Najnowsze newsy

Publicystyka

Publicystyka | 2018-10-16 15:09:37 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna

Tomasz Zych: Liga zapowiada się na nieprzewidywalną

Fot.: Edwin Arturo Vega Aquino

Po nowe, cenne zwycięstwo sięgnęli w sobotę pierwszoligowi koszykarze z Krakowa. - Przed tym spotkaniem powiedzieliśmy sobie: nie dostosowujmy się do przeciwnika, tylko grajmy swoją koszykówkę. Moim zdaniem, szczęściu trzeba zawsze pomóc - i my pomogliśmy mu zdecydowanie naszą ciężką pracą i obroną. Bardzo cieszymy się z odniesionego zwycięstwa - powiedział po bardzo udanym dla miejscowych meczu, gracz zespołu AZS AGH Kraków, Tomasz Zych.

Gratulacje, za wami efektowna wygrana z WKK na własnym terenie, którą sprawiliście swoim sympatykom kolejny w tym sezonie miły prezent, po zwycięstwie z Bydgoszczą.

Tomasz Zych: - Bardzo dziękuję za te gratulacje. Niezależnie z kim przychodzi nam się mierzyć, nie zakładamy nigdy, że mecz będzie łatwy, a co dopiero, że będziemy mogli świętować zwycięstwo aż taką różnicą punktową. Również i w starciu z WKK nie spodziewaliśmy się, że tak będzie. Przed tym spotkaniem powiedzieliśmy sobie: nie dostosowujmy się do przeciwnika, tylko grajmy swoją koszykówkę, a wynik przyjdzie sam - i przyszedł. Moim zdaniem, szczęściu trzeba zawsze pomóc - i my pomogliśmy mu zdecydowanie naszą ciężką pracą i obroną, pokazując, że to szczęście jest przy nas. Bardzo cieszymy się z odniesionego zwycięstwa.

W którym momencie spotkania poczuliście, że macie ten mecz już wygrany? Wasza gra układała się dobrze od samego początku...

- Zgadza się, na spotkanie z WKK wyszliśmy właściwie skoncentrowani i do połowy wygrywaliśmy już prawie trzydziestoma punktami. To, że mamy ten mecz już pod kontrolą, poczuliśmy chyba w trzeciej kwarcie spotkania. Utrzymując w niej wynik, liczyliśmy na spokojną czwartą kwartę, co zresztą się sprawdziło. Tym samym, zagrali praktycznie wszyscy nasi zawodnicy. Mogliśmy wyjść niższym składem - wiedzieliśmy, że nawet jeśli wrocławscy rywale spróbują na nas naciskać, będzie on w stanie poradzić sobie z rozrzuceniem piłki, a co za tym idzie z uspokojeniem tej gry.

Którym elementem gry, w twojej opinii, wygraliście to spotkanie?

- Myślę, że tym elementem była nasza obrona, chociaż patrząc na wynik punktowy i dziewięćdziesiąt trzy rzucone piłki, powiem też, że swoją drogą super szło nam w ataku. Podstawowym kluczem do wygranej w tym meczu była jednak według mnie przede wszystkim realizacja naszych założeń w pierwszej połowie. Nie pozwalaliśmy iść rywalom na łatwe punkty, ani na penetrację prosto do kosza. Pozycje otwieraliśmy tylko tym zawodnikom, którym chcieliśmy je otworzyć, zaś ci naprawdę groźni strzelcy byli odcięci, po prostu nie dawaliśmy im wykazać się u nas.

Jak postrzegasz rywali z WKK? Jak sądzisz, o co walczyć będą w tym sezonie?

- WKK jest to zespół słynący z imponujących wyników w grupach młodzieżowych: U16, U18, U20 i bardzo zdolnego trenera, prowadzącego młodzieżowe kadry narodowe. Zdobył on bardzo wiele medali młodzieżowych mistrzostw Polski, właśnie z drużyną WKK. Myślę, że takie właśnie zespoły są potrzebne również w pierwszej lidze, aby ta zdolna młodzież gdzieś się ogrywała. O co będą walczyć, ciężko mi powiedzieć, ta liga zapowiada się na nieprzewidywalną. Każda z drużyn chce grać o zwycięstwo, dlatego w każdym ze spotkań może zdarzyć się niespodzianka - czy to gra mocny zespół z Bydgoszczy, czy to gramy my, czy koszykarze WKK. Mogą być groźni w każdym meczu.

Wracając jeszcze do spotkania rozegranego w Bydgoszczy - co tam przyczyniło się z kolei do waszego sukcesu?

- Na pewno nasza wygrana w Bydgoszczy była sporą niespodzianką dla wszystkich. Jesteśmy drugim najmłodszym zespołem w lidze, po WKK, który ma najniższą średnią wiekową w lidze. Zawodnicy z Bydgoszczy to dla odmiany zawodnicy niesamowicie doświadczeni, praktycznie z połową składu, grającą przez kilka lat w ekstraklasie. Mam takie wrażenie, że przeciwnicy myśleli, że to spotkanie mimo wszystko uda im się przepchnąć, ale to my - jak podkreślałem na konferencji w Bydgoszczy - zwyciężyliśmy je naszą determinacją, a także naszą wolą walki.

Waszym następnym rywalem będzie Rawlplug Sokół Łańcut. Z jakimi nadziejami ruszacie na teren przeciwnika?

- Łańcut to niewątpliwie świetna drużyna, która co roku jest w czołówce pierwszej ligi. W poprzednim roku jego koszykarze zajęli drugie miejsce w końcowej klasyfikacji. Znamy personalnie zawodników tego zespołu i wydaje mi się, że są oni w tym roku jeszcze mocniejsi niż byli w tamtym. Graliśmy z nimi w sparingu przedsezonowym, jednak jak powszechnie wiadomo, takie sparingi rządzą się swoimi prawami. Faktem jest, że czeka nas bardzo ciężki mecz na bardzo ciężkim terenie. Będziemy starać się rozpracować tego przeciwnika i walczyć swoją postawą w środę o kolejne zwycięstwo.

Jak silny będzie wasz tegoroczny skład? Czy macie jakiś plan minimum na tegoroczne rozgrywki?

- Myślę, że z meczu na mecz będziemy grać coraz lepiej. Doszło do nas kilku kluczowych zawodników - jeszcze kilka meczów zgrania się i powinniśmy prezentować się naprawdę fajnie. Wydaje mi się zresztą, że już nawet teraz wygląda to okej. Patrząc na ostatnie dwa mecze, jesteśmy zadowoleni, ale oczywiście dalej ciężko pracujemy - chcemy spisywać się jak najskuteczniej. Jakkolwiek wiemy, że jako beniaminek, nie będziemy faworytem w żadnym z meczów, spróbujemy bić się o każde zwycięstwo. A po rundzie zasadniczej zobaczymy, które da nam to miejsce.


* Rozmawiała Sylwia Kuś-Vega - przegladligowy.com

** Fotogaleria z meczu AZS AGH Kraków - WKK Wrocław dostępna tutaj

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Najnowsze galerie

Polecane