Ekstraklasa Mężczyzn | 2009-05-24 16:56:42 | Nadesłał: Aneta Szypnicka | Źrodlo: inf. własna
„ Ale za to niedziela, ale za to niedziela, niedziela będzie dla nas.” – tak po wczorajszym meczu śpiewali kibice Vive Kielce. Ich nadzieje się spełniły i dzisiaj na parkiecie zobaczyliśmy zupełne odrodzenie kieleckiego zespołu. W rywalizacji o złoto Mistrzostw Polski Ekstraklasy Mężczyzn jest 2:2 i wszystko rozstrzygnie się już w środę w hali przy ulicy Bocznej w Kielcach.
Mecz rozpoczął się od faulu zawodnika płockiej Wisły Rafała Kuptela i rzucie karnym dla gości, którego na pierwszą bramkę w tym meczu zamienił Rafał Gliński. Kuptel szybko się jednak zrehabilitował i pokonał bramkarza przyjezdnych mocnym rzutem z biodra. Początek spotkania wskazywał na bardzo wyrów walkę. Żadna z drużyn nie potrafiła odskoczyć na więcej niż dwa gole. Sędziowie pokazali w tej połowie pięć kar dwuminutowych co było skutkiem agresywnej gry w obronie i wielkiego zaangażowania wszystkich zawodników. Wynik pierwszej części spotkania tuż przed gwizdkiem sędziego ustanowił Kamil Krieger po fenomenalnej obronie Kazimierza Kotlińskiego i udanym kontrataku.
Druga połowa rozpoczęła się od mocnego rzutu świetnie spisującego się w tym meczu Tomasza Rosińskiego. Odpowiedzią gospodarzy był jednak udany atak na bramkę Bartosza Wusztera. Dwie kolejne akcje były zdecydowanym popisem zawodników gości, którzy za sprawą Pawła Podsiadły i Daniela Żółtaka powiększyli swoją przewagę do trzech trafień. Sędziowie za faul Kamila Sadowskiego na zawodniku Wisły ukarali go dwuminutowym wykluczeniem, a na linię siedmiu metrów po raz kolejny powędrował Tomasz Paluch, który skutecznie wyegzekwował rzut karny. Goście byli jednak nie do zatrzymania. Szczelna obrona i skuteczny atak spowodowały, że gospodarze zupełnie nie mogli odnaleźć się na boisku. Nie pomógł im nawet wzięty przez trenera Flamminga Oliviera Jensena czas, chociaż zastosowali po nim nowe rozwiązanie w defensywie. Wykorzystali wariant obrony 5+1 z wyłączeniem świetnie grającego Tomasza Rosińskiego. Na nic się to jednak zdało. Dwie bramki z rzędu zdobył Kamil Sadowski a rzut Palucha wybronił Kazimierz Kotliński i na tablicy wyników widniało już 14:20 dla kieleckiej siódemki. Swoją cegiełkę dołożył jeszcze Rafał Gliński i gospodarze znaleźli się w naprawdę kiepskim położeniu. Nie pomógł zryw Adama Twardo i jego kontaktowa bramka. Kontrę Wiśniewskiego wybronił Kotliński a Rosiński wykorzystał karnego i Vive prowadziło już siedmioma trafieniami. Kielczanie raz po raz pokonywali bramkarza Wisły –Mortena Seiera. W końcówce meczu Wiślacy zaczęli gonić wynik jednak wiadomo było, że już nie będą w stanie pokonać gości. Ostatecznie Vive wygrało 23:29 i wyrównało stan rywalizacji w walce o złoto.
Dzisiejszy mecz był zdecydowaną dominacją zespołu z Kielc, szczególnie drugie 30 minut. W bramce szalał Kotliński, a niezawodny Tomasz Rosiński mocnymi rzutami pokonywał Seiera. Dobrą wiadomością dla kieleckich kibiców jest powrót do dobrej gry Pawła Podsiadły. W szeregach gospodarzy można wyróżnić Tomasza Palucha, wychowanka kieleckiego zespołu i Bartosza Wusztera.
Ostatni mecz w walce o złoto już w środę o godzinie 18.30 w hali przy ulicy Bocznej w Kielcach.
Wisła Płock - Vive Kielce 23:29 (11:12)
Stan rywalizacji 2:2
Wisła: Seier, Wichary – Paluch 6, Wuszter 4, Twardo 3, Rumniak 3, Wiśniewski 2, Kuptel 1, Zołoteńko 1, Pronin 1, Nat 1, Nielsen 1, Kwiatkowski.
Vive: Kotliński, Kubiszewski – Rosiński 8, Gliński 5, Podsiadło 5, Konitz 3, Sadowski 2, Kuchczyński 2, Krieger 1, Jachlewski 1, Żółtak 1, Grabarczyk 1, Stankiewicz, Piwko.
Kary:
Wisła- 10 minut
Vive-14 minut
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.