Ekstraklasa Mężczyzn | 2009-05-23 16:49:16 | Nadesłał: Aneta Szypnicka | Źrodlo: inf. własna
„Dla nas najważniejszy jest sobotni mecz. Musimy go wygrać, bo jeśli się nie uda, to w niedzielę będzie piekielnie ciężko. Wierzę, że przynajmniej uda nam się wrócić na piąty, decydujący pojedynek we własnej hali.” – tak przed meczem mówił Michał Stankiewicz. Nie udało się wygrać, a żeby przenieść rywalizację o Mistrzostwo Polski Vive koniecznie musi wygrać jutrzejszy mecz. W przeciwnym wypadku złote medale zawisną na szyjach zawodników z Płocka, którzy dzisiaj na własnej hali zwyciężyli kielczan 32:24.
Po dwóch meczach w Kielcach stan rywalizacji w walce o złoto wynosił 1:1. Kielczanie nie wykorzystali w pierwszym meczu atutu własnej hali i aby piąte, decydujące spotkanie rozegrać u siebie muszą wygrać chociaż jeden pojedynek. Dzisiaj się nie udało. Kieleccy kibice po meczu śpiewali : „Ale za to niedziela, ale za to niedziela, niedziela będzie dla nas.” W jutrzejszym meczu zdecydowanym faworytem będzie Wisła, jednak wszyscy w Kielcach wierzą, że siódemka Vive zdoła jeszcze powalczyć.
Mecz rozpoczął się od mocnego uderzenia gospodarzy, który już w drugiej minucie prowadzili 2:0. Wystarczyła chwila nieuwagi ze strony Wisły, jeden niewykorzystany rzut i Vive szybko wyrównało wynik meczu, po udanym rzucie Tomasza Rosińskiego i skutecznym kontrataku Patryka Kuchczyńskiego. Początek spotkania dawała nadzieję na bardzo wyrównaną walkę. Do stanu 6:6 obie drużyny grały systemem bramka za bramkę. Po rzutach Michała Zołoteńki i Adama Twardo Wisła wyszła na dwubramkowe prowadzenie, które skutecznie powiększali. W dwudziestej siódmej minucie Płocczanie wygrywali już sześcioma bramkami. W ostatnich minutach Vive jednak rzuciło się do ataku, zdobywając cztery bramki z kolei. Ostateczny wynik pierwszej części spotkania ustanowił Rafał Gliński z linii siedmiu metrów.
Pierwsze minuty drugiej połowy zdecydowanie należały do kieleckiego Vive. Goście szybko wyrównali wynik na 16:16, a w Blaszak Arenie zrobiło się naprawdę gorąco. Wisła pierwszego gola w tej połowie zdobyła dopiero w ósmej minucie za sprawą Wiktora Jędrzejewskiego. Od tego momentu jednak sukcesywnie powiększała swoje prowadzenie, nie doprowadzając do głosu Vive, które w 45 minucie zupełnie straciło motywację i zapał do gry. Wiślacy raz po raz umieszczali piłkę w bramce kieleckiego zespołu, a ten nie miał pomysłu na skuteczną odpowiedź. Ostateczny wynik spotkania to 32:24 dla gospodarzy.
Dzisiaj grę a ataku Vive ciągnął Tomek Rosiński. Zdobył siedem bramek i był bardzo mocnym punktem zespołu. Należy wyróżnić też Rafała Glińskiego oraz Piotra Grabarczyka, który naprawdę dobrze spisywał się w obronie.
Wisła zagrała bardzo zespołowo. Na wyróżnienie zasługuje jednak Tomasz Paluch, który był bardzo skuteczny, szczególnie w ostatnich minutach spotkania, w których zdobył trzy bramki.
Teraz to Wisła jest faworytem. Czy jutro udźwignie tą rolę i postawi kropkę nad „i” ? A może mistrz motywacji Bogdan Wenta tak dotrze do zawodników, że jutro zobaczymy na parkiecie zupełnie odmienione Vive?
Jutrzejsze spotkanie zacznie się o godzinie 14.30. Transmisja w TV4 i Polsacie Sport.
Wisła Płock- Vive Kielce 32:24(16:13)
Stan rywalizacji 2:1 dla Wisły.
WISŁA: Seier, Wichary - Nat 4, Zołotenko 6, Paluch 9, Wuszter 2, Rumniak 3, Twardo 4, Kwiatkowski 2, Kuptel 1, Jędrzejewski 1, Nielsen.
VIVE:Kubiszewski, Kotliński, Grabarczyk, Krieger 1, Kuchczyński 4, Jachlewski 3, Piwko 1, Sadowski 1, Żółtak, Rosiński 7, Konitz 1, Stankiewicz, Podsiadło 2, Gliński 4
Kary:
Wisła: 16 minut
Vive: 6 minut
Sędziowali:
Mirosław Baum (Warszawa) - Marek Góralczyk (Świętochłowice)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.