Piłka Ręczna | 2009-02-26 17:42:10 | Nadesłał: Dominika Kosmala | Źrodlo: jg24.pl
W Jeleniej Górze ze sponsorowania klubu piłki ręcznej wycofał się jedyny sponsor. Czy oznacza to, że Carlos Astol Jelenia Góra podzieli los akademiczek z Gdańska?
Dramatyczne wieści napływają z siedziby klubu Carlos Astol Jelenia Góra. W poniedziałek 23 lutego w terminie 14 dni zarząd klubu wypowiedział umowy o pracę wszystkim zawodniczkom i sztabowi szkoleniowego, pomimo że ich kontrakty obowiązują do końca lipca. Ponadto z końcem lutego z finansowania zespołu definitywnie wycofuje się jego jedyny sponsor Tomasz Maciulak, w czym należy upatrywać zaskakujących wypowiedzeń umów. Istnieje możliwość, iż jeleniogórskie Tygrysice nie dokończą rozgrywek, gdyż wg pism wysłanych do nich przez klub, jego pracownicami są tylko do 9 marca 2009r. O sytuacji w klubie poinformowały nas same zawodniczki i trenerzy, na specjalnie zwołanej konferencji prasowej przed dzisiejszym treningiem.
- Nie tak wyobrażałam sobie mój ostatni sezon w tym klubie – nie kryje rozgoryczenia Marta Oleszczuk. – Od 26 lat z krótkimi przerwami gram w piłkę ręczną przy Złotniczej, a gdy moja kariera dobiega do końca otrzymuję list polecony z wypowiedzeniem mojego kontraktu przed czasem. Do końca sezonu zostało jeszcze kilka spotkań i nie wyobrażam sobie, bym miała w nich nie zagrać pomimo zaistniałej sytuacji. Chcę godnie pożegnać się z kibicami – deklaruje najbardziej doświadczona szczypiornista jeleniogórskiego klubu. Podobnego zdania są jej koleżanki, one również nie wyobrażają sobie zakończenia sezonu przed czasem. Jak mówią nadal będą trenować, pojadą też na mecz do Lublina, gdyż były już sponsor Tomasz Maciulak zagwarantował zespołowi, że pokryje koszty wyprawy na wschód Polski. Problem w tym, że za swój wysiłek zawodniczki nie otrzymają ani złotówki…
Krach w klubie spadł na jeleniogórskie szczypiornistki jak piorun z nieba. Część z nich z dnia na dzień może nie mieć gdzie mieszkać, gdyż są spoza Jeleniej Góry, a po rozwiązaniu kontraktów być może będą musiały opuścić zajmowane mieszkania. Na szybko nie mogą sobie znaleźć też innego klubu, z banalnego powodu, okienko transferowe jest już zamknięte. Na dodatek przez opieszałość miejskich decydentów na kontach dziewczyny pobierających stypendia od dwóch miesięcy wieje pustką…
- Nie wiem co dalej będzie z handballem w Jeleniej Górze – nie kryje obaw Anna Fursewicz. – Ja osobiście nie mam aż tylu zmartwień co młodsze koleżanki, bo mam pracę i mieszkanie, mogę też liczyć na wsparcie męża. Nie mniej piłka ręczna to moja największa życiowa pasja i chciałbym nadal móc trenować i jeździć na mecze z dziewczynami, a jeśli klub nie przetrwa to będę musiała zakończyć karierę, gdyż na przejście do innego miasta nie pozwolą mi obowiązki zawodowe. Wczoraj przejeżdżając przez Złotniczą zatrzymałam się na czerwonym świetle i odruchowo spojrzałam na halę, nie byłam w stanie powstrzymać łez, wyobrażając sobie, że moja przygoda ze szczypiorniakiem może się zakończyć – smuci się kołowa Carlosa.
Jeleniogórskie szczypiornistki i ich trenerzy łudzą się jeszcze, że klub da się uratować. Swoją wiarę pokładają w prezydencie Marku Obrębalskim, który wg nich może sprawić, że klub będzie nadal normalnie funkcjonował. Poza Martą Gęgą zdecydowanie deklarującą swój wyjazd po sezonie do Niemiec, pozostałe piłkarki chcą zostać w Jeleniej Górze i nadal grać tutaj w piłkę ręczną, oczywiście jeśli sytuacja wróci do normalności.
*więcej w serwisie jg24.pl
*autorem tekstu jest Piotr Kuban
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.