Najnowsze newsy

Publicystyka

Publicystyka | 2011-04-27 23:39:39 | Nadesłał: Daniel Koniński | Źrodlo: DMK.blox.pl

Panie trenerze, szacuneczek!

Fot.: Dawid Ćmielewski

Niedawno po szaleńczym biegu na autobus, jak zwykle nieudanym, wpadłem na pomysł notki o niepokonanym w Polonii Warszawa Jacku Zielińskim, na pomysł której nie wpadł jeszcze żaden ze znanych mi blogerów, co zresztą nieco mnie dziwi. Oto i ona.

Notka będzie bardzo emocjonalna - od jakiegoś czasu Jacek Zieliński zdecydowanie jest moim ulubionym polskim trenerem. Nie byłem jego zwolennikiem w momencie, kiedy przyszedł do Lecha po Franciszku Smudzie, jednak z czasem zyskał moją sympatię.

Ten oto Zieliński w ostatnich czterech meczach zdobył ze swoją Polonią komplet punktów, a ta statystyka może się jeszcze przecież poprawić. Nie jest kontrowersyjny, nie kokietuje, a na niedawne pytanie o europejskie puchary dla "Czarnych Koszul" (które są przy takich wynikach wielce prawdopodobne) szalenie się zdenerwował. On, człowiek z zasady nudny na konferencjach prasowych, niespecjalnie szanujący dziennikarzy, za to szalenie poważnie traktujący swoją pracę i broniący się wynikami. JZ zresztą nie raz pokazywał klasę, jak chociażby podczas jesiennego meczu Lecha z Manchesterem City, kiedy to dzień po oficjalnym wyrzuceniu go z poznańskiego klubu przyszedł na stadion oglądać, jak ktoś inny zbiera owoce jego pracy (po takim skrzywdzeniu, takim upokorzeniu, którego pewnie nigdy już nie zazna).

Co do samego znakomitego trenerskiego warsztatu można by wspomnieć wcześniejsze sytuacje, kiedy rozbity Lech po serii słabych meczów w dwumeczu wyeliminował dużo wyżej notowane Dnipro, zapewniając sobie grę w fazie grupowej Ligi Europy. Cała brać dziennikarska, jak i trenerska uznała ten mecz za taktyczny majstersztyk w wykonaniu "Ziela". Można też przypomnieć tytuł mistrza Polski, zdobyty grając pół rundy bez Arboledy, a pół bez Bosackiego - absolutnych gwiazd Lecha (niektórzy mówią, że miał przygotowany zespół po Smudzie, ale to tłumaczenie co najmniej śmieszne - wg takich kryteriów zwycięstwo w Lidze Mistrzów w 2005 roku Liverpool zawdzięcza nie Rafaelowi Benitezowi, a Gerardowi Houllierowi... innych przykładów można by mnożyć).

Koniec końców, "Wuefista", jak nazywany jest Zieliński, wprowadził "Kolejorza" na europejskie salony, a polscy kibice po upokorzeniach innych polskich drużyn, mogli być dumni ze swojej ekipy w Europie. Niestety w zarządzie Lecha ktoś spojrzał wyłącznie na tabelę ligową, gdzie Lech był nisko i zwolnił "Ziela". O tym, że straty do czołówki były niewielkie i można było je szybko odrobić, nie pomyślano. Najśmieszniejsze w tym jest to, że charyzmatyczny i (nie boję się użyć tych słów) obeznany w europejskim futbolu szkoleniowiec stracił pracę akurat wtedy, kiedy jego autorski zespół potrafił walczyć na równi ze znanymi europejskimi firmami, a na krajowym podwórku upokorzyć potentata, jakim na nasze warunki jest krakowska Wisła. W tym miejscu mógłbym napisać o Jose Marii Bakero, następcy JZ i jego "dokonaniach" w Lechu, ale to temat zdecydowanie zasługujący na odrębną notkę.

Aby przeczytać resztę artykułu, wejdź na blog autora, klikając TUTAJ.

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Najnowsze galerie

Polecane