Ekstraklasa | 2012-02-24 20:07:56 | Nadesłał: Łukasz Szymański | Źrodlo: inf. własna
Jeżeli ktoś do tej pory nie wiedział dlaczego Lechia Gdańsk znajduje się tuż nad strefą spadkową to po obejrzeniu meczu z ŁKS-em nie powinien mieć już żadnych wątpliwości. Gdańszczanie w starciu z zespołem złożonym z piłkarzy nie chcianych nigdzie indziej nie byli w stanie oddać ani jednego celnego strzału! O wielkim niedosycie mogą mówić natomiast łodzianie, którzy powinni zdobyć dziś trzy punkty.
Mecz pomiędzy dwoma zespołami broniącymi się przed spadkiem z T-Mobile Ekstraklasy rozpoczął się od żółtej kartki dla Vytautasa Andriuskeviciusa. Litwin już w piątej minucie bezpardonowo sfaulował rywala. Konsekwencje tego zdarzenia nadeszły jednak pod koniec pierwszej połowy.
Pierwsi na bramkę rywali zdecydowali się uderzać piłkarze gości, a konkretnie Piotr Wiśniewski, ale jego strzał okazał się niecelny. W odpowiedzi po dobrej centrze Wojciecha Łobodzińskiego obok bramki główkował Marcin Mięciel. W piętnastej minucie przed dobrą okazją na gola znalazł się Wiśniewski, ale tym razem jego strzał minął światło bramki Bogusława Wyparły o ponad metr. Jednak to ełkaesiacy stworzyli sobie najlepszą okazję do zdobycia bramki w pierwszej połowie. W 20. minucie błąd w defensywie popełnił Andriuskevicius, który nie przejął piłki zagrywanej z drugiej strony boiska, jeszcze przed linią końcową dopadł do niej Łobodziński i świetną centrą obsłużył Marka Saganowskiego, ale główka kapitana łodzian także okazała się niecelna. Były piłkarz Zagłębia Lubin i Wisły Kraków rozgrywał dziś naprawdę dobre spotkanie w swoim powrocie do ekstraklasowej piłki spowodowanym udziałem w korupcji piłkarskiej.
W 40. minucie antybohater Lechii w dniu dzisiejszym, Andriuskevicius, osłabił swój zespół po faulu jeszcze na połowie przeciwnika na Robercie Szczocie. Sędzia Jarzębak uznał, że Litwin przerwał dobrze zapowiadającą się akcję ŁKS-u i ukarał go drugą żółtą kartką.
Już w 50. minucie łodzianie mogli wykorzystać swoją grę w przewadze, ale znakomicie w bramce Lechii spisał się Wojciech Pawłowski, który obronił strzał głową Mięciela. Kwadrans później w dobrej sytuacji znalazł się Marko Bajić, który jednak z szesnastego metra posłał piłkę ponad bramką Wyparły. W 72. minucie kolejny raz z dobrej strony pokazał się Łobodziński, który tym razem nie podawał, a strzelał, ale podobnie jak jego koledzy z boiska niecelnie. Chwilę później świetnie z lewej strony boiska pokazał się Wiśniewski, który dograł na trzeci metr do Abdou Razack Traore jednak piłkarz z Burkina Faso próbował pokonać Bodzia W. strzałem... ręką. Ostatnie minuty spotkania to już pojedynek ŁKS vs Pawłowski. Młody bramkarz gdańszczan świetnie wybronił najpierw strzał głową Saganowskiego. Sędzia pokazał w tej sytuacji spalonego, ale gdyby padł gol to byłby to gol prawidłowy ponieważ ofsajdu w tej akcji nie było. Kolejne akcje ŁKS-u Pawłowski kończył przed polem karnym, nie zawsze pewnie jak w 88 minucie, ale mimo wszystko skutecznie bo zakończył to spotkanie z czystym kontem.
ŁKS Łódź - Lechia Gdańsk 0:0
żółte kartki: Gieraga, Klepczarek - Wiśniewski, Surma, Bajić, Traore, Andriuskevicius
czerwona kartka: Andriuskevicius (Lechia) za dwie żółte.
sędzia: Sebastian Jarzębak (Bytom)
widzów: 2700
ŁKS: Wyparło - Gercaliu, Łabędzki, Klepczarek, Gieraga (63 Sasin) – Szczot (81 Bonin), Laizans (59 Łukasiewicz), Iwański, Saganowski, Łobodziński - Mięciel
Lechia: Pawłowski – Deleu, Kożans, Janicki, Andriuskevicius – Surma, Bajić (70 Pietrowski) – Wiśniewski, Traore (89 Dawidowski), Wilk – Grzelczak (68 Lukjanovs)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.