Speedway Ekstraliga | 2009-05-11 11:35:15 | Nadesłał: Arkadiusz Bieda | Źrodlo: speedway.torun.pl
Wiele z historii z pojedynków wrocławsko - toruńskich zasługuje na miano wyjątkowych. Kto nie pamięta meczu z sezonu 1995, kiedy to w grodzie Kopernika gospodarze pokonali rywali 45:44? Z pewnością niedzielne spotkanie można będzie dopisać do kolumny "niezwykłe". Pomimo przewagi Atlasa 10-ma punktami, "Anioły" nie poddały się i ostatecznie pokonały rywali 46:44!
Już przed spotkaniem wiadomym było, iż o zwycięstwo w stolicy Dolnego Śląska będzie niesłychanie trudno. Torunianie pojechali do Wrocławia bowiem bez jednego ze swoich podstawowych zawodników - Roberta Kościechy, a i start Ryana Sullivana oraz Chrisa Holdera stał pod znakiem zapytania. Pomimo wielu niedogodności oraz wątpliwości, kibice wierzyli jednak w kolejną wygraną.
Mecz rozpoczął się nieciekawie, bo od podwójnego zwycięstwa juniorów Atlasa. Na ciężkim torze goście zupełnie nie mogli wyjść spod startu i pomimo niezłomnego pościgu Darcy Warda, Janowski wraz z Madsenem dojechali na pierwszych pozycjach do mety. Gonitwy numer dwa i trzy zakończyły się remisami, chociaż obie powinny skończyć się inaczej. Najpierw torunianie zremisowali dzięki defektowi maszyny Scotta Nichollsa, chwilę później błąd Adriana Miedzińskiego uratował podział punktów dla "Klei". I gdy wydawało się, że powoli sytuacja się normuje, a zawody będą bardzo wyrównane para Crump - Janowski niespodziewanie pokonała podwójnie Jagusia oraz Warda. Po pierwszej serii startów Atlas wygrywał na własnym torze z Unibaksem 16:8.
Po drugiej serii gospodarze dołożyli jeszcze dwa "oczka" do swojej przewagi. Po wygranej 4:2 pary Sullivan - Holder w gonitwie piątej przyszedł czas na podwójną wygraną Atlasa w gonitwie siódmej. I znów historia się powtórzyła, na dwóch ostatnich miejscach do mety dojechali Jaguś i Ward. Wynik 26:16 dla gospodarzy nie mógł nastrajać optymistycznie gości, a zawody dopiero się rozkręcały.
Torunianie na szczęście mieli tego dnia dwie armaty w osobach Miedzińskiego oraz Holdera, ich wygrana w gonitwie ósmej pozwoliła odrobić cztery punkty. I gdy wydawało się, że torunianie rzucą się do ataku, Sullivan dość nieoczekiwanie przyjechał na metę jako czwarty w biegu dziewiątym, a w dziesiątym Jaguś upadł na tor za co został wykluczony z powtórki. Na domiar złego replay do tego biegu zakończył się zwycięstwem wrocławian 5:1, a "Jagoda" nabawił się kontuzji. Po dziesięciu wyścigach gospodarze nadal wygrywali dziesięcioma punktami, a Unibax stracił kolejnego zawodnika. Szans na odniesienie końcowego zwycięstwa praktycznie nie było.
Gonitwa jedenasta to przebudzenie się Sullivana, który po dwóch ostatnich miejscach znów dopisał przy swoim nazwisku trójkę po kolejnym indywidualnym zwycięstwie. Pomimo czwartego miejsca Smolińskiego, bieg ten był swego rodzaju sygnałem dla gości do szturmu na pozycję miejscowych. Jak się później okazało, mecz dla torunian dopiero się miał zacząć.
Gonitwy dwunasta oraz trzynasta to dwie podwójne wygrane przyjezdnych. Szczególnie ważna była walka na łokcie Warda w gonitwie dwunastej, kiedy to pomimo słabego startu Kangur zdołał dojechać do mety za Holderem. Kilka minut później za "Chrispym" do mety dojechał Miedziński i przewaga gospodarzy spadła diametralnie do zaledwie dwóch punktów! O wszystkim miały zadecydować wyścigi nominowane, jednak wszyscy obawiali się, że drobne niedyspozycje Sullivana i Holdera oraz kontuzja Jagusia mogą zniweczyć wysiłki torunian.
Gonitwa czternasta rozpoczęła się szczęśliwie od defektu Macieja Janowskiego na starcie. Torunianie w osobach Sullivana i Warda prowadzili nawet przez moment ze Nichollsem podwójnie, jednak Anglik zdołał przedzielić parę gości. Przed ostatnim biegiem na tablicy wyników widniał wynik 42:42 i o wszystkim miał decydować ostatni wyścig. W nim najlepiej ze startu wyszli zawodnicy Unibaksu! Walka na łokcie w pierwszym łuku wyrzuciła jednak jadącego na zewnątrz Chrisa Holdera, a że tor we Wrocławiu wybitnie nie sprzyjał przez całe zawody walce, to zawodnicy ustawili się na wynik remisowy. Za prowadzącym Miedzińskim pościg rozpoczął Jason Crump, tymczasem na pozycję Daniela Jeleniewskiego spoglądał Holder. Toruński Kangur przez ponad trzy okrążenia mozolnie odrabiał starty by pod koniec biegu dopaść do zawodnika gospodarzy. Wielkie wysiłki Chrisa zostały zwieńczone ostatnim atakiem po którym to torunianin przeszedł na trzecie miejsce. Z przodu stawki układ sił pozostawał niezmienny toteż torunianie dość nieoczekiwanie aczkolwiek zasłużenie zwyciężyli we Wrocławiu 46:44! Radości kibiców nie było końca!
Unibax Toruń - 46:
1. Chris Holder - 13 (2,1,3,3,3,1)
2. Martin Smolinski - 1 (1,-,-,0)
3. Ryan Sullivan - 12 (3,3,0,0,3,3)
4. Adrian Miedziński - 13+2 (0,3,2*,3,2*,3)
5. Wiesław Jaguś - 2 (1,1,w,-)
6. Mateusz Lampkowski - 0 (0,-,-,-,-)
7. Darcy Ward - 5+1 (1,0,0,1,2*,1)
Atlas Wrocław - 44:
9. Scott Nicholls - 6+2 (d,2*,1*,1,2)
10. Daniel Jeleniewski - 9+1 (3,3,2,1*,0)
11. Tomasz Jędrzejak - 7+1 (2,2,2*,1)
12. Davey Watt - 4+1 (1*,0,3,0)
13. Jason Crump - 10 (3,2,1,2,2)
14. Leon Madsen - 2+1 (2*,-,-,0,-,)
15. Maciej Janowski - 6+2 (3,2*,1*,0,d)
Bieg po biegu:
1. Janowski, Madsen, Ward, Lampkowski 5:1
2. Jeleniewski, Holder, Smolinski, Nicholls (d3) 3:3 (8:4)
3. Sullivan, Jędrzejak, Watt, Miedziński 3:3 (11:7)
4. Crump, Janowski, Jaguś, Ward 5:1 (16:8)
5. Sullivan, Jędrzejak, Holder, Watt 2:4 (18:12)
6. Miedziński, Crump, Janowski, Sullivan 3:3 (21:15)
7. Jeleniewski, Nicholls, Jaguś, Ward 5:1 (26:16)
8. Holder, Miedziński, Crump, Madsen 1:5 (27:21)
9. Miedziński, Jeleniewski, Nicholls, Sullivan 3:3 (30:24)
10. Watt, Jędrzejak, Ward, Jaguś (w) 5:1 (35:25)
11. Sullivan, Crump, Jeleniewski, Smolinski 3:3 (38:28)
12. Holder, Ward, Jędrzejak, Janowski 1:5 (39:33)
13. Holder, Miedziński, Nicholls, Watt 1:5 (40:38)
14. Sullivan, Nicholls, Ward, Janowski (d/start) 2:4 (42:42)
15. Miedziński, Crump, Holder, Jeleniewski 2:4 (44:46)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.