Ekstraklasa | 2012-09-24 20:23:45 | Nadesłał: Łukasz Szymański | Źrodlo: inf. własna
Piłkarze Widzewa Łódź nie wygrali piątego meczu na otwarcie sezonu i nie pobili klubowego rekordu wszech czasów. Piłkarze lidera ekstraklasy wciąż są jednak niepokonani w tym sezonie, podobnie jak ich dzisiejsi rywale. Dla Górnika to czwarty remis z rzędu
Oba zespoły od początku spotkania nie były nastawione tylko na obronę bezbramkowego remisu. Zarówno jedni jak i drudzy próbowali szczęścia uderzając z dystansu jednak w zdecydowanej większości były to uderzenie niecelne. Dopiero w 22. minucie dobrą próbę zanotował Łukasz Broź, ale strzał obrońcy Widzewa nie mógł sprawić większych problemów Łukaszowi Skorupskiemu, który spokojnie go sparował, a następnie chwycił piłkę. Pierwszy celny strzał goście oddali w 33 minucie i od razu przyniósł on bramkę. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Ołeksandr Szeweluchin nieczysto trafił w piłkę, bo uderzył ją barkiem, ale nie przeszkodziło mu to w skierowaniu jej do bramki. Widzew pierwszy raz w tym sezonie był zmuszony odrabiać straty. Tuż przed przerwą bliski doprowadzenia do remisu był Thomas Phibel, który jednak niecelnie główkował po dośrodkowaniu Jakuba Bartkowskiego.
Od początku drugiej części gry bezproduktywnego Aleksandra Lebiediewa zastąpił Mariusz Stępiński i jak się okazało była to roszada udana pod każdym względem. Młody napastnik wniósł sporo ożywienia do przedniej formacji Widzewa. Pierwsi jednak szansę na gola mieli gracze z Górnego Śląska. Prejuce Nakoulma sprawdził Macieja Mielcarza, który spisał się bez zarzutu. W 55. minucie z lewej strony urwał się Marcin Kaczmarek, następnie dograł piłkę pod bramkę Górnika, ale Stępiński nie zdołał jej sięgnąć. Pięć minut później Kaczmarek mógł zdobyć swojego pierwszego gola w tym sezonie, ale zmarnował świetne, kilkunastometrowe podanie Brozia. Popularny Kaka na bramkę będzie musiał jeszcze poczekać, ale zanotował za to asystę. To po jego dośrodkowaniu z rzutu rożnego świetnie w polu karnym znalazł się Stępiński i strzałem z pierwszej piłki tak zwaną pasówką pokonał Skorupskiego. Dla Stępińskiego to premierowe trafienie w ekstraklasie. Warto zaznaczyć, że zdobył je jeszcze przed osiemnastymi urodzinami i tym sposobem stał się najmłodszym w historii strzelcem gola dla Widzewa. Od momentu wyrównania przewagę osiągnęli gospodarze momentami zamykając piłkarzy Adama Nawałki na ich połowie. Jednak pomimo wprowadzenia kolejnych dwóch napastników, Mariusza Rybickiego i Mehdiego Ben Dhifallaha, łodzianie nie zdołali zdobyć drugiej bramki.
Widzew utrzymał więc prowadzenie w tabeli, a Górnik zajmuje ósme miejsce z dorobkiem siedmiu punktów.
Widzew Łódź - Górnik Zabrze 1:1 (0:1)
0:1 O. Szeweluchin 33
1:1 M. Stępiński 62
Żółte kartki: Radosław Bartoszewicz, Jakub Bartkowski, Hachem Abbes (Widzew) oraz Seweryn Gancarczyk (Górnik)
sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa).
widzów:
Widzew Łódź: Maciej Mielcarz - Łukasz Broź, Hachem Abbes, Thomas Phibel, Jakub Bartkowski, Princewill Okachi, Radosław Bartoszewicz, Alex Bruno (88' Mehdi Ben Dhifallah), Sebastian Dudek (81' Mariusz Rybicki), Marcin Kaczmarek, Aleksandr Lebiediew (46' Mariusz Stępiński).
Górnik Zabrze: Łukasz Skorupski - Michał Bemben (82' Konrad Nowak), Adam Danch, Ołeksandr Szeweluchin, Seweryn Gancarczyk, Mariusz Przybylski, Krzysztof Mączyński (88' Bartosz Iwan), Paweł Olkowski, Aleksander Kwiek, Prejuce Nakoulma (82' Przemysław Oziębała), Arkadiusz Milik.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.