Publicystyka | 2010-08-07 14:30:44 | Nadesłał: Hubert Piętoń | Źrodlo: inf.własna
Polskie media często porównywały rodzimych kibiców do dzikusów. Nie inaczej było po czwartkowym meczu w Salonikach, po którym rozdmuchano do granic przewinienia kibiców Jagielloni, uznając ich za winnych przerwania pucharowego meczu. Prawdziwych dzikusów ujrzano jednak wśród gospodarzy, którzy przed meczem obrzucili kamieniami autokar z piłkarzami polskiego klubu i cały mecz prowokowali kibiców z Białegostoku.
Greków jednak nikt nie nazwie prymitywami, wszak ich państwo jest przecież kolebką światowej kultury. Pewnie dlatego wolno im bez żadnych konsekwencji obrzucić przed meczem autokar z piłkarzami i działaczami Jagielloni kamieniami i koktailami mołotowa, a przy odrobinie chęci pewnie nawet zabić. Europa oraz UEFA nawet się wówczas nie zająknie, a i w naszym kraju winni oczywiście będą polscy pseudokibice. Gdyby czegoś podobnego dopuścili się fani któregoś z polskich klubów byłby to koniec świata. Nagonka w nieprzychylnym kibicom mediach trwałaby w nieskończoność, a sami kibice na długie lata byliby pozamykani w więzieniach. Organizacja zwana UEFĄ wyrzuciłaby dodatkowo owy klub z pucharów na długie lata i europę widzieliby tam już tylko w telewizji.
Pokaz greckiej kultury kibice Arisu zaczęli dawać już podczas pierwszego meczu w Polsce. Wiszący cały mecz na płocie jak małpy "kibice" z Salonik większość meczu spędzili na pokazywaniu miejscowym obraźliwych gestów i machaniu publicznie własnymi przyrodzeniami. Prawdziwy pokaz ich oblicza nastąpił jednak w rewanżu. Obrzucenie autokaru z piłkarzami białostockiego klubu było dopiero początkiem piekła, jakie starali się urządzić Polakom kulturalni Grecy. Później kamienie leciały już w autokary z kibicami Jagielloni. Wielki arsenał z najstarszą bronią świata nie omieszkał znaleźć się również na trybunach zajmowanych przez kibiców Arisu. Przez całe spotkanie urządzali sobie oni wyrzutnię, bombardując sektor Białostoczan czym popadnie. W tym czasie ekrany greckiej telewizji pokazywały trwającą w polskim sektorze awanturę, w której hordy z barbarzyńskiej Polski walczyły z broniącą prawa policją. Grecka policja broniła wówczas prawa w sposób niepowtarzalny, okładając pałkami w 10 jednego polskiego kibica. Szkoda tylko, że greckim policjantom nie wystarczyło odwagi przed meczem, gdy eskortowali obrzucany różnościami autokar z piłkarzami gości. Eskortowali to jednak zbyt wielkie słowo, bowiem po chwili uciekli zostawiając bezbronnych gości na pastwę setek rozjuszonych Greków.
Po spotkaniu ta sama policja aresztowała 5 polskich kibiców, którym bez możliwości obrony, za zamkniętymi drzwiami orzeczono wyroki. Czterech kibiców otrzymało je w zawieszeniu i zostało zwolnionych. Mniej szczęścia miał niestety ostatni zatrzymany kibic z Białegostoku, którego skazano na 2,5 roku(!). Owego kibica pokazały również kamery greckiej telewizji, transmitującej czwartkowy mecz. Skazany przez grecki sąd za "napaść i inne przestępstwa"(nowy rodzaj przestępstw, bez definicji?) był wówczas prowadzony jak na rzeź przez bandę miejscowych osiłków, będącej rzekomo ochroną. Ciągnąc Polaka przez boisko "ochroniarze" w koszulkach Arisu nie omieszkali przed kamerami i na oczach milionów telewidzów okładać bezbronnego kibica ile się da, zadając mu ciosy głową i nogą od tyłu. Można tylko przypuszczać co się działo, gdy owi "ochroniarze" wytargali Polaka na teren, którego kamery już swoim zasięgiem nie obejmują. Zapewne wówczas skazany później w nikomu nie znanym procesie kibic Jagielloni dopuścił się "napaści i innych przestępstw". Zastanowić się jednak należy, kto tak naprawdę dopuścił się przestępstw, za które skazano Polaka.
Greckich kibiców i ochroniarzy zapewne jakakolwiek kara ominie. Bezprawie panujące w Grecji, jakie ujrzeliśmy w czwartkowy wieczór nie pozwala mi myśleć inaczej. Do tego oczywiście dochodzą również rządy UEFY, dla której zachód europy jest z reguły czysty jak łza. Nie bronię nigdy chuligańskich wybryków na stadionach i nie twierdzę, że Polacy są całkiem bez winy. Nie wyrażam jednak zgody na niesprawiedliwość i bezprawie, którego ofiarami stali się kibice Jagielloni. Siłę propagandy poznaliśmy już bowiem dobrze w poprzednim ustroju państwa, ale jak widać nadal ma się ona świetnie.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.