Ekstraklasa | 2012-05-03 20:01:59 | Nadesłał: Łukasz Szymański | Źrodlo: inf. własna
Korona Kielce nie wykorzystała olbrzymiej szansy awansu do europejskich pucharów. Przyczynił się do tego Widzew Łódź, który odniósł pierwsze zwycięstwo od siedmiu kolejek. Ojcem tego sukcesu był powracający po kontuzji Mehdi Ben Difallah, który zdobył obie bramki.
Liga polska jest nieprzewidywalna w tym sezonie jak mało która w Europie. Kolejny już raz okazało się, że zespół teoretycznie dużo słabszy ogrywa wyżej notowanego rywala w dodatku na jego stadionie. Przed tą kolejką Korona była najlepiej punktującym teamem w naszej lidze w 2012 roku, od Widzewa pod tym względem słabsze były tylko ekipy ŁKS-u i Cracovii. Dodatkowo Widzew nie odniósł zwycięstwa od siedmiu kolejek, a kielczanie gdyby dziś wygrali zbliżyliby się do gry w europejskich pucharach. Stało się jednak inaczej i z przebiegu meczu jasno trzeba powiedzieć, że wygrał zespół lepszy. Chociaż już w szóstej minucie Korona mogła prowadzić za sprawą Ugo Ukaha i Macieja Mielcarza. Podanie Nigeryjczyka do swojego bramkarza było bardzo źle wykonane i niewiele brakowało żeby piłka wpadła do siatki. Znalazła się ona tam już trzy minuty później. Tym razem gracz Widzewa skierował ją jednak w odpowiednim kierunku, do bramki przeciwnika. Świetną wrzutkę Marcina Kaczmarka wykorzystał Mehdi Ben Difallah, który strzałem w krótki róg pokonał Krzysztofa Pilarza. Dziesięć minut później goście mogli prowadzić 2:0, ale strzał głową Ukaha trafił w słupek. W 23. minucie Korona stworzyła sobie najlepszą okazję do zdobycia bramki. Z ponad 20 metrów uderzał Tomasz Lisowski, ale ten strzał świetnie na rzut rożny sparował Mielcarz. W 33. minucie Paweł Kaczmarek dograł z lewej strony w pole karne gości, ale żaden z jego kolegów nie był w stanie przeciąć lotu piłki. W 41. minucie widzewiacy zdobyli drugiego gola jego autorem był ponownie Ben Difallah, który strącił w powietrzy piłkę zagraną przez Dudu. Dla Tunezyjczyka to już czwarty gol w tym sezonie dzięki czemu zrównał się ilością bramek z Przemysławem Oziębałą, najlepszym do tej pory strzelcem Widzewa.
Podopieczni Radosława Mroczkowskiego mogli zadać trzeci cios już na początku drugiej odsłony, ale tym razem strzał głową Ukaha obronił Pilarz. W 53. minucie Oziębała był wręcz zobligowany do podwyższenia prowadzenia swojej drużyny. Świetnie piłkę pod bramkę wyłożył mu Princewill Okachi, ale Ozi posłał ją wysoko nad bramką. W tym okresie gospodarzy stać było tylko na strzał Jacka Kiełba, który jednak wybronił Mielcarz. W 70. minucie wydawało się, że nadszedł punkt zwrotny dla złocisto-krwistych. Jarosław Bieniuk w walce o piłkę z rywalem bezpardonowo uderzył do łokciem w twarz za co został wyrzucony z boiska. Korona jednak, pomimo gry w przewadze, nie była w stanie poważnie zagrozić bramce Widzewa. Godne odnotowania są jedynie próby Pavola Stano i Kiełba. Bramkę zdobył za to Oziębała, ale ponieważ był w momencie podania od kolegi na pozycji spalonej ten gol słusznie nie został uznany.
Widzew zrehabilitował się za sobotni występ przeciwko Lechii Gdańsk zasłużenie pokonując w Kielcach Koronę wybijając jej jednocześnie z głowy marzenia o grze w europejskich pucharach. W ostatniej kolejce piłkarze Leszka Ojrzyńskiego zagrają na Łazienkowskiej z Legią, Widzew zaś podejmie Lecha Poznań.
Korona Kielce - Widzew Łódź 0:2 (0:2)
0:1 Ben Dhifallah 9
0:2 Ben Dhifallah 41
żółte kartki: Vuković - Ben Dhifallah, Abbes, Panka.
czerwona kartka: Jarosław Bieniuk (Widzew) w 70. minucie za faul.
sędzia: Robert Małek (Zabrze).
widzów: 10661.
Korona: Pilarz, Golański, Malarczyk, Kijanskas, Lisowski, Lech (46, Gołębiewski), Vuković, Jovanović, Lenartowski (Jamróz), P. Kaczmarek (46, Kiełb), Stano.
Widzew: Mielcarz, Broź, Ukah (80, Mroziński), Bieniuk, Dudu, Oziębała, Panka, Abbes, M. Kaczmarek, Okachi (68, Pinheiro), Ben Dhifallah (70, Matusiak).
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.