1. liga | 2010-07-29 22:45:43 | Nadesłał: Dawid Ćmielewski | Źrodlo: PSŻ Lechma Poznań
Zamieszania wokół jutrzejszej konfrontacji zespołów z Miszkolca i Poznania ciąg dalszy. W odpowiedzi na czwartkową decyzję Głównej Komisji Sportu Żużlowego, która wyznaczyła na piątek termin rozegrania dwóch zaległych spotkań w ramach pierwszoligowych rozgrywek, kierownictwo klubu z Węgier wystosowało do żużlowej centrali pismo z wnioskiem o przełożenie spotkania w związku ze złymi warunkami atmosferycznymi. Prośbę poparli klubowi włodarze zespołu z Golęcina.
GKSŻ pozostała jednak nieugięta w swojej decyzji. Oznacza to, iż oba zespoły zobowiązane są stawić się w piątek na obiekcie w Miszkolcu w celu rozegrania zaległego spotkania w ramach rundy zasadniczej. Całą sytuacją poirytowani są sternicy poznańskich "Skorpionów": - Wraz z kopią wniosku do GKSŻ otrzymaliśmy od Madziarów zdjęcia całkowicie zalanego obiektu w Miszkolcu. Trudno sobie wyobrazić, aby organizatorzy byli w stanie do jutra przygotować tor do stanu względnej używalności. Tym bardziej, że prognozy pogody przewidują opady deszczu. Żużlowa centrala opiera swoją decyzję na pogodowych portalach, które przewidują bezdeszczową aurę. My zaś o stanie pogody jesteśmy informowani na bieżąco przez trenera Węgrów, Janusza Ślączkę. Od niego wiemy, iż w Miszkolcu ciągle pada i nie zanosi się na radykalną poprawę aury. Wygląda więc na to, iż na Węgry udamy się bardziej na spływ kajakowy niż na profesjonalne ściganie - stwierdza wiceprezes PSŻ Lechma Poznań, Rafał Nejman.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.