PlusLiga | 2013-11-29 15:11:35 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: plusliga.pl
- Żaden, nawet najbardziej doświadczony i utytułowany trener nie jest gwarancją dobrych wyników, medali. Na to składa się wiele czynników - przyznaje Miguel Falasca komentując swoją pracę w Skrze Bełchatów i wybór Stephane Antigi na trenera polskiej kadry.
Jesteśmy po siedmiu kolejkach spotkań PlusLigi (wywiad przeprowadzono 23.11.) - jest pan zadowolony z dotychczasowej postawy zespołu?
Miguel Falasca: - Wiem, że kibicom i nawet ludziom związanym z klubem czasami trudno jest zrozumieć proces budowania drużyny. Przed sezonem rozpoczęliśmy nowy projekt, zakontraktowaliśmy wielu nowych zawodników, niektórzy z nich grają w PlusLidze po raz pierwszy i dlatego proces tworzenia z tej nowej grupy kolektywu może być długi i niełatwy. Nawet jeśli ci zawodnicy są graczami bardzo dobrymi i utalentowanymi. Ale ja naprawdę wierzę w tę drużynę, ona ma spory potencjał i przyszłość. Tyle tylko, że potrzebujemy czasu. Dlatego bardzo się cieszę, że po porażce z ZAKSĄ potrafiliśmy się odbudować i pokonać równie mocny Jastrzębski Węgiel. To naprawdę wielka sprawa.
Pojedynek z JW rozpoczęliście nerwowo. Dlaczego?
- Sporo czasu przed tym spotkaniem poświęciłem na wpajanie chłopakom, żeby zapomnieli o punktach i układzie tabeli, a skupili się wyłącznie na siatkówce, na przedmeczowej taktyce i jej realizacji. Pierwsze piłki meczu faktycznie nie wyglądały za dobrze, graliśmy nerwowo, popełnialiśmy proste błędy i co najgorsze, zgubiliśmy gdzieś całą pewność siebie. A przecież właśnie na budowanie tej pewności naszych działań poświęciłem mnóstwo czasu na treningach. Pamiętam mój ostatni sezon w Skrze w roli zawodnika. Na początku rozgrywek Rzeszów też pogubił mnóstwo punktów, więcej niż my obecnie, ale cały czas byli drużyną, budowali poczucie własnej wartości. To jest podstawą - nieustannie musimy mieć przekonanie, że jesteśmy na właściwej drodze, która wiedzie do wyznaczonego przed sezonem celu. Ciągle musimy też budować naszą moc mentalną, przekonanie, że potrafimy wygrywać z każdym. Jeśli to osiągniemy, łatwiej będzie nam realizować taktykę, myśleć o technicznych aspektach gry. Jeśli ma się mętlik w głowie, łatwo przegrać mecz.
Braki kadrowe pewnie nie ułatwiają wam pracy?
- Bardzo ważne dla drużyny jest by zawodnicy, którzy borykają się z urazami jak najszybciej wrócili do gry. Istotnym graczem w naszym projekcie jest Facundo Conte. On właściwie już jest gotowy i na pewno w kolejnym meczach dostanie szansę na dłuższy występ. Ale oczywiście nie od razu będzie grał na takim poziomie jak oczekujemy. Na to potrzeba czasu, bo przypinam, że ten zawodnik miał bardzo długą przerwę. Drugim siatkarzem, którego bardzo brakuje jest Maciej Muzaj i tutaj już sytuacja wygląda gorzej. Jeśli będzie zdolny do gry w marcu, będziemy szczęśliwy. Ale nie ma gwarancji, że zdąży. Jego problem powstał w poprzednim sezonie, gdy grał w kadrze juniorów z nie do końca wyleczoną kontuzją. Teraz potrzebny był zabieg chirurgiczny i minimum 6 miesięcy przerwy od grania. Ale musimy się zaadaptować do sytuacji i maksymalnie wykorzystać zasoby, którymi dysponujemy. W minioną sobotę słabszy mecz zagrał Wojtek Włodarczyk i nie było w tym nic nadzwyczajnego, bo to wciąż młody zawodnik, potrzebuje jeszcze sporo ogrania, cierpliwości. Spójrzmy jak długo Resovia budowała „team” zanim wygrała mistrzostwo kraju, ZAKSA i Jastrzębie także już od kilku ładnych lat próbują wygrać złoto, bez sukcesu. Oczywiście, nie chcę powiedzieć, że nie jesteśmy w stanie wygrać złota w trwającym sezonie. Możemy i chcemy tego dokonać.
* rozmawiała Ilona Kobus
** więcej w serwisie plusliga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.