PlusLiga | 2013-04-11 19:54:09 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: delectabydgoszcz.pl
W rywalizacji o brązowy medal mamy remis. Teraz przenosi się ona do Jastrzębia, gdzie w poniedziałek i wtorek zostaną rozegrane kolejne mecze - Mamy medal na wyciągnięcie ręki i warto byłoby, żebyśmy po niego sięgnęli - mówił po drugim spotkaniu przyjmujący zespołu z Bydgoszczy - Marcin Waliński.
Na początek gratulacje za poniedziałkowe spotkanie. To było „wejście smoka”. Myślę, że wszyscy możemy być zadowoleni z tego, co zaprezentowałeś
Marcin Waliński: - To nie jest tylko i wyłącznie moja zasługa. Już powtarzałem, że ta statuetka, którą zdobyłem – mimo że historyczna pierwsza dla mnie w PlusLidze – nie jest tylko moją zasługą, bo gramy jako cała drużyna i trzeba pochwalić tutaj cały zespół, choćby Michała Masnego, który kreował naszą grę. Co więcej mogę powiedzieć? Dziękuję bardzo. Szkoda tylko, że w tym drugim meczu nie mogliśmy tego powtórzyć. Zacząłem mecz w wyjściowym składzie, a tak się złożyło, że pierwsze punkty akurat potraciliśmy, później „siadło” przyjęcie i całego seta rozegraliśmy trochę niemrawo. Zastąpił mnie Marcin Wika i grał bardzo dobrze. Cieszę się, że również mogłem w tym meczu wejść na boisko, przede wszystkim zacząć ten mecz. Widać było, że po tym poniedziałkowym spotkaniu trener mi zaufał. Szkoda, że nie wykorzystałem tego zaufania, bo nie zagrałem w tym spotkaniu tak dobrze. Ale nie zawsze jest poniedziałek (śmiech).
W tym pierwszym meczu obaliliście też chyba teorię, że nie mamy ławki. Zarówno Ty, jak i Tomasz Bonisławski weszliście na boisko i graliście bardzo dobrze. A szczególnie Tomek nie grał w tym sezonie zbyt dużo.
- To fakt. Tak jak powtarzał trener, każdy jest potrzebny i każdy powinien być gotowy do grania. Komuś kto nie grał na pewno ciężko jest wejść, tak jak Tomkowi, który grał bodajże dwa albo trzy mecze, ale wszedł i zagrał na naprawdę wysokim poziomie i chwała mu za to. Ja rozegrałem trochę więcej spotkań w tym sezonie, bo zastępowałem wtedy kontuzjowanego Marcina Wikę. W poniedziałek było to takie wejście, gdzie Marcin miał troszeczkę sobie odpocząć. Wczoraj ja zagrałem dobrze, a może inaczej, to cały zespół zagrał wczoraj dobrze, bo nie chcę tutaj siebie wyróżniać, jako nie wiadomo jaką postać. Mam jednak nadzieję, że ta teoria trochę ucichnie, bo zawsze mówiono, że Delecta gra tylko jedną szóstką, że nie ma zmienników, a wydaje mi się, że pokazaliśmy z Tomkiem w tym pierwszym meczu, że nawet Ci chłopacy z ławki, którzy nie grają cały sezon potrafią wejść i zrobić coś dobrego dla zespołu.
Zarówno w poniedziałek, jak i we wtorek, długo wchodziliście w mecz. Z czego według Ciebie może wynikać to, że słabiej zaczynamy spotkanie?
- Nie mam pojęcia. Mieliśmy w tych kilku pierwszych akcjach dobre przyjęcie, ale nie potrafiliśmy skończyć ataku i zrobiło się 0:5. Później „siada” przyjęcie, coś zaczyna chodzić nie tak. Nie mieliśmy skuteczności w ataku, to potem też nie szło nam w przyjęciu. Ale dlaczego się tak długo rozkręcaliśmy, to nie wiem. Zawsze grając u siebie zaczynaliśmy bardzo dobrze sety i wszystko chodziło jak należy. Szukaliśmy swojego rytmu gry, bo to było widać, że trochę nam ten rytm gdzieś uciekł. Szukaliśmy go w poniedziałek w pierwszym secie, a ten drugi był przełamaniem, bo wygraliśmy go na przewagi. W tym drugim meczu mieliśmy podobny scenariusz jak w poniedziałek. Może ta przerwa, którą mieliśmy i nie graliśmy żadnych meczów, też na nas jakoś wpłynęła, ale nie możemy się tym usprawiedliwiać. Było jak było, ale nie będziemy płakać.
*więcej na stronie: delectabydgoszcz.pl
** rozmawiała: Anna Falk
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.