Speedway Ekstraliga | 2013-06-04 14:32:52 | Nadesłał: Danka Albrecht | Źrodlo: unia.leszno.pl
Żużlowy światek wciąż żyje tym, co w niedzielę stało się w Lesznie. Rzeszowianie odmówili rywalizacji argumentując, że tor nie nadaje się do jazdy. Innego zdania był sędzia, komisarz i zawodnicy miejscowej Fogo Unii Leszno, którzy na torze radzili sobie bardzo dobrze. Wśród tych, którzy podkreślali świetne przygotowanie nawierzchni był również najbardziej doświadczony Damian Baliński.
- Tor był przygotowany bardzo dobrze. Rekord Przemka Pawlickiego świadczy o tym, że nawierzchnia nie była wymagająca. To, że był odmoczony to już nie nasza wina. W ostatnich dniach padał deszcz, a my nie mamy na to wpływu. Z płynną jazdą nie było żadnych problemów. Szkoda, że zespół z Rzeszowa nie podjął się walki, bo na pewno byłoby świetne widowisko - mówił tuż po spotkaniu Damian Baliński. Żużlowiec podkreślał, że najbardziej ucierpieli kibice, którzy na stadionie spędzili kilka godzin i nie obejrzeli żadnego ciekawego wyścigu. - Szkoda, że kibice musieli takie coś oglądać. Miejmy nadzieję, że już nigdy takich sytuacji nie będzie - mówił.
Damian Baliński początku sezonu nie zaliczy do udanych i cały czas szuka formy. W niedzielę niestety nie było okazji do jej sprawdzenia - Cały czas walczę z tym, żeby wszystko wróciło do normalności. Wyniki w Szwecji potwierdzają, że wszystko idzie w lepszym kierunku. Ja sam czuje, że te motocykle spisują się dużo lepiej. Wierze, że w przyszłym tygodniu uda mi się to wszystko jeszcze bardziej poprawić. Chce punktować dla zespołu i z całym teamem pracujemy nad tym, żeby było dobrze. Liczę, że zacznę punktować tak jak trener, działacze, kibice i ja sam bym tego oczekiwał - powiedział.
*Autorem teksu jest Daniel Nowak, unia.leszno.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.