2. liga | 2011-08-17 16:23:34 | Nadesłał: Danka Albrecht | Źrodlo: zks-ostrovia.pl
Już tylko kilka dni dzieli ostrowski zespół od rozegrania jednego z najważniejszych spotkań w sezonie 2011. Podopieczni Jana Grabowskiego już w najbliższą niedzielę rywalizować będą z drużyną Kaskadu Równe. Dobrej myśli, co do najbliższego spotkania jest Adrian Gomólski, który przyznaje, że zwycięstwo nad Wandą Kraków pozwoli odbudować morale w zespole.
Mecz z Wandą Kraków był wyrównany tylko do pierwszej serii. Po niej inicjatywę przejęli gospodarze, którzy kompletnie zdominowali rywalizację na torze. Zwycięstwo 62:28 pozwoli zdaniem Adriana Gomólskiego ostrowskim zawodnikom ponownie uwierzyć w siebie oraz poprawi morale w zespole - Najważniejsze, że jest zwycięstwo. Mogliśmy dzisiaj pojeździć, popróbować ze sprzętem. Na początku przełożenie, które najczęściej jest używane na ostrowskim torze kompletnie nie pasowało. Przyjechałem czwarty, byłem bardzo wolny w tym biegu. Rywale byli dużo szybsi ode mnie. Szybko wyciągnęliśmy wnioski, odbyliśmy rozmowę i wszystko wyglądało już dużo lepiej. Cieszy postawa innych zawodników, czyli Sebastiana Brucheisera oraz Krzysztofa Pecyny. Obaj swoje punkty też dorzucili i pojedziemy teraz do Równego z odpowiednim nastawieniem. Ten mecz będzie też wykładnikiem naszych sił i bardzo bym chciał, aby każdy z nas włożył w ten wyjazd sporo agresji, bo będzie to bardzo ważny mecz – podsumowuje niedzielny mecz Adrian Gomólski.
Dość nieoczekiwanie w pierwszym swoim starcie Adrian Gomólski mijał linię mety dopiero czwarty. Jest to o tyle dziwne, gdyż wychowanek Startu Gniezno przyzwyczaił już kibiców do zdobywanie przeważnie trójek na ostrowskim owalu. Wpływ na taki obrót wydarzeń miała pogoda, która wpłynęła na przygotowanie toru - Ten tor był dużo twardszy i nie ukrywam, że cieszę się z tego, że był to mecz z zespołem Wandy Kraków, a nie z zespołami z Lublina, czy też z Piły. Z nimi nie ukrywam, że mogłoby być dzisiaj różnie. Start nie był taki, jak powinien być. Rozumiem, że jesteśmy u siebie, pogoda jest taka, a nie inna. Musimy mimo wszystko zrobić równy tor, a dzisiaj pola startowe były bardzo twarde. Rozmawialiśmy z chłopakami i nie jesteśmy zwolennikami tego typu toru. Najważniejsze, że drużyna odżyła, co niektóre osoby zmieniły nastawienie do niektórych zawodników. Bądźmy dobrej myśli i jedźmy do Równego po zwycięstwo. Na treningu nie ma, co siłować się ze sprzętem. Trening jest treningiem, a meczem jest meczem. Najważniejsze żeby każdy z nas miał kontakt z motocyklem – dodaje lider Lubawy Litexu Ostrów Wlkp. w sezonie 2011.
Mecz z Kaskadem Równe może być dla niektórych zawodników podróżą w nieznane. W przeszłości zawodnikiem ukraińskiej drużyny był Aleksiej Charczenko i z pewnością jego doświadczenie pomoże zawodnikom Lubawy Litexu Ostrów Wlkp. w szybkim dopasowaniu się do toru - Miałem okazję około sześć razy startować na Ukrainie. Tor jest długi, ale łuki nie są ani ostre, ani łagodne. Można powiedzieć, że takie na pół, niż te ostrowskie. Wąskie, długie proste podobne, jak tory w Grudziądzu, czy też w Lublinie. Tor sypiący się, tworzą się na nim koleiny, więc uważam, ze ważny będzie start i pierwszy łuk. Życzmy sobie, chłopakom, kibicom, sponsorom oraz włodarzom klubu żebyśmy, jak najszybciej dopasowali się do toru w Równem. Żebyśmy od początku spotkania przejęli inicjatywę, bo wtedy będzie nam zdecydowanie dużo łatwiej – kończy Adrian Gomólski.
* Autorem tekstu jest Damian Kokot.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.