Najnowsze newsy

Żużel » Ligi polskie » Speedway Ekstraliga

Speedway Ekstraliga | 2013-02-27 21:02:44 | Nadesłał: Danka Albrecht | Źrodlo: wts.pl

Troy Batchelor: Chciałbym być liderem

Fot.: Lech Ćmielewski

Troy Batchelor to jeden z zawodników, którzy dołączyli do drużyny Betardu Sparty Wrocław przed nowym sezonem. Australijczyk to bardzo ambitny żużlowiec, który robi stałe postępy, a w zbliżających się rozgrywkach chciałby decydować o sile Spartan.

WTS.pl: Jak podoba ci się Wrocław? Cieszysz się ze zmiany otoczenia i z faktu, że będziesz w najbliższym sezonie reprezentował Spartę?

Troy Batchelor: Tak, bardzo mi się tutaj podoba. Przez sześć sezonów jeździłem w Lesznie i Sparta będzie moim drugim polskim klubem. Uważam, że czasami warto zmienić coś w życiu, żeby potem wyszło ci to na korzyść. Jestem żądny nowych wyzwań i wierzę, że będę umiał wykonać we Wrocławiu dobrą robotę i razem z resztą drużyny pojechać dobry sezon. Miasto jest całkiem spore i rzeczywiście nie można się tutaj nudzić. Ja jednak będę zajęty głównie treningami oraz meczami, więc tego czasu wolnego z pewnością nie będę miał sporo.

Z wielu stron da się usłyszeć głosy, że ten sezon będzie dla Sparty wyjątkowo wymagający. Jesteś na to przygotowany?

Żużel w wydaniu ligowym to sport zarówno indywidualny, jak i drużynowy. W pierwszej kolejności to dla zawodnika naturalne, że będzie koncentrował się na tym, żebym samemu pojechać jak najlepiej. W przypadku kiedy każdy będzie dawał z siebie maksimum, cała drużyna także powinna osiągać dobre rezultaty. Zauważyłem, że w polskim żużlu bardzo chętnie rozdziela się miejsca w lidze jeszcze przed sezonem i zanim w ogóle wyjedziemy na tory przeprowadza się na papierze kalkulacje, kto jakie będzie osiągał wyniki. Nazwiska jednak nie jeżdżą i często się zdarza tak, że drużyna silna na papierze nie spełnia oczekiwań i na odwrót. Na ogólny wynik ma przecież wpływ tak wiele czynników – atmosfera w drużynie, profesjonalizm klubu, kontuzje czy zwykłe szczęście. Zdaję sobie sprawę, że to będzie ciężki rok, ale do tej pory żaden mój sezon w Polsce nie był łatwy (śmiech).

Czy poznałeś już wszystkich kolegów z zespołu?

Trenowaliśmy teraz przez kilka dni, więc zdążyłem już poznać kilku chłopaków. Wszyscy są dla mnie bardzo mili, a trener Baron stara się, żebyśmy nie byli dla siebie tylko kolegami z toru. Bardzo cieszę się na możliwość wspólnych startów z Taiem, który jest moim dobrym kolegą i świetnie się razem dogadujemy. Znam się także z Peterem Ljungiem, z którym w zeszłym roku jeździłem w tym samym zespole w Szwecji.

We Wrocławiu przeszedłeś badania lekarskie. Coś cię boli, masz jakieś małe kontuzje?

Nie, czuję się znakomicie! Właściwie już dzisiaj mógłbym zacząć sezon. Wszystkie ćwiczenia zadane przez naszego trenera kondycyjnego wykonałem bez problemu. Bywa ciężko, ale nie jest jakoś wybitnie trudniej niż przed corocznymi przygotowaniami do sezonu. Podoba mi się, że w Sparcie wszyscy trenują razem, bo w Anglii do sezonu często trzeba przygotowywać się samodzielnie.

Jakie cele stawiasz przed sobą w tym roku w zawodach indywidualnych? Twój cel to zdecydowanie awans do cyklu Grand Prix czy wolisz metodę małych kroków?

W tym wypadku wolę wypowiadać się o swoich szansach skromnie. Pewnie, że łatwo byłoby mówić, że moim celem jest zostać mistrzem świata, ale droga do tego jest bardzo długa i pełna wyrzeczeń. Lepiej konsekwentnie robić swoje i pokonywać kolejne etapy – chciałem wygrać mistrzostwa Australii i to mi się udało, a teraz rzeczywiście wszystko podporządkowuję awansowi do cyklu Grand Prix. Liczyłem nawet na dziką kartę na ten sezon, ale niestety nie udało mi się jej otrzymać. Nie oznacza to naturalnie, że z tego powodu odpuszczę jakieś zawody w Polsce, czy w innych ligach, w których będę startował – w Anglii, Szwecji, Czechach, a może nawet Niemczech.

Zdajesz sobie sprawę, że nadszedł już czas, kiedy to juniorzy będą cię traktować jak mentora i prosić o pomoc?

No tak (śmiech). Jestem już w Polsce dość długo i poznałem tutejsze tory dość dobrze. Jeśli ktoś z młodszych zawodników o coś mnie zapyta, a ja będę umiał im pomóc, to na pewno to zrobię. Kiedyś zmagałem się przecież z takimi samymi problemami jak oni teraz. Chciałbym być dla nich kimś takim jak dla mnie był Leigh Adams. Za czasów startów w Lesznie on zawsze miał czas, żeby służyć mi radą. Bardzo wiele mu zawdzięczam.


*więcej na wts.pl

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Najnowsze galerie

Polecane