Speedway Grand Prix | 2012-06-25 15:00:39 | Nadesłał: Konrad Cinkowski | Źrodlo: gorzow24.pl
Kto w sobotę rano wyobrażał sobie, że na podium Grand Prix Polski w Gorzowie Wielkopolskim stanie dwójka debiutantów? Jednym z nich był zawodnik miejscowej Stali - Bartosz Zmarzlik. 17-latek w pokonanym polu pozostawił m.in. Tomasza Golloba.
Zmarzlik w Gorzowie wystartował dzięki Władysławowi Komarnickiemu, byłemu prezesowi Stali. Ten strasznie walczył i ubiegał się o dziką kartę dla Bartka i ostatecznie udało mu się sprawić, aby młody i utalentowany zawodnik sprawdził się z czołówką światowego speedway'a.
Gorzowianin prawdziwe show robił na torze. W 12. biegu śmiałym i efektownym atakiem przedarł się z ostatniej pozycji na pierwszą, wprawiając publiczność w prawdziwą euforię. - Wiedziałem, że jeśli z czwartego pola nie da się wygrać startu i zdecydowanie położyć na wszystkich to będę szukał szczęścia środkiem. Rywale ułożyli się idealne, zrobili wręcz dziurę. Spróbowałem i od razu byłem pierwszy. Potem już tylko uciekałem
- To było coś pięknego! Przed zawodami wszedłem na trzecie miejsce na podium, zobaczyć jak to jest. Wyobraziłem sobie cały stadion i małego Bartka na podium. Minęło kilka godzin, a ja faktycznie stałem na tym miejscu. Szczerze mówiąc przed zawodami miałem większy luz niż przed młodzieżówką. Pomyślałem, że jak się nie uda to nikt nie będzie zły. To mój pierwszy raz, mam siedemnaście lat, dostałem dziką kartę. To trzecie miejsce chciałem zadedykować mojemu tacie. Taki prezent na dzień ojca – ocenił Bartosz Zmarzlik.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.