Najnowsze newsy

Piłka Nożna » Ligi polskie » Ekstraklasa

Ekstraklasa | 2011-12-04 16:21:25 | Nadesłał: Grzegorz Gawin | Źrodlo: inf. własna

Śląsk wraca na zwycięzką ścieżkę

Fot.: Maciej Kozieł

Dzisiaj, w szczególnym dla górników dniu jakim jest święto Barbórki ich ulubieńcy czyli Górnik Zabrze podejmował Śląsk Wrocław. Niestety fani "Górników" nie będą mile wspominać tego dnia. Przyjezdni z Wrocławia pokonali gospodarzy 0:2 i po tej kolejce nadal będą liderować w tabeli T-Mobile Ekstraklasy.

Spotkanie rozpoczęło się spokojnie i dopiero w 6. minucie zobaczyliśmy pierwszy, celny strzał na bramkę. Od razu zrobiło się groźnie. Sobota bardzo dobrze rozciągnął grę na skrzydło do Ćwielonga. Skrzydłowy Śląska bardzo dobrze dorzucił piłkę w pole karne, tam znalazł się Łukasz Madej. Pomocnik gości bardzo dobrze uderzył piłkę, lecz na posterunku był Skorupski, który swoją interwencją uratował gospodarzy przed utratą bramki.

Tuż przed końcem pierwszego kwadransa swoją szansę mieli Zabrzanie. W pole karne z rzutu wolnego dorzucał Zahorski. Obrońcy przyjezdnych nieudolnie próbowali wybić piłkę, która trafiła na 7. metr do Michała Jończyka. Pomocnik Górnika uderzył na bramkę gości, lecz Gikiewicz nie był gorszy od Skorupskiego i również uchronił swój zespół przed stratą gola.

W następnych minutach bardzo dużo było niedokładnych zagrań, niecelnych strzałów. Gra nie była płynna. W akcjach Śląska było widać, że chcą grać piłkę przyjemną dla oka, lecz dobrze ustawiony Górnik bardzo dobrze im to uniemożliwiał.

Dopiero w 30. minucie miała miejsce sytuacja ważna dla przebiegu meczu. Kontuzji doznał reprezentant Polski, Tomasz Zahorski, który musiał opuścić murawę. Za napastnika Zabrzan wszedł Wodecki.

Siedem minut po tym zdarzeniu w końcu zobaczyliśmy bramkę i seria meczów z bramką w pojedynku tych drużyn została podtrzymana. Rzut rożny wykonywał Sebastian Mila. Pierwsze uderzenie na bramkę Zabrzan wybronił Skorupski, później w podbramkowym zamieszeniu piłkę zgrał Fojut i Celeban instynktownym uderzeniem pokonał bramkarza gospodarzy.

Po przerwie do głosu doszli gospodarze stwarzając sobie kilka sytuacji pod bramką Gikiewicza. Po 12. minutach drugiej połowy powinni doprowadzić do wyrównania. Wodecki miał fantastyczną sytuację, uderzył na bramkę Gikiewicza. Piłka odbiła się od słupka i napastnik gospodarzy spróbował ponownie uderzyć na prawie pustą bramkę. Zrobił to fatalnie i mógł jedynie złapać się za głowę.

Dalsze minuty to bardzo słaba postawa obu drużyn i wręcz brak strzałów na bramkę. Znowu dominował na boisku chaos i niedokładność. dopiero w 75. minucie zrobiło się ciekawie na stadionie im. Ernesta Pohla. Po długim wykopie świetnie przyjął piłkę Daniel Gołębiewski i widząc wysuniętego bramkarza gości spróbował zaskoczyć go lobem. Na jego nieszczęście piłka minęła bramkę, lecz trzeba przyznać, że była to naprawdę niezła próba.

Wszystko co najlepsze w tym meczu zdarzyło się 5 minut przed upływem regulaminowego czasu gry. Waldemar Sobota przeprowadził fantastyczny rajd prawą stroną boiska, zszedł do środka, minął defensora gospodarzy i wspaniałym strzałem umieścił futbolówkę w prawym, górnym rogu bramki Górnika. Piłka zanim wpadła do bramki zdążyła odbić się od poprzeczki i słupka. To prawdopodobnie będzie gol tej kolejki.

Do końca meczu nie wydarzyło się nic znaczącego i Górnik Zabrze musiał uznać wyższość mistrza jesieni polskiej Ekstraklasy.

Górnik Zabrze - Śląsk Wrocław 0:2 (0:1)
0:1 Celeban 37'
0:2 Sobota 85'

Żółte kartki: Marciniak (Górnik) - Sztylka, Ćwielong (Śląsk)

Sędzia: Hubert Siejewicz
Widzów: 3000

Górnik: Skorupski - Olkowski, Danch, Szymura, Magiera - Nakoulma, Maciniak, Mączyński, Jonczyk (73' Milik) - Zahorski (30' Wodecki), Gołębiewski

Śląsk: Gikiewicz - Celeban, Fojut, Pietrasiak, Wołczek - Madej (67' Diaz), Sztylka (90+1' Cetnarski), Dudek, Ćwielong (62' Kaźmierczak), Mila - Sobota

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Piłka nożna

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane