Najnowsze newsy

Żużel

Żużel | 2009-08-21 12:16:06 | Nadesłał: Dawid Ćmielewski | Źrodlo: nowosci.com.pl

Złodziei ci u nas dostatek

Fot.: Lech Ćmielewski

Sportowcy często padają ofiarami kradzieży. Ostatnio boleśnie przekonali się o tym żużlowcy GTŻ-u Grudziądz, którzy przed bardzo ważnym meczem z Gnieznem stracili pięć motocykli.

Sprzęt zginął z klubowego parkingu - ktoś w nocy włamał się do garaży zawodników. Co ciekawe - motocykle żużlowe są tak specjalistyczne, że dla innych celów praktycznie nieprzydatne. Można więc śmiało stwierdzić, że w sprawę kradzieży był zamieszany ktoś ze środowiska speedwaya.

W Toruniu kilka ładnych lat temu z parkingu zginęły motocykle Krzysztofa Kuczwalskiego i Sławomira Derdzińskiego.

Wydaje się, że skoro silniki motocykli są numerowane, to powinno być łatwo namierzyć sprawców. Ewentualny złodziej jadąc na kradzionym sprzęcie byłby przyłapany już przy pierwszym występie. Ale... trener Unibaksu Toruń Jan Ząbik ma swoją teorię.

- Złodzieje mogą przytrzymywać w garażach skradziony sprzęt przez dłuższy czas, a dopiero potem ewentualnie z niego skorzystać, jak sprawa przyschnie. Albo wywiozą go na Wschód i sprzedadzą, a tam już nikt nikomu niczego nie udowodni.

We wspomnianym Grudziądzu, w nocy z soboty na niedzielę przed meczem ze Startem Gniezno okradziono boksy Rory’ego Schleina i Olivera Allena, skąd zginęło pięć motocykli (po dwa wspomnianych zawodników oraz jeden Edwarda Kennetta) oraz narzędzia. GTŻ chciał przełożyć spotkanie, ale gnieźnianie się na to nie zgodzili. W efekcie grudziądzanie pożyczyli sprzęt od Marcina Jędrzejewskiego z bydgoskiej Polonii, ale i tak wysoko przegrali. Gdyby wywalczyli wówczas punkt bonusowy za zwycięstwo w dwumeczu (a była na to spora szansa, bo jechali z 16-punktową zaliczką), nie musieliby dziś jeździć w spotkaniach barażowych o pozostanie w I lidze, tylko awansowaliby do play off. Dodajmy, że kilkanaście miesięcy wcześniej w podobnej sytuacji byli gnieźnianie, którym w drodze na mecz na Ukrainie spaliły się motocykle - i wówczas mecz przełożono.

- Kompletnie nic nie wiadomo na ten temat - mówi prezes GTŻ-u Zbigniew Fiałkowski. - Policja przesłuchuje po kolei mechaników, zawodników, nadzór nad postępowaniem objęła prokuratura, lecz na razie motocykli jak nie było, tak nie ma. To wstyd dla całego naszego środowiska żużlowego. Ktoś musiał być doskonale zorientowany, bo inaczej jakim cudem włamałby się akurat do dwóch z 12 boksów, w których stały najlepsze motocykle? Dodam, że na polskie tory trzeba specjalnie „ustawić” sprzęt i zagranicznym zawodnikom zabiera to nieraz sporo czasu. Nasi akurat zdążyli dostroić motocykle i im je skradziono. Allen kupił nowy silnik, Kennet przywiezie z Anglii, a w przyszłym tygodniu dostarczymy ze Szwecji sprzęt Schleina, ale nie wiadomo, jak on będzie się teraz spisywał w barażach.

- Mam zapewnienie od wszystkich polskich mechaników, że jeśli kradziony sprzęt do nich trafi, to od razu dadzą mi znać, bo oni doskonale go rozpoznają - dodaje prezes Fiałkowski. - Rozmawiałem również z działaczami innych klubów, którzy obiecali, że jeśli tylko pojawią się oferty zakupu używanych motocykli, to też mnie poinformują. Oprócz tego „dogadałem” się z Nikołajem Kokinsem z Daugavpils, iż on porozmawia ze swoimi kolegami z Łotwy i Rosji, czy przypadkiem tam takie propozycje się nie pojawiły. Wiem, że taki sprzęt jest trudno ukryć, ale w naszym kraju wszystko jest możliwe, jak choćby zeszlifowanie numerów z silników i ram i „nabicie” nowych. Ale są i inne elementy motocykli, dzięki którym można je łatwo rozpoznać.

Dodajmy, że feralnej nocy włamano się dodatkowo do klubowego busa, skąd zginął m. in. komputer.

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Najnowsze galerie

Polecane