Najnowsze newsy

Piłka Nożna » Europejskie Puchary » Liga Europy

Liga Europy | 2011-09-15 23:44:01 | Nadesłał: Grzegorz Góra | Źrodlo: inf. własna

Falstart Wisły w Lidze Europy

Fot.: Dawid Ćmielewski

Krakowska Wisła uległa na swoim boisku duńskiemu Odense 1:3 w swoim pierwszym meczu w Lidze Europy. Honorowe trafienie dla drużyny Bialej Gwiazdy zaliczył Słoweniec Andraż Kirm.

Spotkanie z wicemistrzem Danii miało pokazać, że Wisła otrząsnęła się już po porażce w eliminacjach Ligi Mistrzów i rozpoczyna nowy rozdział w europejskich pucharach. Pokazało jednak... rzecz całkowice odwrotną.

W pierwszej części spotkania kibice oglądający spotkanie, mogli odnieść wrażenie, że drużyna trenera Maaskanta gra w Lidze Europy za karę. Od pierwszych minut Wiślacy grali niedokładnie i nerwowo tracąc piłkę po szkolnych błędach. Co innego goście - zawodnicy trenera Clausena mądrze ustawili linię defensywy i wyprowadzali szybkie kontrataki. 0:1 powinno być już w 10. minucie, kiedy po świetnym dograniu Ruuda z rzutu wolnego, Utaka minimalnie chybił strzałem głową. Biała Gwiazda pozbierała się dopiero około 20. minuty i zaczęła przesuwać się pod pole karne Duńczyków. W 27. minucie po świetnym zagraniu Bitona, sam na sam z Wesselsem znalazł się Andraż Kirm, jednak były zmiennik Olivera Khana w Bayernie Monachium, był górą w pojedynku ze Słoweńcem. W 33. minucie znów świetnie zagrała Wisła. Dragan Paljic wrzucił piłkę w pole karne, tam głową strzelał Dudu, ale sędzie (niesłusznie) dopatrzył się spalonego. Niewykorzystane sytuacje Wiślaków zemściły się już 2 minuty później. Piłkę spod własnej bramki źle wyprowadził Sobolewski, ta odbiła się od Nuneza i trafiła pod nogi piłkarza Odense, który natychmiast dograł do Johanssona, a reprezentant Szwecji pokonał Pareikę. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ już zmianie, choć tuż przed gwizdkiem sędziego Odense mogło podwyższyć na 2:0.

Od początku drugiej połowy wreszcie oglądaliśmy Wisłę, której nie trzeba się wstydzić w Europie. Dynamiczne i co najważniejsze składne akcje Ilieva, Meliksona i Bitona nabrały rozmachu i Stefan Wessels miał sporo roboty. Duży wpływ na postawę defensywy gości miał również fakt, iż w przerwie trener Clausen zmuszony był zastąpić Mendy'ego, który dobrze radził sobie na lewej obronie i przesunąć na lewą flankę Sorensena. W 53. minucie na stadionie dało się słyszeć huk - było to uderzenie kamienia, który spadł z serca kibicom po golu Andraża Kirma. Słoweniec otrzymał piłkę w polu karnym, przymierzył i po rękach Wesselsa trafił wreszcie do siatki. Gol na 1:1 podbudował Wiślaków, którzy jeszcze śmielej zaatakowali Odense. Duńczycy, lekko sparaliżowani, cofnęli się do defensywy, ograniczając akcje zaczepne do szybkich kontr Utaki. W 63. minucie powinno być 2:1 dla Wisły. Melikson wpadł w pole karne, dograł do kompletnie nie pilnowanego Bitona, a ten, z 5 metrów, trafił w rozpaczliwie interweniującego bramkarza. 3 minuty później w podobnej sytuacji znalazł się Iliev, jednak i on, zamiast w bramce, umieścił piłkę w bocznej siatce. W 78. minucie Wisła dostała pierwsze ostrzeżenie. Po rzucie wolnym piłka trafiła na głowę Utaki, który precyzyjnym strzałem głową umieścił piłkę w siatce. Szczęśliwie dla piłkarzy Maaskanta, sędzia dopatrzył się spalonego. 2 minuty później spalonego już nie było. Piłka po raz kolejny powędrowała w pola karne Wisły, tam, w polu bramkowym faulowany był Pareiko, jednak sędzia gry nie przerwał, a Utaka z 3 metrów trafił do pustej siatki. Piłkarze Wisył "zapomnieli", że gra się do gwizdka i zrobiło się 1:2. Trener Maaskant próbował jeszcze zareagować, wpuszczając na boisko Gargułę i Małeckiego, jednak ostatnie słowo należało do gości. W doliczonym czasie gry katastrofalny błąd popełnił Chavez, który stracił piłkę w polu karnym, a Falk nie zmarnował prezentu od Honduranina i ustalił wynik na 3:1 dla Odense.

Wisła meczem z Odense miała pokazać, że jej celem jest wyjście z grupy Ligi Europy, a przegrała z teoretycznie najsłabszą ekipą i to na własnym stadionie. Po piłkarzach Białej Gwiazdy wciąż widać rozczarowanie po porażce z APOEL-em i tylko trener Maaskant może sprawić, by Wisła znów była drużyną z meczów z Levskim, Skotno Ryga czy chociaż z Lechem Poznań. Narazie drużyna Bogdana Basałaja gra w LE "za karę", a to nie wróży jej za dobrze.


Wisła Kraków - Odense BK 1:3
'54 Kirm - '36 Johansson, '81 Utaka, '90+2 Falk

Skład Wisły:
Pareiko - Lamey, Jaliens, Chavez, Paljic - Sobolewski (87. Diaz), Nunez (85. Garguła) - Kirm, Melikson, Iliev (84. Małecki) - Biton

Skład Odense:
Wessels - Sorensen, Mendy (46. Falk Jensen), Ruud, Moller-Christensen - Reginiussen, Andreasen, Johansson, Djemba-Djemba - Gislason (90. Sorensen), Utaka (82. Fall)

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Najnowsze galerie

Polecane