Najnowsze newsy

Żużel » Ligi polskie » 2. liga

2. liga | 2008-06-27 15:42:45 | Nadesłał: Dawid Ćmielewski | Źrodlo: TŻ Start Gniezno

A. Rusiecki: Sport żużlowy w Gnieźnie nie umrze

- Budżet wsparł już Towarzystwo Żużlowe Start kwotą stu tysięcy złotych i dziesięciu tysięcy na szkolenie młodzieży. Mamy także zarezerwowane trzysta tysięcy na remont trybuny i dwieście tysięcy do rozdysponowania w najbliższym czasie - przypomniał w miniony poniedziałek Prezydent Gniezna, Jacek Kowalski, na antenie Radia Gniezno (104,3 FM) w audycji "NEST Speedway Express".

Była to odpowiedź na pytanie prowadzącego program, czy w związku z dramatem na Ukrainie gnieźnieński klub otrzyma pomoc finansową z miejskiej kasy. Wiemy, że wspomnianą wyżej kwotę rozdzieli się w drodze konkursu, który zostanie ogłoszony w ciągu kilku następnych dni. Taką informację przekazał gopodarz Pierwszej Stolicy Polski podczas konferencji prasowej, która odbyła się dziś w Urzędzie Miejskim. Uczestniczyli w niej przedstawiciele drugoligowca.


- Zgodnie z prawem, które obowiązuje dla organizacji pozarządowych, będzie ogłoszony konkurs, w którym zostanie określone konkretne zadanie - tłumaczył Jacek Kowalski. - Jeśli Start dobrze przygotuje wszystkie dokumenty, jest szansa, że otrzyma sporą część z tych dwustu tysięcy złotych, które mamy w rezerwie. Przyspieszę całą procedurę, bowiem już od jutra przystępuję do przygotowania dokumentów. Wszystko powinno się zatem rozstrzygnąć w przeciągu najbliższych kilku dni.

- Okazuje się, że na prawdziwych przyjaciół można liczyć zawsze - komentował całą sprawę członek Zarządu i rzecznik prasowy klubu z Wrzesińskiej 25 - Arkadiusz Rusiecki. - Nawet w sytuacji, kiedy nie widać perspektyw dalszego rozwoju, niepewne jest jutro i każdy następny dzień. Chciałbym podziękować za zainteresowanie naszym problemem, nie tylko władzom naszego miasta, ale i Państwu - zwrócił się do obecnych na konferencji przedstawicieli mediów. - Za waszym pośrednictwem chcę podziękować także tym, którzy wpłacają pieniądze na nasze konto. Wspomnę tutaj o drobnych gestach, które naprawdę budują czy wręcz wzruszają. Okazuje się bowiem, że na tym koncie pojawiają się kwoty wielkości dwóch-trzech złotych, najprawdopodobniej wpłacane przez dzieci, które nie przeznaczą ich na jakieś własne przyjemności. Jest to najważniejsza siła napędowa dla naszej pracy. Mogę zatem dziś powiedzieć w pełni świadomie, że sport żużlowy w Gnieźnie nie umrze, bo w gronie takich przyjaciół nie ma takiej możliwości! - zakończył.

Okazuje się, że deklaracji pomocy dla klubu jest znacznie więcej. - Na pewno będziemy mogli liczyć na pomoc ze strony Starostwa Powiatowego - mówił Rusiecki. - Wczoraj odbyliśmy rozmowy z prezesami miejskich spółek, którzy prawdopodobnie ufundują dla drużyny jeden motocykl. Są również gesty ze strony środowiska żużlowego; prezesi ekstraligowych klubów również wyrażają otwartość niesienia pomocy, zwłasza tym zawodnikom, których Start pozyskał z zewnątrz. Mam na myśli tutaj Piotra Palucha, który na pewno będzie mógł liczyć na swój macierzysty klub - Stal Gorzów Wielkopolski. Unia Leszno obiecuje, że nie zostawi Sławomira Musielaka, który jest jej wychowankiem. Wspomnieć też należy o dwójce naszych żużlowców z Danii - Simonie Nielsenie i Kristerze Jacobsenie, którzy zadeklarowali, że pomogą nam sprzętowo i przyjadą do Gniezna walczyć o punkty, nie biorąc za to żadnych pieniędzy. Wspomnieć należy również o zawodnikach, którzy dzisiaj nie jeżdżą dla nas, ale są naszymi wychowankami - Krzysztofie Jabłońskim i Adrianie Gomólskim. Zadeklarowali oni, że nie zostawią klubu, który ich wychował.

Wiemy także, iż - niestety - nie uda się odzyskać pieniędzy z ubezpieczenia busa, który spłonął doszczętnie wraz z motocyklami. Pojazd, owszem, był ubezpieczony, ale polisa obejmuje tylko kraje zrzeszone w Unii Europejskiej. - Poza kosztami sprzętu, osprzętu i stratami moralnymi dochodzą nam dodatkowe koszty związane z koniecznością odkupienia Erykowi Wolniewińskiemu jego samochodu. Nie chcemy i nie możemy od tego uciekać, gdyż było to jego narzędzie pracy i źródło zarabiania pieniędzy. Na pewno o tym nie zapomnimy - wyjaśnił rzecznik.

Wielu zastanawia się zapewne, czy gnieźnieńskiemu klubowi pomoże również Główna Komisja Sportu Żużlowego. I na to pytanie uzyskano odpowiedź: - Kierujemy do Warszawy pisma z prośbą o wsparcie. Otrzymujemy sygnały ze stolicy, że nie pozostaniemy sami w tej sytuacji. Pomoc ze strony GKSŻ wielka jednak być nie może, gdyż nie ma ona zbyt wielkiego budżetu. Docierają do nas nieoficjalne informacje, iż będzie to pomoc w wysokości dziesięciu tysięcy złotych i prawo organizacji finału Młodzieżowych Drużynowych Mistrzostw Polski. To są pozytywy, ale docierają do nas - niestety - również negatywne informacje, płynące chociażby ze strony szefostwa klubu z Równego. Nie dalej jak wczoraj poinformowało ono, że nie zostaliśmy wpuszczeni na teren Ukrainy, ponieważ przewoziliśmy niebezpieczne ładunki wybuchowe w pojeździe czy metanol jako paliwo do motocykli. To już nawet nie jest dla nas skandalem, a wręcz pomówieniem czy oszczerstwem (o całej sprawie informowaliśmy już w dniu wczorajszym, przedstawiając "List otwarty zarządu Startu do żużlowej rodziny w Polsce" - przyp. red.). Mamy pełną świadomość tego, że za dostarczenie metanolu odpowiedzialny jest gospodarz meczu, więc nie widzieliśmy najmniejszego sensu, aby go wozić ze sobą. Po raz kolejny zatem pojawia się pytanie, czy jest sens kontynuowania drugoligowych rozgrywek w takiej formule jak obecna, czyli startów już od jakiegoś czasu drużyn zagranicznych, a przynajmniej ekipy ukraińskiej, bo na przykład o tej z Miszkolca nie można powiedzieć złego słowa, gdyż nie ma żadnych problemów. Jeśli więc kwestia przekraczania granicy przez polskie kluby nie ulegnie zmianie, to nie wyobrażam sobie, aby którakolwiek drużyna dotarła tam cało i zdrowo na mecz, żeby później go odjechać. Proszę sobie bowiem wyobrazić, że wyjeżdżacie na spotkanie, w którym na szalę będziecie kładli swoje zdrowie i życie, a wcześniej przez kilkanaście godzin będziecie przetrzymywani, poniewierani czy upokarzani na granicy. Jak już uda wam się przeżyć ten horror, usiądźcie następnego dnia na motor i walczcie o punkty. Dla przeciętnego człowieka jest to trudne do wyobrażenia, a w takiej właśnie sytuacji są stawiani zawodnicy, którzy jadą na mecz na Ukrainie. Póki to się nie zmieni, nie wyobrażam sobie kontynuowania drugiej ligi w takiej formie. Na razie słyszałem jedynie, że na następny pojedynek ligowy polskiej drużyny, który tam się odbędzie, wybiorą się przedstawiciele Głównej Komisji Sportu Żużlowego, żeby zobaczyć naocznie, jak duże są problemy, o których mówiłem. To nie jest pomoc, gdyż można w tym momencie zapytać, gdzie władze polskiego żużla były przez cztery lata, czyli od czasu kiedy drużyna ukraińska występuje w Polsce. Jeśli zatem dopiero po takiej tragedii jak nasza ktoś decyduje się wsiąść i jechać na granicę, żeby być na miejscu i pomóc, to jest to - delikatnie mówiąc - nieporozumienie.

Wojciech Prusakiewicz - TŻ Start Gniezno

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Najnowsze galerie

Polecane