Ekstraklasa Mężczyzn | 2009-07-06 14:06:24 | Nadesłał: Alicja Chrabańska | Źrodlo: inf. własna
Nieoceniony na boisku, niezastąpiony "przy biurku"... Zawodnik, manager, dobra dusza w drużynie NMC Powen Zabrze. Specjalnie na wszystkich sympatyków piłki ręcznej oraz zabrzańskiego klubu, Michał Szolc zgodził się udzielić obszernego wywiadu. Dziś prezentujemy część pierwszą, w której poruszamy temat składu na sezon 2009/2010.
Sezon 2008/2009 zakończył się olbrzymim sukcesem – awansem do Ekstraklasy. Czy może Pan dokończyć zdanie: „tego sukcesu nie byłoby bez...”?
Michał Szolc: Tego sukcesu nie byłoby bez organizacji oraz prezesa Bogdana Kmiecika. I oczywiście bez pracy i walki chłopaków z drużyny. NMC Powen Zabrze to drużyna o typowo „śląskim” charakterze, dodatkowo z bardzo ciekawym podejściem do życia. I to było w ubiegłym sezonie widoczne na parkiecie.
Niedawno klub poinformował o zakontraktowaniu czterech nowych zawodników. Czy wobec tego kadra jest już zamknięta, czy też któraś z pozycji zostanie jeszcze wzmocniona. Jakiego typu zawodnicy są jeszcze ewentualnie poszukiwani?
M.S.: Zastanawiamy się jeszcze nad pozyskaniem rozgrywającego, który uzupełniłby skład. Najlepiej gdyby był to zawodnik leworęczny. Aktualnie prowadzimy negocjacje z kilkoma piłkarzami. Jednak nie mogę z pełną stanowczością stwierdzić, że do takiego transferu dojdzie. Jeśli rozmowy nie zakończą się pozytywnie nie będzie to tragedią dla klubu, bowiem skład mamy praktycznie skompletowany. Do „starej gwardii” dołączyli: nowy kołowy, bramkarz, lewoskrzydłowy oraz rozgrywający. Właśnie te pozycje chcieliśmy wzmocnić zawodnikami, którzy mają już doświadczenie w grze na najwyższym poziomie rozgrywkowym. I to nam się udało uczynić.
Czy to oznacza, że w tym sezonie miejsca w składzie zabraknie dla „zabrzańskiej” młodzieży?
M. S.: Nie sądzę, żeby tak się stało. Nikt z nas nie patrzy na drużynę przez pryzmat wieku. W zakończonym sezonie młodzi zawodnicy mieli niejedną okazję, żeby pokazać się na boisku . Choć nie zawsze gra wychodziła im idealnie. I w tym należy upatrywać przyczyny tego, że nie wszyscy mogli na stałe „zadomowić” się w ścisłym składzie. Choć warto tutaj wspomnieć o Aleksandrze Kryszeniu, osiemnastolatku, który w większości spotkań grał przez 60 minut. Klub daje zdolnej młodzieży szanse gry, w ich gestii leży pokazanie trenerowi i zarządowi, że warto na nich stawiać. Ale też należy zauważyć, że czterech nowych zawodników to nie rewolucja w składzie, trzon pozostał niezmieniony. Myślę, że każdy z zawodników będzie miał okazję zaprezentować się na parkiecie.
W zespole jest m.in. czterech bramkarzy, czterech lewoskrzydłowych. Którzy z zawodników mogą zostać wypożyczeni?
M. S.: Obecnie na to pytanie nie mogę dać jednoznacznej odpowiedzi. Oczywiście myślimy sporo na ten temat. To nie jest tajemnicą, że brak ruchu i możliwości czynnego uczestnictwa w meczach nie służy rozwojowi zawodnika. Decyzje personalne podejmiemy dopiero po rozmowie ze sztabem szkoleniowym i samymi zainteresowanymi. Dopiero po konsultacjach poczynimy kroki w kierunku znalezienia naszym zawodnikom innych klubów, w których mogliby się oni rozwijać, co znaczy nie mniej ni więcej niż grać. Bo nie da się ukryć, że trenować mogą w Zabrzu, gdzie zaplecze jest bardzo dobre, a i rywalizacja zapowiada się na bardzo zaciętą.
Jak oceniłby Pan transfery dokonane przez NMC Powen Zabrze na tle całej ligi?
M. S.: Na tle całej ligi zdecydowanie wyróżniają się dwa kluby Vive Kielce i Wisła Płock. I te dwa zespoły zostały wzmocnione zawodnikami światowego formatu. Pozostałe drużyny dokonały mniej lub bardziej przemyślanych transferów. Gracze, którzy dołączyli do nas plasują się w okolicach średniej, są w gronie zawodników, którzy periodycznie mają okazję zmienić swoje barwy klubowe. Zależało nam, żeby wzmocnić zespół piłkarzami z doświadczeniem w Ekstraklasie. I tak się stało. Wystarczy wspomnieć występy Michała Chodary w Vive Kielce, Łukasza Kandory w Puławach czy Bartka Pawlaka w Stali Mielec. Nie sposób pominąć Mariusza Kempysa, który dwa lata temu był królem strzelców Ekstraklasy. Dokonane przez nas zmiany zostały bardzo pozytywnie przyjęte w środowisku, wystarczy poczytać fora internetowe. Ale jakby nie było przed sezonem postawa każdego zawodnika jest wielką niewiadomą. I to dotyczy wszystkich drużyn, nie tylko naszej. Nowy gracz wnosi nowe umiejętności, jednak to jak je wykorzysta w dużej mierze zależy też od tego jak uda mu się „wtopić” w zespół i jak będzie w nim funkcjonował. Mamy nadzieję, że poza doborem pod względem fizycznym, udało nam się dobrze dopasować zawodników pod kątem charakterologicznym oraz że wspólnie stworzymy dobrze funkcjonujący team.
Jak wygląda sytuacja na rynku transferowym? Czy trudno było znaleźć zawodników, którzy spełniali ustalone kryteria? Czy trudno było przekonać ich, żeby zasilili szeregi beniaminka?
M.S.: Muszę przyznać, że rynek transferowy jest bardzo wąski. Już od kilku lat przewijają się na nim te same nazwiska. Jest bardzo niewielu zawodników, którzy mówiąc kolokwialnie, wypłynęli „z nikąd”, czyli z zespołów pierwszo-, bądź drugoligowych. Nie było nam łatwo pozyskać nowych zawodników. Są gracze, którym oferty złożyły trzy, a nawet cztery kluby i taka osoba może sobie pozwolić na większą swobodę w negocjacjach. A to z naszej strony wymagało cierpliwości oraz spokojnego podejścia do sprawy. Ale z drugiej strony w środowisku wciąż pozostaje wizja zespołu z Zabrza, który święcił kiedyś tryumfy na parkietach Ekstraklasy. Echem odbija się też dobra postawa w zeszłym sezonie i pewny awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. Dla wielu zawodników swego rodzaju gwarancją jest trener Robert Nowakowski, który może zapewnić im metodyczne podejście do treningów na najwyższym poziomie.
Czy w ramach podsumowania wątku składu personalnego zechciałby Pan nakreślić wizję zespołu?
M.S.: Moim zdaniem dokonane transfery nie zmienią znacząco oblicza zespołu. Myślę, że niezmiennie będzie nas charakteryzowała dobra gra w obronie. Ten element był, jest i mam nadzieję będzie naszym wielkim atutem. Równie ważne jest to, że nasi zawodnicy doskonale się uzupełniają. I właśnie to jest kluczowym elementem jeśli chodzi o grę z rywalami z „naszej półki”. Mamy kilku zawodników, którzy przy pomocy zespołu potrafią efektownie „skarcić” przeciwnika. Między innymi dysponujemy niezłymi skrzydłowymi. Jeśli chociaż czterech zawodników zafukncjonuje w meczu na poziomie 4-5 bramek to mamy szansę sprawić w Ekstraklasie dużą niespodziankę.
Już jutro druga część wywiadu z Michałem Szolcem
*z Michałem Szolcem rozmawiała Alicja Chrabańska
Zapraszamy również na oficjalną stronę drużyny KS NMC Powen Zabrze
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.