Ekstraklasa | 2011-08-01 23:06:24 | Nadesłał: Grzegorz Góra | Źrodlo: info. własna
W swoim debiutanckim meczu w Ekstraklasie Podbeskidzie Bielsko-Biała zremisowało z Jagiellonią Białystok 2:2.
1 sierpnia 2011 roku już na zawsze przejdzie do historii Bielska-Białej. Dziś, o godzinie 18:30, Podbeskidzie Bielsko-Biała rozpoczęło swój pierwszy historyczny występ w najwyższej klasie rozgrywkowej. A rozpoczęło go… minutą ciszy. Tuż przed meczem do zgromadzonych na stadionie kibiców dotarła bowiem smutna wiadomość o nagłej śmierci Krzysztofa Majdaka - Prezesa Stowarzyszenia Sympatyków Podbeskidzia Bielsko-Biała. W związku z tragedią spotkanie rozpoczęto minutą ciszy, a kibice obu drużyn rozpoczęli doping dopiero w 5. minucie spotkania. Wtedy też zmienił się wynik. W polu karnym Podbeskidzia Zajac faulował Tomasza Kupisza, a sędzia Szymon Marciniak wskazał na „wapno”. Pewnym wykonawcą jedenastki okazał się Tomasz Frankowski. 6 minut później powinno być już 0:2, jednak po uderzeniu głową Mido, „Górali” uratowała poprzeczka.
Podbeskidzie rozpoczęło mecz nerwowo, a akcje zespołu spod Klimczoka były szarpane i niedokładne. Mądrze grała natomiast Jagiellonia, która szybką wymianą piłek „rozklepywała” drugą linię piłkarzy Roberta Kasperczyka i za sprawą Kupisza, Plizgi czy Frankowskiego, szybko przedostawała się pod pole karne „Górali”. Około 20 minuty nad Stadionem Miejskim w Bielsku-Białej rozpoczęła się ulewa, która już do końca spotkania „rozdawała karty” na boisku. W 42. minucie rozdała je gościom. Na daleką wrzutkę w pole karne zdecydował się Mido, a gdy wydawało się, że bramkarz „Górali” ma już futbolówkę w rękach… ta wypadła mu wprost pod nogi Grzyba. Zaskoczony nieco całą sytuacją zawodnik Jagi podał do Tomasza Frankowskiego, a „Franek” z metra zdobył swoją 149 bramkę w Ekstraklasie. Do przerwy zasłużone 0:2 dla Jagiellonii.
W drugiej części spotkania Podbeskidzie otrząsnęło się i piłkarze Roberta Kasperczyka zaczęli przypominać drużynę, która w ubiegłym sezonie zajęła II miejsce w tabeli 1 Ligi. Cofnięta i ograniczająca się do gry z kontry Jagiellonia stopniowo oddawała pole gospodarzom, nie stwarzając zagrożenia pod bramką Richarada Zajaca. Trzeba również dodać, że warunki panujące na murawie bielskiego stadionu definitywnie wykluczały grę „po ziemi”, więc szybcy i dobrze wyszkoleni technicznie zawodnicy Jagi mieli problem z rozegraniem kilku dokładnych podań. W 63. Minucie na boisku w miejsce niewidocznego Kołodzieja i zmęczonego Piotra Malinowskiego pojawili się Adam Cieśliński i Sylweter Patejuk, którzy mieli za zadanie odmienić losy spotkania. Podbeskidzie nie miało czego bronić, więc postawiło na system 4-3-3 i jak się potem okazało, był to strzał „w dziesiątkę”. Sygnał do ataku dał gospodarzom Robert Demjan. Słowacki napastnik wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego Sylwestra Patejuka i w 82. minucie strzelił bramkę kontaktową. Pokrzepieni golem „Górale” rzucili się na Jagę odkrywając się zupełnie i niewiele brakowało by w 88. minucie srogo za to zapłacili. Świetną piłkę od Marcina Burkhardta pod bramką bielszczan dostał Frankowski, jednak przegrał pojedynek sam na sam z Zajacem. Co więcej, „Górale” przeprowadzili szybką kontrę, po której w polu karnym faulowany był Demjan. Rzut karny na gola zamienił Adam Cieśliński, a na tablicy pojawił się wynik 2:2. Tuż przed końcem spotkania Podbeskidzie mogło ten mecz nawet wygrać, jednak już w doliczonym czasie gry piłkarze Czesława Michniewicza dwukrotnie wybijali piłkę z linii bramkowej.
Na inaugurację T-Mobile Ekstraklasy w Bielsku-Białej Podbeskidzie zremisowało z Jagiellonią Białystok 2:2 i można spokojnie stwierdzić, że wynik nie skrzywdził żadnej ze stron. Remis z Jagą oznacza, że "Bielska Twierdza" przy ul. Rychlińskiego nadal stoi. "Górale" nie przegrali na własnym obiekcie już od 499 dni. Następną drużyną, która spróbuje pokonać w Bielsku Podbeksidzie będzie łódzki Widzew.
Trenerski dwu-głos po meczu:
Czesław Michniewicz (trener Jagiellonii):
Spodziewaliśmy się właśnie takiego meczu. Wiedzieliśmy, że Podbeskidzie u siebie gra dobrą piłkę. Początkowo graliśmy dobrze, strzeliliśmy dwie bramki i wydawało się, że kontrolujemy przebieg spotkania. Duży wpływ na grę, zwłaszcza w drugiej połowie miały warunki. Zdecydował stały fragment gry, który dał nadzieję drużynie Podbeskidzia. Pech chciał, że Tomek Frankowski mógł ustrzelić hat-trick, a po tej akcji poszła kontra, po której Podbeskidzie doprowadziło do remisu. Ten mecz mogliśmy nawet przegrać. Wracamy smutni do Białegostoku ciesząc się przez łzy z jednego punktu.
Robert Kasperczyk (trener Podbeskidzia):
Widać, że od strony piłkarskiej mamy jeszcze sporo do nauki i drużyna Jagiellonii pokazała nam dziś w kilku elementach gry, co to będzie Ekstraklasa. Drugą bramkę paradoksalnie dotaliśmy w momencie, gdy przejęliśmy inicjatywę i zaczęliśmy grać swoją piłkę. W drugiej połowie, ze względu na trudne warunki musieliśmy grać długie piłki i akurat taka gra przyniosła efekt. Chcę pogratulować moim zawodnikom determinacji i góralskiego charakteru. Przed meczem remis z Jagiellonią wzięlibyśmy w ciemno. Teraz troszkę szkoda, że przy stanie 2:2 nie udało nam się dobić Jagiellonii trzecią bramką.
Do Ryśka (Richarda Zajaca przyp. red.) nie mam pretensji. Prowadzę go już czwartą rundę i to bodajże drugi jego taki błąd. Richard jest świetnym bramkarzem i wierzę, że takie błedy już mu się nie przydarzą. W mojej ocenie Rysiek nic nie stracił.
Podbeskidzie Bielsko-Biała 2-2 Jagiellonia Białystok
Robert Demjan 82, Adam Cieśliński 89 (k) - Tomasz Frankowski 6 (k), 41
Podbeskidzie: 1. Richard Zajac - 18. Sławomir Cienciała, 7. Juraj Dančík, 26. Bartłomiej Konieczny, 17. Michał Osiński - 10. Marek Sokołowski, 19. František Metelka (85, 11. Sebastian Ziajka), 9. Dariusz Kołodziej (64, 16. Adam Cieśliński), 8. Piotr Malinowski (63, 13. Sylwester Patejuk), 20. Maciej Rogalski - 23. Róbert Demjan.
Jagiellonia: 12. Grzegorz Sandomierski - 19. Grzegorz Bartczak, 5. Andrius Skerla, 15. Thiago Rangel, 14. El Mehdi Sidqy - 8. Tomasz Kupisz, 11. Hermes, 22. Rafał Grzyb, 6. Dawid Plizga (65, 10. Marcin Burkhardt), 31. Ermin Seratlić (46, 7. Maciej Makuszewski) - 21. Tomasz Frankowski.
żółte kartki: Seratlić, Sidqy, Thiago Rangel.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.