również mają wpływ na niezłą liczbę bramek strzelanych obecnie w Ekstraklasie. Polskie kluby, a szczególnie warszawska Legia mająca dług wobec właściciela wynoszący ponad 230 mln złotych potrzebuje pieniędzy i w swojej drużynie ma ofensywnych zawodników, którzy w każdej chwili mogą odejść.
Na domiar złego w polskiej T-Mobile Ekstraklasie ciężko znaleźć nawet potencjalnych piłkarzy, którzy mogliby zastąpić ofensywne gwiazdy tej ligi wspomniane powyżej. Jeśli sytuacja finansowa polskich klubów nie zmieni się, to niebawem nie będzie miał kto strzelać bramek, a o większych sukcesach krajowych drużyn na arenie międzynarodowej będzie można tylko pomarzyć.
Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze brak chęci właścicieli klubów do inwestowania w swoje drużyny, a najlepszym przykładem jest tutaj Jacek Rutkowski z Lecha Poznań. Łukasz Teodorczyk jeszcze nie trafił na Bułgarską, a już wiadomo, że będzie obciążeniem dla budżetu, bowiem nie tylko będzie trzeba płacić mu pensję, ale również zapłacić za jego transfer (suma zależy od tego, kiedy przyjdzie).
Co ciekawe mimo sporego kryzysu panującego nie tylko w Polsce i widocznego gołym okiem, kibice częściej niż kiedyś przychodzą na stadiony i w większości klubów są głównymi sponsorami. Ich pieniądze są dla władz drużyn szczególnie ważne, a dotyczy to zwłaszcza Lecha Poznań, choć w innych klubach też nie jest źle.
Sporą część kibiców przyciągają na mecze nowe obiekty oraz fakt, że w polskiej lidze każdy może wygrać z każdym i wszędzie, zaś między drużynami z czołówki, a z dołu tabeli jest niewielka różnica sportowa. Dzięki temu liga jest ciekawsza, gdyż od sezonu 2012/2013 praktycznie każdy walczy o zwycięstwo i to na każdym terenie. To akurat spory plus jeśli chodzi o widowiskowość ligi.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.