Najnowsze newsy

Publicystyka

Publicystyka | 2018-10-08 09:35:11 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna

Marcin Janiszewski: Biegacze chcą wracać do Wrocławia

Fot.: Edwin Arturo Vega Aquino

- Główną atrakcją PKO Wrocław Maratonu było wyjątkowe miejsce startu, czyli tor żużlowy Stadionu Olimpijskiego we Wrocławiu. Już od kilku edycji zawodnicy finiszują na tym stadionie, a teraz chcieliśmy ich stąd również wypuścić w miasto - tłumaczy Marcin Janiszewski, zapewniając, że Wrocław czeka wkrótce nowe sportowe święto. - Wchodzimy znów na wysokie obroty i szykujemy się na kolejny nasz sztandarowy bieg - PKO Nocny Wrocław Półmaraton, który już w czerwcu - dodaje rzecznik prasowy Młodzieżowego Centrum Sportu we Wrocławiu.

We wrześniu, w stolicy Dolnego Śląska odbył się PKO Wrocław Maraton - była to już 36. szósta edycja tej imprezy. Doskonale znany każdemu szanującemu się biegaczowi event, także w tym roku porwał tłumy, tradycyjnie ciesząc oko fantastyczną oprawą kibiców. Jak długo trwały przygotowania do tego corocznego, wyjątkowego święta sportu we Wrocławiu? Ile czasu organizatorom zajęło dopięcie wszystkiego na ostatni guzik, tak by spełnić oczekiwania nawet najbardziej wymagających uczestników? - Zawsze mówię, że przygotowania do tego maratonu trwają praktycznie cały rok, bez jednego tygodnia na odsapnięcie i domknięcie wszystkich spraw czy to z partnerami, czy po prostu spraw technicznych, uprzątnięcie stadionu i tak dalej - stwierdza Marcin Janiszewski, rzecznik prasowy wrocławskiego Młodzieżowego Centrum Sportu. - Po tym wspomnianym wyżej tygodniu wchodzimy znów na wysokie obroty i szykujemy się na kolejny nasz sztandarowy bieg - PKO Nocny Wrocław Półmaraton, który już w czerwcu. Czym zdaniem Janiszewskiego tegoroczny maraton różnił się od dotychczasowych? - Główną atrakcją było wyjątkowe miejsce startu, czyli tor żużlowy Stadionu Olimpijskiego we Wrocławiu. Już od kilku edycji zawodnicy finiszują na tym stadionie, a teraz chcieliśmy ich stąd również wypuścić w miasto - informuje po chwili z uśmiechem.

Z całą pewnością nie była to jedyna atrakcja, jaka czekała na uczestników tegorocznej edycji. Co jeszcze czekało na zawodników? - Co roku mamy coraz to inne, ciekawsze medale. W tym roku wróciliśmy do tradycji krasnali - tłumaczy Janiszewski. - W Krakowie jest smok, w Poznaniu koziołki, w Warszawie Syrenka, Neptun w Gdańsku, a my we Wrocławiu mamy krasnala. Już kilka lat temu mieliśmy krasnala za półmaraton i jego "domek" za maraton. Nagrodą za udział w tegorocznym półmaratonie był medal z krasnalem disco, w zielonych spodniach-dzwonach oraz z brodą afro. Za tegoroczny maraton - jako że niebawem, 11 listopada przypada setna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości - każdy z zawodników, który pojawił się na mecie otrzymał pamiątkowy medal z krasnalem patriotycznym. - W jednej ręce trzyma on biało-czerwoną flagę, a w drugiej ręce czerwonego goździka. Ma także elementy wojskowego umundurowania, nawiązujący do piłsudczykowskich elementów umundurowania. Myślę, że jest to taka wyjątkowa i ciekawa pamiątka. Mam nadzieję, że spodobała się naszym zawodnikom - zaznacza w naszej rozmowie rzecznik Marcin Janiszewski.

Hektolitry potu wylane na trasie przyniosły łzy radości zwycięzców - i tak w klasyfikacji generalnej mężczyzn najlepiej spisali się kolejno: Bor Barnabas Kipyego, Tuei Hoea Kiplagat i Rop Abel Kibet, a w klasyfikacji kobiet: Matebo Ruth Chemisto, Kimutai Hellen Jepkosgei oraz Szabó Tünde. Pośród polskich zawodników równych sobie nie mieli: Kamil Jastrzębski, Andrzej Rogiewicz i Przemysław Dąbrowski, zaś wśród polskich zawodniczek na podium zasłużyły sobie: Antonina Biała, Ewa Kucharska oraz Krystyna Kuta. Ilu uczestników liczyła tegoroczna edycja? - Bardzo podobnie do minionych lat zgłosiło się około czterech i pół tysiąca uczestników. Ogólnie dostrzec można jednak odpływ zawodników z tych dużych maratonów, czyli pełnego, królewskiego dystansu 42,195 km do półmaratonów czy też do różnych kombinowanych biegów, wytrzymałościowych, z przeszkodami oraz im podobnych. Delikatnie malejącą czy falującą frekwencją nie przejmujemy się, tylko cieszymy się, że biegacze nadal obdarzają tak dużym zaufaniem i chcą startować w stolicy Dolnego Śląska - mówi Janiszewski.

Rzecznik Młodzieżowego Centrum Sportu we Wrocławiu zdradza, że wielu zawodników uczestniczy w dolnośląskim maratonie nie pierwszy raz. - Jest duża część zawodników, którzy chwalą się tym, że biegną już któryś z kolei bieg. Mieliśmy dotychczas złotą trójkę, teraz jest to chyba dwójka panów, którzy startują w każdej z dotychczasowej edycji, żadnej nie odpuszczają i zawsze finiszują. Oprócz tej sporej części zawodników, którzy wracają do Wrocławia, są z nami także debiutanci, w tym rownież uczestnicy naszego programu "I Ty możesz zostać maratończykiem". Zawsze, po całym biegu, przeprowadzamy ankietę i pytamy w niej czy był to debiut, czy któryś już udział, a także co kierowało zawodnikiem i później dokładnie to analizujemy - twierdzi Marcin Janiszewski. A czy to właśnie miejscowi - wrocławianie - stanowią większość uczestników maratonu? - Jest sporo zawodników z Wrocławia, ale jest też duży odzew i z Polski, i z zagranicy. W tym roku mieliśmy zawodników z ponad trzydziestu różnych krajów, w tym spoza Europy. Nawiasem mówiąc, trzy pierwsze miejsca zajmują zwykle zawodnicy z Czarnego Lądu. Trzymamy za nich zresztą kciuki, bo wiemy, że mają naprawdę fantastyczne możliwości - kończy swoją wypowiedź rzecznik prasowy.


* Rozmawiała i opracowała Sylwia Kuś-Vega - przegladligowy.com

** W dziale fotorelacji dostępnym tutaj znaleźć można trzy obszerne galerie: ze startu, mety i wręczenia nagród

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Najnowsze galerie

Polecane