Liga Europy | 2015-09-18 20:04:27 | Nadesłał: Dawid Ćmielewski | Źrodlo: KKSLECH.com
Pierwszy mecz fazy grupowej Ligi Europy po 5 latach przerwy miał być wielkim świętem dla Poznania, dla całej Wielkopolski, dla klubu, dla wszystkich jego piłkarzy, kibiców i pracowników. Niestety z różnych względów był stypą.
Dość drogie bilety jak na tej klasy rywala odstraszyły potencjalnych oglądaczy, a ostatnie wyniki Kolejorza tylko utwierdziły wielu kibiców, by zostać w domu. Na dodatek ECA pod naciskiem UEFA wymusiła na każdym z klubów, który jest gospodarzem meczu 1 i 2. kolejki LM i LE oddanie 1 euro z każdego biletów na rzecz uchodźców z Bliskiego Wschodu. Lech został zmuszony do wzięcia udział w akcji „90 minutes for hope” i choć chce przekazać też drugiego 1 euro organizacji zajmującej się pomocą Polakom ze Wschodu, to jednak musi przekazać to pierwsze 1 euro na akcję ECA&UEFA, które dadzą pieniądze islamistom.
Fanatycy Lecha Poznań pokazali wielką klasę udowadniając po raz kolejny, że zasady są zawsze na 1. miejscu. Przed spotkaniem o godzinie 17:00 na Placu Wolności odbyła się antyimigracyjna manifestacja w której prócz kibiców wzięli udział mieszkańcy Poznania, którzy nie chcą, by oni sami lub ich rodziny zginęli w przyszłości w zamachu terrorystycznym mogącym zostać przeprowadzonym przez islamistów także w naszym mieście.
Fanatycy Lecha Poznań zbojkotowali mecz z Belenenses Lizbona. Nie przyszli na stadion, nie prowadzili dopingu, a w Kotle zawisła tylko jedna fana „Kibolski Klub Sportowy” oraz trans z pozdrowieniami. Z kolei na balustradzie przed obiektem zawisł transparent „Stop Islamizacji”, który jednak szybko zniknął. Konieczność przekazania 1 euro islamistom była głównym powodem czwartkowej stypy, którą zobaczyło niecałe 8 tysięcy ludzi. Tak żenującej frekwencji nie było na Bułgarskiej od lat, ale to spotkanie było świetnym podsumowaniem działań UEFA i jej wiecznie zmienianego na gorsze oraz na siłę produktu o nazwie Liga Europy.
Kibice Lecha, którzy przyszli, by obejrzeć mecz z Portugalczykami nie dopingowali. Za śpiewały brały się dzieci i uczniowie z dolnych sektorów znajdujących się na I trybunie bliżej pustego Kotła. Raz czy dwa do ich okrzyków podłączyły się inne trybuny, jednak szybko ich zapał zgasł. Już około 30 minuty pojawiły się za to pierwsze gwizdy, które towarzyszyły aż do końca spotkania po nieudanych zagraniach i strzałach. Największe i najgłośniejsze były oczywiście na zejście piłkarzy na przerwę oraz po meczu do szatni. Nie było okrzyków w stylu „Biegać, walczyć” czy „Dość pośmiewiska”, bo po prostu nie miał ich kto zarzucać i skandować.
W stolicy Wielkopolski już w środę pojawili się pierwsi kibice z Portugalii, którzy dopingowali swój zespół na ostatnim treningu. W dniu meczu spacerowali po mieście, a wieczorem kilkudziesięcioosobowa grupka z paroma fanami i flagą Portugalii zjawiła się w sektorze gości. Pikniki Belenenses parę raz coś tam zabełkotali i to by było na tyle. Słaby rywal sportowo był jeszcze bardziej tragicznym kibicowsko, lecz o tym wszyscy wiedzieli już po losowaniu.
Niestety – UEFA, zarząd i piłkarze, a konkretnie ich postawa w Ekstraklasie zamienili piękne święto w stypę do natychmiastowego zapomnienia. Ten mecz poziomem na boisku, na trybunach i także poziomem sędziowania ośmieszył rozgrywki Ligi Europy. Takiej europejskiej stypy nie pamiętamy, choć dobrze mamy w pamięci m.in. protesty w 2011 roku. To spotkanie chcąc nie chcąc przejdzie do historii pod znakiem stypy, nudy, słabości, słabej frekwencji i narzucania kibicom przez UEFA na co maja płacić.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.