Puchar Polski | 2009-04-29 21:38:37 | Nadesłał: Dawid Ćmielewski | Źrodlo: ASInfo
Kapitan Ruchu Chorzów - Wojciech Grzyb w decydującej akcji spotkania 1/2 finału Remes Pucharu Polski przeciwko Legii Warszawa próbował dośrodkowywać, ale dzięki nadgorliwości bramkarza, który niepotrzebnie chciał uprzedzić jego zamiary, piłka nieoczekiwanie trafiła do siatki i Ruch sensacyjnie wygrał w Warszawie.
Wojciech Grzyb (pomocnik i kapitan Ruchu Chorzów): - Troszeczkę dopisało nam szczęście. Piłka nie chciała wpaść do naszej siatki. Ale według mojej oceny szanse na awans przed rewanżem nadal są równe. Dopiero prowadzimy 1:0 do przerwy. Nie udaje nam się w lidze, udało się w pucharze. Nie cieszyć się nie sposób, ale ten wynik zamieniłbym na ostatnią wygraną w lidze. Tam mieliśmy fatalną serię pięciu porażek, w pucharze gramy piąty raz i piąty raz wygrywamy. Jak padła bramka? Dopadłem do z pozoru bezpańskiej piłki, ale dla mnie nie ma straconych piłek. Wygrałem pojedynek z Marcinem Komorowskim. Próbowałem podawać, Janek Mucha próbował "Prowadzimy 1:0 do przerwyprzeczytać" moje zagranie i piłka po jego rękach wpadła do bramki. Nie wiem, czy inaczej by wpadła, ale liczy się efekt końcowy.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.