Liga Europy | 2011-09-16 19:26:48 | Nadesłał: Anna Szłapa | Źrodlo: Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
W piątkowe przedpołudnie trener Maaskant jeszcze raz wrócił do meczu z Odense. Szkoleniowiec przyznał, że po tym spotkaniu zawodnicy mają świetny dowód na to, że muszą grać aż do gwizdka sędziego. Trener odniósł się też do pozostawienia na ławce rezerwowych Patryka Małeckiego.
„W trakcie meczu myślałem, że był ewidentny faul na Pareice. Gdy obejrzałem powtórki telewizyjne widzę, że zawodnik Odense nie używał rąk, a zablokował Sergeia. To także był faul, ale zawodnicy powinni grać dalej. Powiedziałem im zresztą o tym. Przede wszystkim Gervasio w tej sytuacji powinien ostro zaatakować piłkę zamiast odpuszczać. To lekcja dla nas” – tłumaczył szkoleniowiec.
Trener przyznał też, że zawodnicy rezerwowi nie muszą wychodzić na rozgrzewkę na murawę. Do czwartkowego spotkania Patryk Małecki przygotowywał się w gabinecie masażystów, co zdaniem Roberta Maaskanta było bardzo dobrą decyzją. „Zawodnicy mogą się dowolnie rozgrzewać przed meczem, nie muszą wychodzić na murawę. Patryk dokonał mądrego wyboru nie pojawiając się na murawie biorąc pod uwagę reakcje kibiców na niego. Jedni go dopingowali, inni nie” – wytłumaczył szkoleniowiec. „Patryk zachował się bardzo profesjonalnie w całej tej sytuacji. Podjąłem decyzję, że tym razem nie zagra, ale to była normalna decyzja. Przecież na ławce siadają także bardziej doświadczeni zawodnicy. Tym razem padło na Patryka. Jasne, że on chciałby grać od początku, ale rozumiał, że to była normalna decyzja” - dodał trener.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.