Speedway Ekstraliga | 2012-05-14 20:08:26 | Nadesłał: Danka Albrecht | Źrodlo: inf. własna
Nikt nie spodziewał się, że niedzielny mecz Sparty Wrocław z PGE Marmą Rzeszów zakończy się tak tragicznie. W trzecim biegu zawodnik gości, Brytyjczyk Lee Richardson, nie opanował motocykla i z dużym impetem uderzył w drewnianą bandę na prostej.
Początkowo obsługa medyczna zawodów podejrzewała u Brytyjczyka uraz nogi. W szpitalu okazało się, że doznał poważnego urazu wewnętrznego. Mimo natychmiastowej operacji lekarzom nie udało się uratować Lee Richardsona.
Reprezentant PGE Marmy Rzeszów miał 33 lata, od 13 lat startował w polskiej lidze. W jego dorobku znajduje się wiele medali zdobywanych z reprezentacją narodową, jak i z klubami, w których występował. W 1999 roku wywalczył tytuł Indywidualnego Mistrza Świata Juniorów. Oprócz występów w polskiej lidze popularny Rico był kapitanem Lakeside Hammers (liga angielska). Bronił też barw szwedzkiej Vargarny Norrköping.
Cały żużlowy świat nie może otrząsnąć się po śmierci sympatycznego Brytyjczyka, który osierocił trzech synów i żonę.
Lee będziemy pamiętać! Spoczywaj w pokoju! [*]
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.