Ekstraklasa | 2012-08-18 21:44:39 | Nadesłał: Dawid Ćmielewski | Źrodlo: lechpoznan.com
Takiego Lecha chcemy oglądać! Na inaugurację rozgrywek T-Mobile Ekstraklasy podopieczni Mariusza Rumaka zagrali zdecydowanie najlepszy mecz pod wodzą młodego szkoleniowca. Sobotni rywal może się cieszyć, że z Poznania wyjechał z bagażem "jedynie" czterech bramek.
Zarówno niebiesko-biali, jak i przyjezdni z Chorzowa mieli wiele do udowodnienia przede wszystkim sobie i własnym kibicom. Jedni i drudzy pożegnali się ostatnio z europejskimi pucharami, a do tego w nie najlepszy sposób zaprezentowali w rozgrywkach Pucharu Polski. Niebiescy zdołali się prześlizgnąć do kolejnej rundy ogrywając 1:0 Pelikana Łowicz.
Szkoleniowiec poznaniaków desygnował do gry wszystkich swoich najlepszych piłkarzy. Na boisku nie znalazło się miejsce dla młodych Marcina Kamińskiego i Szymona Drewniaka, którzy w ostatnim czasie mieli pewne miejsce w wyjściowym składzie Kolejorza. Ich miejsce zajęli Manuel Arboleda oraz Rafał Murawski. Decyzje Rumaka okazały się słuszne. Wszystko mogło potoczyć zupełnie inaczej, gdyby nie sytuacja z 7. minuty. Niefrasobliwość obrońców wykorzystał Marek Zieńczuk, ale jego uderzenie sprzed pola karnego dobrze sparował Jasmin Burić. Pod bramką Bośniaka nie działo się wiele. Niebezpiecznie było jeszcze kwadrans później, kiedy fatalne zachowanie na wysokości pola karnego Kebby Cessay'a zaowocowało groźnym dośrodkowaniem chorzowian. Piech był jednak na spalonym, ale ofiarna interwencja Buricia kosztowała go trochę zdrowia. Golkiper przez dłuższą chwilę nie poznosił się z boiska, narzekając na ból pleców.
W międzyczasie Gambijczyk zdążył stać się bohaterem kibiców przy Bułgarskiej, kiedy to w po upływie jedenastu minut wpakował po raz pierwszy piłkę do siatki obok bezradnego Marko Perdijicia. W polu karnym zachował się jak prawdziwy napastnik i wślizgiem zamienił na bramkę ładną wrzutkę Luisa Henriqueza. Przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę bramkarz gości do swojej siatki sięgał jeszcze dwukrotnie. Najpierw po precyzyjnej główce Ślusarskiego po dośrodkowaniu Gergo Lovrencsica, a później ci sami zawodnicy zamienili się rolami. Napastnik Lecha dograł do Węgra, który z dziecinną łatwością poradził sobie z Markiem Szyndrowskim i silnym strzałem podwyższył wynik na 3:0.
To był zdecydowanie najlepszy mecz Lecha pod wodzą Mariusza Rumaka. Poznaniacy stwarzali sobie mnóstwo okazji na zdobycie kolejnych bramek i dodatkowo dbali o zabezpieczenie swojej połowy. Nie brakowało zaangażowania, którego kibice dopominali się po klęsce w Grudziądzu. Po pierwszych 45 minutach szok - 3:0, a mogło być jeszcze lepiej, gdyby na listę strzelców wpisali się Mateusz Możdżeń oraz Rafał Murawski.
Pierwsza połowa ustawiła przebieg kolejnej odsłony. Lech spuścił nieco z tonu i skoncentrował się bardziej na bronieniu dostępu do fortecy Buricia. Ostatecznie rozluźnienie spowodowało, że Grzegorz Kuświk oraz Arkadiusz Piech mieli doskonałe szanse na zmniejszenie strat, jednak ich uderzenia nie wystarczyły, żeby zrobić krzywdę Lechowi.
Ten odgryzł się jeszcze raz. Tym razem za sprawą wprowadzonego na boisko Vojo Ubiparipa, który najpierw przestrzelił fatalnie w prostej sytuacji, a po upływie 60 sekund wykorzystał zagranie z rzutu rożnego Lovrencsica, stojąc tyłem do bramki. Wspaniały strzał przypominał gole, które do niedawna strzelał Artiom Rudniew.
Lech wypunktował wicemistrza z Chorzowa i już na samym początku ligi pokazał, że został skreślony zbyt szybko. Mariusz Rumak ma spore powody do zadowolenia, ale musi jeszcze pamiętać, że do ostatecznego świętowania pozostało jeszcze 29 pojedynków.
Lech Poznań - Ruch Chorzów 4:0 (3:0)
1:0 - Kebba Ceesay 11'
2:0 - Bartosz Ślusarski 34'
3:0 - Gergo Lovrencsics 44'
4:0 - Vojo Ubiparip 90'
Lech Poznań: Jasmin Burić - Kebba Ceesay, Hubert Wołąkiewicz, Manuel Arboleda, Luis Henriquez, Mateusz Możdżeń (74' Szymon Drewniak), Rafał Murawski, Łukasz Trałka, Aleksandar Tonev (56' Vojo Ubiparip), Gergo Lovrencsics, Bartosz Ślusarski (81' Bartosz Bereszyński).
Ruch Chorzów: Matko Perdijić - Żeljko Djokić, Piotr Stawarczyk, Maciej Sadlok (46' Igor Lewczuk), Marek Szyndrowski, Marek Zieńczuk (46' Grzegorz Kuświk), Marcin Malinowski, Paweł Lisowski, Łukasz Janoszka (77' Pavel Sultes), Maciej Jankowski, Arkadiusz Piech.
Żółte kartki: Hubert Wołąkiewicz (Lech) oraz Marcin Malinowski (Ruch).
Sędzia: Marcin Borski (Warszawa).
Widzów: 15 638.
Miłosz Marek - lechpoznan.com
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.